logo
Poniedziałek, 22 października 2018 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Henryk Paprocki
Ile trwają wieczne męki?
Znak
 


Zwycięstwo Chrystusa nad piekłem, odniesione w Jego Zstąpieniu do otchłani, nie oznacza zniknięcia piekła ani cierpień w nim. Istnienie cierpień jest jednym z najtrudniejszych problemów teologicznych, rodzących antynomię miłości Boga i potępienia wiecznego.
 
Kiedy bogaty młodzieniec usłyszał od Chrystusa, żeby swoją majętność rozdał ubogim, jeśli chce być doskonały, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Po jego odejściu Jezus powiedział do swoich uczniów: „»Zaprawdę, powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego«. Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: »Któż więc może się zbawić?« Jezus spojrzał na nich i rzekł: »U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe«” (Mt 19,16–26; por. Mk 10,17–27 i Łk 18,18–27).
 
Słowa „u Boga wszystko jest możliwe” należy brać pod uwagę w rozważaniach nad losem pośmiertnym człowieka. Nie należy też zapominać o słowach: „Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi” (Iz 55,8–9) oraz „Oto wszystko czynię nowym” (Ap 21,5).
 
Tymczasem człowiek usiłuje swoje wyobrażenia, na dodatek bardzo silnie związane z czasem, narzucać Bogu jako autentyczną interpretację Słowa Bożego. Większość problemów teologicznych bierze się właśnie z owego poplątania naszych myśli z myślami Bożymi. Jest to zwłaszcza widoczne w problematyce dotyczącej rzeczy ostatecznych, czyli eschatologii. Problematyka ta obejmuje zagadnienia śmierci, oczekiwania świętych i paruzji.
 
Śmierć
 
Śmierć jest granicą grzechu, poprzez nią osiągamy stan ostateczny i nieodwracalny. W momencie śmierci „Bóg rozsuwa włókna naszego ja, by przeniknąć aż po rdzeń naszej istoty i zabrać nas do siebie” . Śmierć jako osobowe spotkanie z Chrystusem jest wyzwoleniem życia ducha. Stąd, według św. Grzegorza z Nyssy, śmierć jest czymś dobrym.
 
Chrystus jest jedynym z ludzi, który nie podlegał konieczności śmierci. Przyjął jednak ciało zdolne umrzeć, aby przez nie zniszczyć władcę śmierci. Tym samym dał ludziom możliwość zmartwychwstania. Przez swoją śmierć pozbawił władzy te moce, które stanowiły o mroku śmierci. Zstąpił do serca ziemi – en te kardia tes ges (Mt 12,40) – aby nas podnieść. Głoszenie zbawienia w Otchłani przekreśliło wszelkie granice dla zbawczej mocy Chrystusa (1 P 3,19), gdyż to, co jest śmiertelne, może przyodziać się w nieśmiertelność.
 
Jednak ostatecznym spełnieniem może być tylko nowe stworzenie, czyli powszechne zmartwychwstanie. Powszechne zmartwychwstanie i zmartwychwstanie Chrystusa to nie są dwa różne wydarzenia, z których jedno miało już miejsce, a drugie odnosi się jeszcze do dalekiej przyszłości.
 
Co jednak dzieje się za zasłoną śmierci, pozostaje dla nas nierozwiązaną zagadką. Kościół prawosławny ograniczył się jedynie do sformułowania w Credo: „stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca [...]. Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym wieku”, widząc we wszystkich definicjach niebezpieczeństwo ograniczenia Boga przez ludzkie wyobrażenia. Stanowisko to Paul Evdokimov nazwał „pedagogiczną mądrością Kościoła” , który powierza sferze modlitwy i nadziei los zmarłych spoczywający w ręku Boga.
 
Na marginesie boskiej tajemnicy staramy się budować swoje kodeksy, a zwłaszcza eschatologię o zabarwieniu „kryminalnym” , i nakładać na zamysł Boży nasze dążenia i nadzieje, niekiedy bardzo dalekie od przesłania Ewangelii: „Jak nieogarnione są Jego sądy i niedościgłe Jego drogi” (Rz 11,33). Dlatego do myśli religijnej prawosławia bardziej przemawia scena z jawnogrzesznicą (J 8,1–11) oraz przebaczenie dane łotrowi na krzyżu (Łk 23,39–43) niż groźby potępienia.
 
Śmierć jest dla chrześcijanina zaśnięciem, gdyż zasypia określona część ludzkiego bytu i ustaje możliwość działania w czasie i przestrzeni. Przede wszystkim jednak śmierć przeprowadza nas poza czas, poza przestrzeń i poza materię. Tym samym tak zwane „życie po życiu” nie jest kontynuacją, lecz nowym życiem, tożsamym jednak z dawnym życiem ducha pozostającego w ciągłym związku z duszą (1 Tes 5,23; por. Ga 8,18; 2 Tm 4,22), pozbawionym ciała.
 
Oczekiwanie świętych
 
W momencie śmierci dokonuje się akt samooskarżenia zwany sądem szczegółowym, po którym następuje przejście przez tak zwane „komory celne” (gr. telonies), w których pozostawia się zło. Wędrówka ta jest uzależniona od stanu naszego ducha, od grzechów i od łaski. Obce są tutaj aspekty zadośćuczynienia, kary, ekspiacji i nagrody. Mamy tylko do czynienia z oczyszczającym pozaczasowym cierpieniem mającym moc uzdrowienia.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Elżbieta Wiater

Żeby zrozumieć to, co Biblia mówi o chlebie i winie, trzeba mieć za sobą dwa doświadczenia egzystencjalne, a mianowicie doświadczenie głodu i doświadczenie smutku. Dla nas chleb to złoty lub brązowy bochen, z którego odcinamy po kromce, kiedy mamy ochotę na kanapkę. Chleb, który łamał Jezus, wyglądał inaczej. Był to placek upieczony z jęczmiennej mąki, niekwaszony, przypominający bardziej nasze podpłomyki. Zwykle chleb pieczono na zakwasie, jednak Ostatnia Wieczerza była ucztą paschalną, stąd brak kwasu w pieczywie.

 
Jacek Salij OP
Tak to jest z ewangelicznymi przypowieściami, że użyty przez Pana Jezusa obraz praktycznie nigdy nie pokrywa się całkowicie z ich duchowym przesłaniem. Niekiedy zaś oba elementy – obraz oraz wyrażone za jego pomocą przesłanie – zupełnie się rozmijają. Już Ojcowie Kościoła starali się wydobyć jedno i drugie...
 
Beata Kołodziej
Pamiętam, z jakim niepokojem słuchałam przed laty na katechezach i kazaniach apelu: Kochaj Pana Boga! Trzeba było kochać Pana Jezusa, Matkę Bożą i całą gromadę osób, których nie widziało się na oczy! Nie bardzo mi ta miłość wychodziła, wstydziłam się o tym komukolwiek powiedzieć i w gruncie rzeczy miałam do Boga żal, że wymaga ode mnie czegoś niemożliwego. A z religii miałam piątkę!...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama