logo
Piątek, 17 września 2021 r.
imieniny:
Franciszka, Lamberty, Narcyza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Sebastian Korczak SDS
Hiszpania... gdzie życie jest bogatsze od filmu!
Apostoł Zbawiciela
 


 
 Z pewnością wielu z Was miało okazję obejrzeć film pt. „Kiler”, czy też jego drugą część zatytułowaną „Kilerów 2-óch”. Dokładnie pamiętam, jak będąc jeszcze diakonem w seminarium, słyszało się na korytarzu kleryckim, w refektarzu czy w pracy zwroty lub nawet całe zdania cytowane z tego bestselerowego filmu Juliusza Machulskiego, a... i oczywiście, cytowanie filmu odbywało się w języku hiszpańskim... choć prawie zawsze były to tylko wyuczone na pamięć zwroty typu: Buenos Días... Buenos Aires... carrajo.... yo vengo preparado... etc.
 
Oczywiście ja także należałem do grona fanów tej cieszącej się olbrzymią popularnością polskiej komedii. I nigdy bym nie przypuszczał, że wkrótce poznane zwroty, wyuczone wcześniej na pamięć, staną mi się tak bliskie. Bowiem wkrótce po święceniach kapłańskich otrzymanych w Mikołowie, dowiedziałem się, iż wraz z moim współbratem i przyjacielem Adamem mam się udać do... słonecznej Krainy Don Kichota – do Hiszpanii!!!
 
I tak właśnie zaczęła się moja przygoda z tym fascynującym mnie do dzisiaj krajem, kulturą i językiem, którym porozumiewa się ponad połowa chrześcijan na całej ziemii. Choć początki były tak trudne i niezręczne jak te, z którymi borykał się sobowtór Kilera – Morales, który został zmuszony do tego, by w ciągu paru dni nauczyć się kilku zdań w naszym języku, aby móc podszyć się pod głównego bohatera.
 
Filmy komediowe mają to do siebie, że są oparte na fikcji literackiej. Rzeczywistość jest nieco inna... Na naukę języka otrzymałem 6-7 tygodni, by potem zacząć regularne studia teologiczne. Z pasją podobną Moralesowi cytujacemu „Quantanemera”, robiłem więc wszystko aby poznać lengua espanola, wiedząc, że jest to dla mnie brama do poznania innej kultury, mentalności, która jest zupełnie inna od naszej – polskiej, o czym mogę zapewnić każdego z Was. Dużo by można o tym pisać... postaram się to zamknąć w kilku tzw. tópicos (czyli stereotypach), które krążą na temat Hiszpanów i na tym tle przedstawię rodzaj mojej pracy, tego jak żyję i czym się zajmuję jako salwatorianin.
 
Dużo mówią, a są mało zorganizowani
(hablan mucho y son poco organizados)
 
Jest dla mnie niezwykłym doświadczeniem być studentem na Uniwersytecie i jednocześnie prowadzić grupę studentów. Parafia, w której mieszkam wraz z drugim salwatorianinem, jest wypełniona studentami różnych kierunków, stąd na prośbę proboszcza podjąłem się pracy z nimi. I od samego początku pozytwne zaskoczenie. Chcą mieć plan spotkań na cały rok wraz z poszczególnymi tematami i literaturą. Okazało się, że jak na tak liczną grupę młodzieży, która mieszka w parafii, nie przyszło ich na początku wielu, ale za to z ogromnym pragnieniem formacji zarówno intelektualnej, jak i duchowej. Nie ukrywam, że zdziwiło mnie to bardzo i wymagało ode mnie przygotowania tematów, opracowań itd. Sami mówią o sobie, że wiara hiszpańska jest często bardzo płytka, powierzchowna, a czasem nawet zabobonna i stąd nie znajduje oddźwięku wśród młodych Hiszpanów, którzy są teraz wychowywani bardzo liberalnie. Dlatego ci, którzy głoszą, że są młodymi chrześcijanami i nie wstydzą się swojej wiary, muszą być dobrze uformowani. Stąd tak wiele pytań, które zadają i które czasami można by ograniczyć do kilku esencjonalnych. Dlatego rozumiem powiedzenie, iż „jeśli Hiszpan nic nie mówi, to jest chory”...
 
Podobna sytuacja jest na uczelni – gdy porusza się tematy teologiczne, to nie brakuje nigdy chętnych do zabrania głosu, powiedziałbym, że wręcz przeciwnie – brakuje czasu na to, by mogli się wypowiedzieć wszyscy. Sposób prowadzenia wykładów, ćwiczeń jest bardzo profesjonalny i stwarza ogromne możliwości poznania wiedzy.
 
 
1 2  następna
Zobacz także
dr Piotr Kwiatek OFMCap
Porażka nie oznacza przegranej ani tym bardziej katastrofy, a raczej tymczasową trudność na drodze do realizacji wyznaczonych celów. Thomas Edison przy kolejnych nieudanych próbach pracy nad żarówką miał podobno powiedzieć: „Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10 000 błędnych rozwiązań”. Te słowa można odnieść do codziennych przegranych. Nie są one wyłącznie dowodem słabości czy niemocy. Mogą stać się źródłem nowych możliwości, nakłonić do pójścia inną drogą – może nawet lepszą od poprzedniej – do wyznaczonego wcześniej celu. 
 
dr Piotr Kwiatek OFMCap
Niezależnie od stopnia uduchowienia wszyscy mamy do czynienia z bardzo ziemskim elementem, jakim są pieniądze. Umiejętności zarabiania i wydawania pieniędzy jest tyle, ile samych ich posiadaczy, a bezpieczniej mówiąc, użytkowników. W związku z tym przed chrześcijaninem staje wiele pytań. Oto chociażby kilka z nich: czy istnieją ewangeliczne ogólne i szczegółowe zasady zarządzania zarobionym groszem? Czy chrześcijanin powinien pożyczać na procent? Czy chrześcijanin powinien zaciągać kredyty? Jakie wydatki są godziwe, a jakie nie? 
 
ks. Mirosław Tykfer
Chrześcijanie nie odwołują się do ludzkich wyobrażeń, ale opierają swoją wiarę przede wszystkim na objawieniu. Sięgają do biblijnej nauki św. Jana, który zapisał kluczowe zdanie o naturze Boga: „Bóg jest miłością”. Ten Bóg nie kocha dlatego, że tak postanowił, ale dlatego, że miłość jest Jego istotą! Inaczej mówiąc, nie może nie kochać! Ukrzyżowany Chrystus jest tego najlepszym obrazem. 
 
___________________
 
 reklama