logo
Poniedziałek, 30 listopada 2020 r.
imieniny:
Andrzeja, Maury, Ondraszka, Konstantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Ireneusz Mroczkowski
Jak mówić w Kościele o karierze?
Kwartalnik Homo Dei
 


Prawdziwy sukces

Sukces wychowania zależy od znalezienia sposobu na owo nie musimy. Stworzenie właściwej atmosfery wychowawczej w domu, w szkole, w Kościele i w organizacjach społecznych powinno być pierwszym zadaniem ludzi mówiących o karierze. Jan Paweł II często mówił do ludzi robiących wielkie kariery o ludzkim duchu, o głębokości i pokoju serca, o błogosławieństwach i radach ewangelicznych. Był przez nich bardzo uważnie słuchany. Mówił o życiu duchowym, modlitwie, sakramencie pokuty, nawróceniu. Czyż nie są to chrześcijańskie środki zapewniające prawdziwą karierę?

W Kościele znamy przykłady wielu świętych, ludzi owej prawdziwej kariery, którzy pociągają swoim przykładem. Także współcześnie żyje wielu sławnych ludzi kultury, sportu, nauki i biznesu, którzy swoje kariery opierają na życiu głęboko religijnym. Dobrze, że coraz częściej mówią o tym publicznie. Kościół w Polsce powinien stworzyć dla nich religijną przestrzeń spotkania oraz wykorzystywać ich talenty w odnowieniu duszpasterstw zawodowych i stanowych, przeżywających po 1989 r. głęboki kryzys. Nasze duszpasterstwa powinny się otworzyć na te środowiska, w których odzywa się tęsknota za dezercją ze społeczeństwa konsumpcji. Wiele współczesnych ruchów ekologicznych i antyglobalistycznych jest tego przykładem. Katolicy powinni częściej, choć nie bezkrytycznie, z nimi współpracować.

Kariera jako owoc realizacji powołania życiowego

Ważne jest przy tym pozytywne nastawienie do życia. Kariera pojęta jako pełny rozwój osobowości, osiągany pracą nad sobą, dzieli się swymi osiągnięciami z rodziną, społeczeństwem i narodem. Jest owocem realizacji powołania życiowego. Wiązać ją trzeba z pracą, nauką i pogłębianiem kompetencji zawodowych. Dzięki niej rozwija się teologia rzeczywistości ziemskich, o czym mówił zarówno założyciel Opus Dei, jak i wielu dwudziestowiecznych nauczycieli wiary, zatroskanych o rozwój cywilizacji chrześcijańskiej. Ważne jest, abyśmy w Kościele w Polsce znaleźli właściwą motywację do rozwoju osobistych talentów, działalności twórczej i promocji kultury. Sposobem na ekspansję jednostronnie pojętej kariery i karierowiczostwa jest rozwijanie zdrowych ambicji, szlachetnej rywalizacji, dumy ze stawiania czoła wyzwaniom przyszłości.

Język, jakiego należy używać w mówieniu o tym wszystkim, musi być przede wszystkim językiem pełnej prawdy o życiu. Nie znajdzie go w sobie człowiek zakompleksiony, bojący się dzisiejszej cywilizacji czy obco się w niej czujący. Nie może to być także język reklamy, błyskotliwego, ale pustego paradoksu. Moim zdaniem powinien to być język mówiący prawdę o dylematach życia ludzi robiących kariery. Jest w nim miejsce na kontemplację, życie wewnętrzne i dystans do tego, co ulotne i fałszywe. Można się uczyć takiego języka od Jana Pawła II, który w czasie pielgrzymki do Hiszpanii w maju 2003 r. wzywał młodzież do urzeczywistnienia wielkiego marzenia narodzin nowej Europy ducha. Europy wiernej swym korzeniom chrześcijańskim; nie zamykającej się w sobie, ale otwartej na dialog i współpracę z pozostałymi narodami ziemi; Europy świadomej tego, że została powołana, aby była latarnią cywilizacji i bodźcem postępu świata.

Tylko w służbie takich i jej podobnych wielkich wizji urzeczywistniają się prawdziwe kariery, małe dorastają, a fałszywe oczyszczają się. Chrześcijańskie powołanie człowieka należy ukonkretniać wypełnianiem realnych zadań w dziedzinie kultury, nauki, walki z cierpieniem i złem. Realizacja tego możliwa jest m.in. dzięki wielkim karierom ludzi ducha i sumienia.

ks. prał. prof. Ireneusz Mroczkowski 

 

 

 

 

 


 

Przypisy:
[1] J. Sowa, Kowalski wyzwolony i zniewolony, "Gazeta Wyborcza" 10.IX. 2003, s. 14.
[2] Tamże.
 

 
poprzednia  1 2 3 4 5
Zobacz także
Ks. Mariusz Berko
Już o siódmej rano czuło się w powietrzu żar, nadchodzącego dnia. Na mojej faveli ludzie powoli wychodzili ze swoich domów, baraków, nor... Murzyńskie kobiety, z rozczochranymi włosami, stały na wąskiej drodze faveli. Kilkoro „moich dzieciaków” siedziało na betonie, przed wielką metalową bramą naszej szkoły przyparafialnej, czekając na otwarcie. Już z rana zmęczone, pomachały mi tylko rękami, z zawsze obecnym uśmiechem na ustach...
 
ks. Krzysztof Porosło
Mieszkam w Hiszpanii. Chyba niczego mi tak bardzo nie brakuje jak polskiego Adwentu. W Hiszpanii na przykład nie odprawia się Rorat, z którymi związane jedne z moich najpiękniejszych dziecięcych wspomnień. Mama tuż po 5 rano próbowała dobudzić mnie i moją siostrę. Na stole w kuchni czekała gorąca herbata albo kakao. W pokoju były przygotowane cztery warstwy zimowych ubrań, bo na zewnątrz było kilkanaście stopni mrozu.  
 
ks. Andrzej Trojanowski
Wydzielając Jezusowi odrobinę czasu na rutynowy pacierz, poświęcając Mu może kilka myśli, lecz zarazem zważając na to, by „nie zaszkodziły” one „ważniejszym” sprawom w moim życiu – przytrzymuję Go wraz z moim zbawieniem przy drzwiach mojego serca. On nie wej­dzie do środka, jeżeli nie zostanie za­proszony.
 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー