logo
Piątek, 27 maja 2022 r.
imieniny:
Amandy, Jana, Juliana, Augustyna – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Beata Kostrubiec
Psychologiczne czynniki kształtowania się obrazu Boga u dzieci
Kwartalnik Homo Dei
 



 cz.I
 


Wprowadzenie

W religiach teistycznych występowanie idei Boga ma charakter powszechny[1]. Koncepcja Boga ma szczególne znaczenie w religiach monoteistycznych, gdzie obraz Boga jest znaczący, bo ukierunkowuje on każde działanie człowieka o nastawieniu religijnym. Można nawet powiedzieć, że dla scharakteryzowania religijności człowieka najbardziej reprezentatywnym badaniem jest diagnoza jego koncepcji Boga. Nie można zrozumieć osoby wierzącej, nie wiedząc, w jaki sposób ujmuje ona ideę Boga – pisze Józef Kozielecki[2]. Obraz Boga jest pojęciem psychologicznym. Teologia ujmuje relację człowieka i Boga od innej strony, natomiast psychologia opisuje stopniowe tworzenie się w umyśle człowieka wyobrażenia o Bogu. Poniższy artykuł jako cel stawia sobie przybliżenie podstawowych procesów tworzenia się koncepcji Boga w umyśle dziecka.

Koncepcja Boga, jaką przyniósł ze sobą Jezus Chrystus – Boga zbawiającego, zaangażowanego w sprawy człowieka, a nawet Boga współcierpiącego – jest bardzo rewolucyjna na tle wszystkiego, co do tej pory ludzie mogli powiedzieć o Bogu. Jest ona na tyle bogata, że w jej świetle każdy człowiek znajduje się w ciągłej drodze doskonalenia swego zawsze niedoskonałego wyobrażenia Boga. Psychologia stara się badać nie tyle efekty działania łaski i Objawienia, bo te są przedmiotem rozważań teologii, co raczej naturalne mechanizmy o charakterze uniwersalnym, często zależne od rozwoju innych sfer, jak myślenie, zdolność do abstrakcji czy funkcjonowanie sfery uczuciowej. Nie wykluczając zatem działania łaski, psychologia koncentruje się na tym, co doświadczalne, empiryczne.

Definiując pojęcie "obraz Boga", należy stwierdzić, co następuje: Idea Boga stanowi element wiedzy osobistej człowieka, przyswajana bywa najczęściej w wyniku socjalizacji, głównie dzięki istnieniu wyrażeń językowych; modyfikuje się natomiast na podstawie własnych czynności poznawczych oraz doświadczeń emocjonalnych związanych zwłaszcza ze strukturą życia rodzinnego, zostaje włączona w strukturę własnych skojarzeń słownych i sądów i wraz z całością wiedzy osobistej staje się własnością osobowości [...]. Przyjmując istnienie Boga bytowo transcendentnego, zakłada się jednocześnie, że Jego wyobrażenie (obraz) nie ma charakteru adekwatnego, lecz analogiczny[3]. Znaczy to, że badania psychologiczne nie obejmują określania natury Boga, lecz Jego "odpowiednik" w umyśle człowieka. Analogiczny obraz Boga oznacza strukturę wyobrażenia o Bogu, to, jak człowiek sobie Boga przedstawia: kim On jest, jakimi cechami się charakteryzuje, jakie są Jego przymioty i możliwości zachowania i jak kontaktuje się On z człowiekiem. Józef Król[4] uważa, że wyobrażenie Boga ma charakter wytwórczy, tzn. jest obrazem czegoś, czego człowiek nie widział, ale co potrafi sobie jednak wyobrazić.

Idea Boga różni się od postawy wobec Boga. W psychologii funkcjonują oba te pojęcia. Badanie obrazu Boga polega na sprawdzaniu jakości wyobrażenia o Bogu od strony introspekcyjnych relacji osoby badanej. Badanie postawy wobec Boga zawiera wypowiedzi osoby badanej dotyczące wiedzy o Bogu i uczuć żywionych do Niego. Można także prowadzić badania w warunkach eksperymentu społecznego (najczęściej naturalnego), aby opisać rzeczywiste zachowania w sferze kultu. Najczęściej prowadzi się takie badania w grupie o charakterze religijnym[5].

Typologie kształtowania się obrazu Boga

Najwcześniejszą, bo pochodzącą z 1944 roku, jest typologia faz rozwojowych idei Boga, której autorem jest E. Haras[6]. Wyróżnia ona 3 etapy. Pierwszy etap nazwany został stadium bajkowo-opowieściowym; w tym stadium dziecko koncentruje się na słuchaniu opowieści. Przekaz kulturowy w którym ono uczestniczy, jest przekazem ustnym. Wiedza dziecka o świecie jest niewielka, zatem wiele opowieści biblijnych jest przyjmowanych z taką samą powagą czy niedowierzaniem jak baśnie czy legendy. Jedna z kobiet, z którą miałam do czynienia w swojej praktyce psychologicznej, jako osoba dorosła wyznała, że kiedy była dzieckiem, słuchała opowieści swojego dziadka o patriarchach (Abraham, Izaak, Jakub) i uważała, że są oni ich sąsiadami, którzy żyli dawno temu. Wyobrażała sobie, że za czasów, kiedy istnieli, obcowali z Panem Bogiem, a wszystko działo się w sąsiednim gospodarstwie. Dopiero na katechezie sprostowała swoje wyobrażenia o patriarchach i ich relacji z Panem Bogiem we właściwym układzie historycznym i geograficznym.

Drugi etap został nazwany przez Harmasa[7] etapem realistycznym, trzeci zaś indywidualistycznym. Te etapy ujawniają się w okresie nastoletnim i dorosłym. Nie stanowią one przedmiotu rozważań w tej pracy i zostaną omówione w kolejnym tekście poświęconym zagadnieniu tworzenia się obrazów Boga[8].

J. P. Deconchy[9] wyróżnia trzy inne fazy kształtowania się obrazu Boga u dzieci i młodzieży, którzy podlegali katechizacji:

a) Stadium atrybutywności (8-10 lat) - Bóg określany jest najczęściej jako Stworzyciel. Jego obraz ma wiele cech antropomorficznych (postać i sposób zachowania jak człowiek; Bóg na tym etapie ma nawet ludzkie wady).

b) Stadium personalizacji (chłopcy 11-13 lat, dziewczęta 11-14 lat) - Bóg jest określany jako "Ktoś": Władca, Ojciec, Zbawiciel. W tym stadium ważne jest nadanie idei Boga pewnego konkretnego wymiaru społecznego.

 

 
1 2  następna
Zobacz także
ks. Józef Kmieć SDS
Zło fizyczne w inny sposób podlega Opatrzności niż, zło moralne. Zło fizyczne bowiem nie tylko opatrzność dopuszcza, ale postanawia.
 
ks. Józef Kmieć SDS
Ile razy doświadczyłem ludzkiej bezradności? Ile czasem kosztowało mnie to wysiłku? Ile nieprzespanych nocy, kołatających się w głowie myśli, planów? Ile może nawet i łez wylanych tak cicho i po kryjomu? I miałem nieraz poczucie, że zostałem sam z tym wszystkim. Bez pomocnej dłoni człowieka, a jeszcze bardziej bez światła Boga.
 
ks. Józef Kmieć SDS
Spotkali się w 1992 w Hamburgu. Dwóch polskich jazzmanów. Pragnienie mieli jedno: grać dla Boga. Wtedy to nie było popularne. Ba. Nie zdarzało się w Polsce w ogóle. Jeśli kojarzono tego rodzaju muzykę, to z sacrosongami czy zespołami parafialnymi. Poza tym wiara była kwestią czysto prywatną i najlepiej, żeby w ogóle się nią nie dzielić, czytaj: w ogóle jej nie mieć...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm