logo
Poniedziałek, 22 października 2018 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Teresa pokazała mi Ojca
List
 


Teresa pokazała mi Ojca

Lisieux : Teresa

Przybyłam do Lisieux zeszłego lata będąc w skrajnej depresji. Miałam 22 lata. W moim życiu pojawiły się ważne zmiany: więcej przeprowadzek, a więc i więcej rozstań. To wszystko rozbudziło bardzo mocne uczucie ojcowskiego opuszczenia, gdyż moi rodzice rozeszli się, kiedy miałam 4 lata. Po raz drugi mama rozwiodła się , gdy miałam 16 lat.
Od ponad 6 miesięcy usiłowałam odkryć spojrzenie Boga Ojca patrzącego na mnie. Mówiłam Mu: Jeśli jest prawdą, że jesteś moim Ojcem i że mnie kochasz, powiedz mi to, udowodnij to!  W Lisieux poprosiłam Teresę, by ukazała mi Ojca.

Colette

Było to w lipcu, gdy ukazał się 142 numer "Feu et Lumiere" na temat Colette. Moje życie zmieniło jedno zawarte w nim zdanie: Wszystko, co było chorobą psychosomatyczną zostało w niej uleczone, radość napełnia jej serce i życie Colette stało się świetliste. Krzyczałam więc do Boga, że jeśli zrobił to dla niej, może również uczynić to dla mnie! Zwróciłam się także do Colette prosząc ją: Wstaw się za mną, aby Pan uleczył mnie z wszystkich dolegliwości pochodzenia psychosomatycznego i niechęci do jedzenia, a przede wszystkim, by nauczył mnie wybierać życie i kochać je. W rzeczywistości nie potrafiłam dotąd w pełni zaakceptować mojego istnienia. Ponieważ nie byłam przewidziana w " planie" mama próbowała usunąć ciążę i od tamtej chwili ja też dokonałam wyboru, który był odmową życia. Pan uświadamiając mi to pokazał jak bardzo już wtedy byłam wolna oraz zaproponował, bym wybrała jedzenie i życie.

Diety, bulimia, anoreksja

Istotnie, trzeba było, by łaska Boża wpłynęła na mój sposób odżywiania się, bowiem po diecie odchudzającej, gdy straciłam 7 kilogramów w ciągu dwóch tygodni, w wieku 15 lat zachorowałam na bulimię. Przez 2 lata wahałam się między okresami bulimii i "postu" lub nowych " diet". Kiedy bulimia ustąpiła, zaczęłam cierpieć na różne dolegliwości. Początkowo przejściowe, w 5 lat później stały się codzienne. Jedzenie było koszmarem, ponieważ bez przerwy miałam problemy z trawieniem i jelitami ( chroniczne biegunki, mdłości, migreny i ataki wątroby). Bardzo źle znosiłam moment posiłku. Irytowałam się , kiedy robiono mi uwagi, że nic nie jem. Zmuszałam się więc udowadniając, że jest wręcz przeciwnie; nie pozwalałam, by zauważono moje ogromne wycieńczenie. Jedzenie stało się dla mnie synonimem cierpienia, a utrata apetytu szła w parze z utratą pragnienia życia. Byłam wycieńczona, nadmiernie wrażliwa i delikatna, wszystkiego się bałam, gardziłam sobą.

Ponieważ wciąż odczuwałam jakieś bóle w różnych częściach ciała, stale konsultowałam się z lekarzami, a każdy z nich przepisywał mi inną dietę. Jednak w miarę nasilania się moich objawów ( pieczenie żołądka, wymioty, trudności ze snem) coraz mniej udawało mi się przełknąć. Jedyna moja nadzieja- ostatni lekarz, z którym miałam się skonsultować ( spodziewałam się, że skieruje mnie na poważne badania)- ku mojemu ogromnemu zdumieniu stwierdził, iż te zaburzenia trawienne są pochodzenia psychosomatycznego. Ta diagnoza bardzo mnie poruszyła i potrzeba było sporo czasu, abym zaakceptowała prawdę, że przyczyna mojej choroby nie płynie z zewnątrz, lecz leży wewnątrz mnie.

"Bóg stworzył...." (Rdz 1, 27)

W Lisieux poradzono mi, bym spędzała czas przed Najświętszym Sakramentem i czytała Słowo Boże. I tak oto w czasie adoracji Duch Święty położył na moim sercu słowo "stworzenie" (ks Rdz). Byłam trochę zdziwiona tą odpowiedzią, jednak otworzyłam Biblię. W Księdze Rodzaju odnalazłam pełne miłości spojrzenie Boga na pierwsze Swoje dziecko - Adama. Zrozumiałam, że On zaprasza mnie do wejścia w rzeczywistość tego pierwszego spojrzenia, którym obdarzył mnie już w chwili poczęcia. Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, ze mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła........(Ps 139). Duch Święty poprowadził mnie przez kolejne etapy mojego rozwoju od samej chwili poczęcia, i za każdym razem obdarzał mnie tym Słowem: Bóg stworzył (Wandę); na Swój obraz ją stworzył (...) i widział, ze to było dobre.(Rdz 1, 27). Gdy doszłam do momentu, który poprzedzał moje narodziny, poczułam ,że On mnie odwiedził i usłyszałam w moim sercu to samo Słowo z Księgi Rodzaju: To było bardzo dobre. To nie byłam już ja mówiąca je w myślach, to Bóg Ojciec, Bóg Stworzyciel i źródło życia, Który mi je powiedział. Poczułam się wyzwolona; wreszcie miałam prawo żyć, istnieć, przecież sam Bóg powiedział, że to było bardzo dobre! Tego samego dnia uświadomiłam sobie, że mogę zacząć od nowa jeść normalnie i cud - to się udawało! Wróciłam do " zabronionych" pokarmów, odnajdywałam apetyt. Naprawdę wracałam do życia!

"Bo jestem Ojcem" (Jr 3, 9)

Dzięki wspaniałym tekstom Biblii, które mówią o miłości Boga, mogłam nareszcie przed Najświętszym Sakramentem odkryć serce Ojca. W ciągu trzech tygodni poznawałam Go przez Jego Słowo. Każdemu bolesnemu wydarzeniu z mojego życia Pan nadawał nowy sens Swoją miłością i błogosławieństwem. Przybył, by rozradować zranione dziecko, obdarzyć Swą łaską; by mnie uleczyć, umocnić Swoim Słowem: Ja nie zapomnę o tobie (Iz 49, 15) Jakże mogę cię porzucić?(...) albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem. (Oz 11, 8-9)

Akupunktura

Dwa miesiące później, czułam się już znacznie lepiej, jednak pewne symptomy choroby pozostały. Brałam jeszcze tabletki na trawienie, które dał mi człowiek stosujący akupunkturę, członek hinduskiej sekty. Pan ukazał mi jak bardzo byłam uzależniona od jego diagnozy i lekarstw. Podczas spowiedzi poprosiłam Boga o przebaczenie i uwolnienie mnie z tych więzów, a następnie wyrzuciłam wszystkie tabletki (miałam zapasy jeszcze na 3 miesiące). Teraz moje życie naprawdę się zmieniło, ponieważ począwszy od tego dnia wszystkie objawy zniknęły. Wreszcie mogłam jeść bez żadnych dolegliwości.

Nareszcie szczęśliwa!

Nie byłam już tą samą osobą; to przejawiało się w moim zachowaniu i złagodzonej, nadmiernej dotąd, wrażliwości. Byłam nareszcie naprawdę szczęśliwa. To, co się wydarzyło było tak bardzo nieoczekiwane. Błogosławiłam Pana za to zmartwychwstanie, nawet jeśli trudno było mi w nie uwierzyć. Pojednanie z Ojcem jednało mnie też z życiem, z pożywieniem, a także z moim ciałem. Więcej, uzdrowienie otwarło me serce na przebaczenie.
Dziś upływa już 10 miesięcy i to wciąż trwa! Pokój łaska Pana pozwoliły mi na nowo odkrywać radość jedzenia. Nareszcie doceniam piękno życia i nie jestem już zależna od spojrzeń innych, bo wiem, że na zawsze pozostanę najukochańszą córką Ojca (Mt 3, 17).

tekst pochodzi z numeru 7/2000 Miesięcznika 'List'
Redakcja zaprasza na swoje strony:
www.list.media.pl

 
Zobacz także
 

ISMCH

___________________
 
 reklama