logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Święcki
Francja - postchrześcijańskie społeczeństwo ateistyczne: Jak do tego doszło?
Apologetyka
 


 Francja nie jest dziś społeczeństwem katolickim, a nawet nie jest już społeczeństwem chrześcijańskim. Nie chodzi mi tu wcale o fakt, że jakakolwiek chrześcijańska praktyka religijna utrzymuje się w tym kraju zaledwie na poziomie 5 proc., że francuskie dzieci pytane o to, kto narodził się w stajence, która pojawia się na świątecznych dekoracjach, wskazują na Pierrota i Colombinę, ani o to, że dorośli Francuzi pytani o Dziesięć przykazań skłonni są raczej skojarzyć je sobie z filmem o podobnym tytule, który kiedyś zdaje się widzieli, niż z powszechnie obowiązującą w cywilizacji europejskiej normą moralną.
 
Nie chodzi tylko o kwestię wiedzy, praktyki religijnej, czy też trwałości obyczajowości zakorzenionej w chrześcijaństwie nie tak jeszcze odległych epok. Chodzi o to, że w obecnej Francji cały system wartości współczesnego społeczeństwa uległ tak gruntownemu przekształceniu, że stał się w gruncie rzeczy obcy wartościom Objawienia judeo-chrześcijańskiego. Widać to w życiu społecznym, gdzie otwarte przyznanie się do katolicyzmu jest uznawane albo za niebezpieczny objaw „fanatyzmu”, albo też za rodzaj niedorozwoju umysłowego – chyba że ktoś, kto się do niego przyznaje, od razu zaznaczy, że w gruncie rzeczy wierzy „po swojemu”, a nie tak, jak to nakazuje hierarchia kościelna czy też Rzym. Widać to w masowej kulturze, gdzie coraz bardziej systematycznie szydzi się z modlitwy i z sakramentów, a ksiądz czy zakonnik jest przedstawiony co najwyżej jako rodzaj dobrodusznego idioty, jeśli nie jest od razu jako postać do głębi negatywna. Widać to też w życiu politycznym, gdzie najwyższe władze państwowe protestują przeciwko jakimkolwiek wzmiankom o Bogu, czy też o chrześcijańskim dziedzictwie w przyszłej konstytucji europejskiej, a jeśli już na coś się zgadzają, to tylko w towarzystwie islamu, który rzekomo też stanowi według nich fundament europejskiej kultury.
 
Gdy to wszystko zestawimy z naszymi wyobrażeniami Francji jako „najstarszej córki Kościoła”, z plejadą francuskich świętych i ich wybitnym wpływem doktrynalnym, pastoralnym i kulturowym na całe dziedzictwo kultury francuskiej, którego po prostu nie sposób zrozumieć bez Ewangelii, oraz z wpływem, jaki nowe francuskie wspólnoty, wyrosłe od czasu ostatniego soboru, wciąż wywierają na Kościół powszechny (w tym także na Kościół w Polsce, choć w nieco ograniczonym zakresie), nie sposób nie zadać sobie pytania: Ale jak do tego doszło? Jak to się stało, że w przeciągu stosunkowo niedługiego czasu Francja aż tak bardzo odwróciła się od tego, co stanowiło przez długie wieki rdzeń jej tożsamości i jej chwały, od tego, co przesądziło o atrakcyjności jej kultury dla innych ludów i narodów ? I jeśli dzisiaj ta kultura dosłownie wali się w gruzy, a język francuski ledwo zachowuje status powszechnie znanego języka międzynarodowego, to czy nie ma to właśnie związku z ową „katastrofą tożsamości”?
 
Odpowiedź na to pytanie nie jest ani prosta, ani jednoznaczna. A jednak warto zadać sobie nawet wiele trudu, aby pokusić się o gruntowną analizę procesu wzrostu, triumfu i upadku fenomenu chrześcijańskiej Francji. Ten temat nie powinien pozostawać dla nas obojętny. Warto zastanowić się, jak to się dzieje, że społeczeństwo, które miało tak uprzywilejowaną pozycję w gronie chrześcijańskich narodów i które przez wieki zdawało się żyć przesłaniem Ewangelii, dziś tak powszechnie odwraca się od niej ze wstrętem.
 
To powinno w nas, którzy szczycimy się mianem ostatniego bastionu wiary w Europie i przy każdej okazji podkreślamy Polonia semper fidelis, wzmóc poczucie czujności, a nawet trwogi. To, co spotkało innych, może łatwo spotkać również i nas, jeśli na czas nie wyciągniemy właściwych wniosków dla siebie. Polska nie jest samotną wyspą, a smutny los tych, którzy kiedyś przecierali szlaki wiary i cywilizacji chrześcijańskiej, nie powinien nas napełniać pychą, ale pokorą. Wcale nie jesteśmy lepsi ani szczególnie wyjątkowi. Pamiętajmy, co Chrystus mówi do kościoła w Sardes:
 
„Znam twoje czyny: masz imię, [które mówi], że żyjesz, a jesteś umarły. Stań się czujnym i umocnij resztę, która miała umrzeć, bo nie znalazłem twych czynów doskonałymi wobec mego Boga. Pamiętaj więc, jak wziąłeś i usłyszałeś, strzeż tego i nawróć się! Jeśli więc czuwać nie będziesz, przyjdę jak złodziej, i nie poznasz, o której godzinie przyjdę do ciebie” (Ap 3,1b-3).
 
Zobaczmy zatem, co naprawdę zdarzyło się z „pierwszą córką Kościoła” w ciągu jej XV-wiecznej historii i co jeszcze może zdarzyć się dalej. I jak my wszyscy możemy zachować w tej sytuacji nadzieję, że odwieczne powołanie także i naszego narodu nie przepadnie i będzie kontynuowane w obecnej epoce dziejów.
 
1. Początek Francji: chrzest Franków w Reims
 
Francja powstała w szczególnych okolicznościach historycznych, gdy upadało cesarstwo zachodniorzymskie, a teren byłej rzymskiej prowincji Galii był prowizorycznie podzielony pomiędzy prowincje pozostające jeszcze pod zarządem miejscowych rzymskich notabli i nowe księstwa germańskich najeźdźców, którzy w znakomitej większości byli już arianami. Wszędzie odczuwana była atmosfera istnego „końca świata”, chaosu i niepewności, którą wzmógł najazd Hunów (znacznie dzikszych od Germanów) z 440 roku, odparty z najwyższym trudem (obroną Paryża dowodziła wtedy św. Genowefa).
 
W tej sytuacji pojawiło się nieoczekiwane „światło w tunelu”. Chlodwig, władca Franków, jednego z ostatnich pogańskich plemion germańskich, wybrał sobie za żonę Klotyldę, katoliczkę, córkę zamordowanego przez swych ariańskich kuzynów germańskiego księcia Burgundii. Klotylda miała wielki wpływ na małżonka i usiłowała go przekonać do swojej wiary. Frankowie byli plemieniem bardzo agresywnym i prowadzili mnóstwo wojen. W czasie jednej z bitew Chlodwig znalazł się w beznadziejnym położeniu i – po bezskutecznym wezwaniu swoich bogów – zaczął także przyzywać „Boga Klotyldy”. W tym momencie losy bitwy zupełnie się odwróciły, a władca Franków już wkrótce potem zainteresował się na serio religią swojej żony.
 
 
 
1 2 3 4 5  następna
Zobacz także
rozmowa z o. dr. Kazimierzem Fryzłem CSsR
Na kryzys praktyki spowiedzi trzeba patrzeć w kontekście szerszego kryzysu życia religijnego: nie da się przeżywać głęboko sakramentu pojednania bez życia duchowego w przyjaźni z Bogiem, które wyraża się w modlitwie, w solidnym pełnieniu swojego powołania, w życiu eucharystycznym itp...
 
rozmowa z o. dr. Kazimierzem Fryzłem CSsR

„O co wam jeszcze chodzi? O władzę? Przecież Jan Paweł II tyle powiedział o geniuszu kobiety” – tak można by streścić głosy tych, którzy nie rozumieją katoliczek angażujących się na rzecz zmian w Kościele inspirowanych teologią feministyczną. Faktycznie, wiek XX przyniósł istotne przekształcenia w tym obszarze, trudno jednak uznać obecny stan za satysfakcjonujący czy też – mówiąc językiem eklezjalnym – za taki, który w pełni pozwala kobietom wzbogacić cały Kościół swoimi charyzmatami.

 
ks. Edward Data CSMA
Czterdzieści lat temu, 16 października 1978 roku, kardynał Karol Wojtyła z Krakowa został wybrany na papieża i przyjął imię Jana Pawła II. Tydzień później, w dniu inauguracji pontyfikatu, skierował do całego świata mocne i pełne nadziei słowa: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Otwórzcie dla Jego mocy zbawczej granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, rozległe dziedziny kultury, cywilizacji, postępu! Nie lękajcie się! Chrystus wie, co jest w człowieku”. 
 
 
___________________
 
 reklama