logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Andrzej Ruszała OCD
Istota i aktualność ”małej drogi” św. Teresy od Dzieciątka Jezus
Zeszyty Karmelitańskie
 


To specyficzne powołanie apostolskie Teresy dojrzewało w Karmelu, który w swej istocie jest głęboko apostolski. Jej wołanie: "tak, chcę, aby niebem moim było czynić dobro na ziemi", a zwłaszcza dobro w duszach ludzkich, trzeba interpretować jako krzyk duszy, która pragnie innych nauczyć kochać Jezusa, tak jak ona Go kochała. A to stanowi przecież najgłębszą istotę ewangelizacji: dać ludziom poznać Jezusa, Jego miłość i nauczyć innych kochać Go, powierzając Mu swoje życie.

W tym wszystkim Teresa przypomina apostołom o prymacie głębokiej, osobistej, zażyłej relacji z Bogiem. Dzisiejsi apostołowie – w czasach, gdy liczy się wydajność i aktywność - czasem wydają się zapominać o tej prawdzie: o prymacie świętości nad działaniem, o wartości ofiary, wyrzeczenia jako potężnych środków apostolatu. W życiu "małej" Teresy tych ofiar, walk wewnętrznych i modlitw było tak wiele, a jednocześnie tak wielkie było i jest jej oddziaływanie apostolskie.

Kryzysy wiary

Postawa zdania się na Boga i ufności Mu, tak charakterystyczna dla "małej drogi", okazuje się szczególnie potrzebna dla właściwego przeżywania sytuacji kryzysowych, jakie mogą pojawić się w życiu wiary. Ta postawa okazała się skuteczną bronią w przypadku samej św. Teresy, zwłaszcza w ostatnim roku jej życia, w którym ona sama przeżyła poważną próbę wiary, pogłębioną jeszcze przez śmiertelną chorobę – gruźlicę, która ją trawiła już od dłuższego czasu. Teresa słyszy wewnątrz słowa, które jej mówią: "pójdź, raduj się ze śmierci, która da ci nie to, czego w nadziei oczekujesz, lecz noc jeszcze ciemniejszą, noc nicości". W czasie tego doświadczenia podlega pokusom samobójstwa i wielokrotnie powtarza: "cóż to za łaska mieć wiarę! Gdybym nie miała wiary, bez wahania zadałabym sobie śmierć...".

Oczywiście nie można tych mocnych sformułowań traktować jako przejawu osłabienia czy zaniku wiary u Teresy, ponieważ właśnie w tym doświadczeniu Święta mnoży wręcz w nieskończoność akty wiary. Nie mając odczucia wiary, posiada ją przez pragnienie i akty wiary. Po umiarkowanym i powściągliwym wyjaśnieniu tego doświadczenia, Teresa mówi: "Nie będę już o tym dłużej pisać, boję się popełnić bluźnierstwo...". Kończy w ten sposób opis doświadczanej próby, ale jednocześnie dodaje jej teologiczną interpretację, stwierdzając, że właśnie dzięki tej próbie w nowy i szczególny sposób doświadczyła, jak bardzo Pan jest Dobry i Słodki: "Nigdy jeszcze nie odczuwałam z taką siłą, jak bardzo Pan jest łagodny i miłosierny, bowiem zesłał mi tę próbę dopiero wtedy, kiedy miałam siłę ją znieść. Myślę, że wcześniej pogrążyłaby mnie w zniechęceniu. Teraz oczyszcza moje pragnienie Nieba z wszystkiego, co mogłoby we mnie wzbudzać przyrodzoną satysfakcję".
 
Próba okazała się więc oczyszczeniem jej samej, jak również jej myślenia, jakie miała na temat nieba. Postawa radykalnego zdania się na Boga pomogła jej tę próbę pozytywnie przejść. Po tym doświadczeniu jasno zdaje sobie sprawę z tego, że wiara jest naprawdę łaską. Sądziła wcześniej, że niewierzący, negując istnienie nieba, mówią kłamliwie przeciwko sobie. Całe środowisko, w którym Teresa żyła: katolicka rodzina, katolicka szkoła, Karmel - uczyło ją, że wszystko to, co nas otacza, mówi nam o istnieniu Boga. Ludzie niewierzący mają więc fałszywe spojrzenie na rzeczywistość wiary, kłamią przeciwko samym sobie, negując istnienie Boga. Apologetyka ówczesna mówiła, że ci, którzy nie mają wiary, są ludźmi fałszywej wiary, ale w sensie wewnętrznego nastawienia serca są obłudni wobec siebie samych, gdyż negują rzeczy oczywiste. Zakładano, że mają złą wolę podejścia do sprawy, nie chcą uwierzyć w to, co jest oczywiste.

Kiedy Teresa sama znalazła się w nocy wiary, kiedy nie było jej łatwo wierzyć, zaczyna rozumieć tego typu ludzi. Zaczyna rozumieć, że do tej pory niebo było dla niej naturalnym postrzeganiem i przeżywaniem, a nie czymś nadprzyrodzonym. Teresa uznaje, że Pan, dopuszczając tą próbę, pozwolił jej solidarnie zasiąść do stołu razem z grzesznikami.

Próby wiary są naturalnym środkiem autentycznego wzrostu duchowego. Przykład św. Teresy i jej zaufania Bogu, wbrew temu, co sama odczuwała i co potęgowały w niej pojawiające się gwałtowne pokusy, jest potwierdzeniem tego, że taka właśnie postawa okazuje się szczególnie pomocną również w trudnych: mrocznych i bolesnych doświadczeniach życia chrześcijańskiego, których nie brakuje także w obecnych czasach.

Papież Paweł VI stwierdził, że dzisiejszy świat chętniej słucha świadków aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami, a więc tymi którzy osobiście znają Boga. Stąd też by móc sensownie i przekonująco mówić o Bogu, trzeba zacząć od rozmawiania z Bogiem samym w modlitwie, a zwłaszcza od słuchania Go i przylgnięcia do Niego przez wiarę i ufne pełnienie Jego woli. To stanowi istotną treść przesłania św. Teresy od Dzieciątka Jezus, które nie kończy się z jej śmiercią, ale dziś staje się jeszcze bardziej aktualne, co zresztą ona sama, umierając przeczuwała, mówiąc: wiem, że was nie opuszczam, przeciwnie, po śmierci będę wam jeszcze bliższa.

Andrzej Ruszała OCD    
 
poprzednia  1 2 3 4 5
Zobacz także
Teresa P. Podgórska
18 stycznia obchodzimy liturgiczne wspomnienie Bł. Reginy Protmann. Jest ona najwybitniejszą córką ziemi warmińskiej. Urodziła się w Braniewie, w diecezji warmińskiej, w 1552 r. Pochodziła z wielodzietnej, głęboko wierzącej, rodziny mieszczańskiej Piotra i Reginy Protmannów. W domu rodzinnym otrzymała staranne wychowanie i odpowiednie, dla swego środowiska, wykształcenie oraz trwałe zasady życia chrześcijańskiego. Była dzieckiem zdolnym, wyróżniającym się inteligencją, mądrością, roztropnością, dobrocią i urodą...
 
Michał Gryczyński, Piotr Krysa
W Środę Popielcową kapłani posypują nam głowy popiołem, pochodzącym ze spalonych palm, którymi przed rokiem pozdrawialiśmy Zbawiciela w Niedzielę Palmową. Spróbujmy słowa – "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" przyjąć jako wezwanie do przemiany serca, zerwania z grzechem oraz własnymi słabościami...
 
Agnieszka Myszewska-Dekert

Pobożność wielu świetych, ukazywana widowiskowo jako wzór do naśładowania, wzbudza mój naturalny opór. Jakbym podświadomie broniła się przed nałożeniem na siebie brzemienia, którego nie jestem w stanie udźwignąć i pradopodobnie niewielu jest w stanie... choćby z tego względu, że się jest zupełnie kimś innym, żyje w innych czasach i innej kulturze.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm