logo
Środa, 05 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Emila, Karoliny, Kary, Oswalda, Marii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Rafał Masarczyk SDS
Imię Boże a orkiestra
materiał własny
 


Imię Boże a orkiestra

Nieraz słyszymy westchnienia: „O mój Boże” lub „Jezus, Maryja”. Kiedy pojawiają się one w trudnych sytuacjach życiowych, można je odczytać jako wezwanie pomocy Bożej. Konający człowiek, który ostatkiem sił mówi: „O mój Boże”, odmawia swoją ostatnią modlitwę, bardzo krótką, ale będącą wyrazem jego głębokiej wiary. Zdarza się wypadek na drodze, ktoś zostaje ciężko ranny, podchodzą do niego świadkowie całego zajścia, ktoś krzyczy: „Jezus Maryja, jakie nieszczęście”. Odbieramy to jako coś naturalnego, wzywać Boga w ciężkich momentach życia to też coś naturalnego. Takie wezwanie jest także modlitwą.
Bywają jednak sytuacje, w których pojawienie się zwrotu „Jezus, Maryja” lub „O mój Boże” wydaje się niewłaściwe. W czasie rozmowy np.: o cenach żywności, jeden z uczestników mówi: „O Jezu, jakie te ceny są wysokie”. Spotyka się także osoby, które tego typu zwrotów, z użyciem imienia Bożego, używają jako przerywników, czegoś w rodzaju westchnień. „O mój Boże, jak Pani jest dzisiaj ładnie ubrana”, „O Boże, jak ciekawie Pan opowiada”. Rodzi się wtedy pytanie, czy nie jest to nadużywanie imienia Bożego? Czy nie zostaje wtedy przekroczone drugie przykazanie?

Na pewno jest rzeczą niewskazaną używać imienia Bożego jako przerywnika. Czy jednak jest to przekroczenie przykazania? Aby popełnić grzech, trzeba to zrobić w sposób świadomy i dobrowolny. Ludzie używają różnych przerywników. Spotkałem kiedyś nauczyciela, który jako przerywnika używał słowa „właśnie”. W czasie jednego wykładu potrafił powtórzyć go 60 razy. Był on człowiekiem mądrym, nie brało się to więc z braku wiedzy. Był jednak dość nerwowy. Widocznie publiczne wystąpienia były dla niego problemem. Sam prawdopodobnie nie miał świadomości tego, że tak często powtarza to „właśnie” słowo. Być może był to jakiś nawyk, który pomagał mu zebrać myśli. Nie było w tym więc ani dobrowolności, ani świadomości. Podobnie ma się rzecz z wymienianiem imienia Bożego. Często nie ma w tych sytuacjach świadomości i dobrowolności, używa się zwrotów z Bożym imieniem jako przerywnika, nawykowo, bez pełnej świadomości i dobrowolności. Nie popełnia się więc grzechu, choć warto by popracować nad zmianą takiego nawyku.

Na czym więc polega przekroczenie przykazania: „Nie będziesz brał imienia Bożego nadaremnie”? Trudno w krótkim felietonie przedstawić całość zagadnienia. Imienia Bożego używamy, tłumacząc pewne zjawiska w naszym życiu – „Bóg tak chciał” lub to „kara Boża”. Łatwo przekroczyć to przykazanie. Bywają jednak inne sytuacje, w których można także łatwo nadużyć imienia Bożego.

Podejmujemy często działania w imię czegoś, idei, sprawy, wiary, Kościoła czy Boga. Dobrym przykładem, może być „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy”. Może nie sama „Orkiestra”, co pewne wypowiedzi z nią związane.
Niektórzy proboszczowie, poproszeni przez lokalne organizacje, w ogłoszeniach parafialnych umieścili informację, że wolontariusze z „Orkiestry”, będą zbierali ofiary. Prosili zarazem o życzliwość. Spotkało się to z różnym przyjęciem. Oprócz życzliwego zrozumienia parafian, pojawiły się głosy krytyczne. Jak można promować Owsiaka w Kościele, przecież on szerzy demoralizację. Trzeba bronić Kościoła i wiary przed zgubnym wpływem „Orkiestry”. Czyli krytykować w imię Boże.

Jezus powiedział: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych mnieście uczynili”. Nie można więc twierdzić, że Owsiak robi przez swoją akcję coś złego, realizuje przecież to Jezusowe wezwanie. Zarzuca się mu, że głosi rozwiązłość, przez hasło „róbta co chceta”. Jednak zapominamy w tym momencie, że nie on pierwszy  to wymyślił, już św. Augustyn w IV w.n.e. głosił: „Kochaj i rób co chcesz”, i nie spotkał się z potępieniem Kościoła; trudno jest mieć o to pretensję do Owsiaka. Nie ma więc powodów, by jego „Orkiestrę” odrzucić, zwłaszcza w imię obrony wiary, czyli w imię Boże. Jest to chyba nadużycie imienia Bożego. Może się komuś „Orkiestra” nie podobać, ma do tego prawo, jednakże nie ma powodów, by w imię Boże ją atakować.

ks. Rafał Masarczyk SDS

 
Zobacz także
Marcin Jakimowicz
Kawałek szmatki, świeca, kilka kropel wody. Czy to możliwe, by wszechpotężny Pan Zastępów posługiwał się takimi detalami? Czy w erze wszystkomających telefonów te "święte gadżety" mają jakiekolwiek znaczenie? Choć często wykonane są z solidnego metalu czy tkaniny, sakramentalia to jednak bardzo delikatna materia. Łatwo je zbagatelizować, łatwo też nadać im magiczną otoczkę.
 
Joanna Jonderko-Bęczkowska
Nie wszyscy mają szczęście mieć świętych rodziców, takich jak np. Louis i Zélie Martin – beatyfikowani rodzice św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Co z całą rzeszą tych, których rodzice nie mogą służyć za dobry przykład? Jak czcić rodzica, dla którego dziecko bywa obciążeniem albo zabawką? Jak dzieci mają się nauczyć miłości od nieświętych rodziców? 
 
Marek Ziaja
Tak rzadko to dostrzegamy i uświadamiamy sobie, że te zwykłe 45 minut to tak naprawdę cud na miarę..., bez miary. Myślę, rzecz jasna, o czasie „zwykłej” Mszy Św. Piszę „zwykłej”, bo ona nigdy nie będzie – zwykła. To, co się wtedy dzieje przerasta naszą wyobraźnię, naszą wiarę, a nawet wiarę i możliwości poznawcze całego Świata...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー