logo
Czwartek, 26 maja 2022 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Irena Świerdzewska
Jak rozumieć zmartwychwstanie?
Idziemy
 
fot. Dezalb | Pixabay (cc)


Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim rozmawia Irena Świerdzewska

 

Jak rozumieć słowa z Pierwszego Listu do Koryntian: „Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, daremne byłoby nasze przepowiadanie, próżna byłaby nasza wiara”?

 

Święty Paweł napisał te słowa na początku lat 50. pierwszego wieku, czyli niespełna 20 lat po męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Uczynił to w kontekście historycznym, społecznym i religijnym do złudzenia przypominającym to, co się dzieje w naszych czasach. Wspólnota założona przez niego kilka lat wcześniej w Koryncie przeżywała dotkliwy kryzys. Przyczynę osłabienia jej kondycji duchowej upatruje Apostoł w osłabieniu wiary w zmartwychwstanie, a tym samym również w eschatologiczną perspektywę życia wierzących. Wyraża przekonanie, że wiara w nasze zmartwychwstanie jest nierozerwalnie związana ze zmartwychwstaniem Chrystusa. Dla Pawła zmartwychwstanie Jezusa było oczywiste, ale nie dlatego, że był jednym ze świadków Jego życia, którzy widzieli pusty grób i doświadczyli ukazywania się zmartwychwstałego Pana w Jerozolimie i Galilei. On, początkowo prześladowca Kościoła, spotkał zmartwychwstałego i uwielbionego Jezusa w drodze do Damaszku, co całkowicie odmieniło jego życie.

 

Z czego wynikały trudności z przyjęciem prawdy o zmartwychwstaniu? Grecy na Areopagu odrzucili naukę św. Pawła, kiedy usłyszeli o zmartwychwstaniu Chrystusa…

 

Paweł mocno podkreślał cielesną stronę zmartwychwstania Chrystusa. Tymczasem zarówno w starożytności, jak i dzisiaj, przedmiotem najsilniejszej kontestacji są dwa wydarzenia: dziewicze poczęcie przez Maryję, czyli wcielenie Syna Bożego, które miało miejsce w Nazarecie, oraz zmartwychwstanie Jezusa po Jego męce i śmierci w Jerozolimie. Znamienne, że między starożytną kulturą grecką a naszą istnieje daleko posunięte podobieństwo. Z jednej strony mamy do czynienia z apoteozą czy wręcz ubóstwianiem ciała, cielesności i płciowości, zwłaszcza młodego i zdrowego człowieka, natomiast z drugiej daje o sobie znać niechęć czy wręcz niewiara w moc Boga oraz rzeczywistość wcielenia Syna Bożego i Jego cielesnego zmartwychwstania. Z tym łączy się kwestionowanie godności człowieka i ludzkiego ciała, bo to o nią w gruncie rzeczy chodzi tak w związku z dziewiczym poczęciem, jak i zmartwychwstaniem Jezusa.

 

Chrystus po zmartwychwstaniu ukazywał się, będąc wielokrotnie nierozpoznawany. Czym więc było zmartwychwstanie ciała Chrystusa, bo nie zwykłym powrotem do życia?

 

Zmartwychwstanie jest faktem, ale odbyło się poza historią. Jako takie, nie zostało namacalnie utrwalone czy zachowane w sposób pozwalający je zrekonstruować. W Ewangeliach znajdujemy dwie zasadnicze odmiany świadectw będących argumentami przemawiającymi za zmartwychwstaniem Jezusa: pusty grób oraz chrystofanie, czyli ukazywania się Zmartwychwstałego. To dwojakie świadectwo mamy we wszystkich czterech Ewangeliach kanonicznych. Aczkolwiek w tym, co zasadnicze, są one zgodne, to jednak, co się tyczy szczegółów, relacja w każdej z nich ma swoją specyfikę.

 

Problem w tym, że istnieje w nas pokusa racjonalizowania zmartwychwstania Jezusa, a także tego, czego dowiadujemy się o Zmartwychwstałym. Chcielibyśmy „wtłoczenia” Go w wymiary przestrzeni i czasu, którym podlegamy. Dla nas zrozumieć zmartwychwstanie to wytłumaczyć je w kategoriach nauk przyrodniczych i przedstawić tak, żeby mogło być weryfikowalne. Takie podejście wymaga, że trzeba byłoby je powtórzyć i opisać w języku nauki, a to przecież niemożliwe. Zmartwychwstały Jezus, o czym mówią wszystkie narracje o chrystofaniach, wchodzi z powrotem w ramy historii oraz losy tych, którzy Go wcześniej znali, ale nie jest w nich obecnych tak samo, jak przed śmiercią. Celem narracji ewangelicznych jest podkreślenie, że ukrzyżowany i umarły Jezus naprawdę żyje oraz że jest to ta sama osoba, którą uczniowie znali i z którą pozostawali w bliskiej zażyłości. Tak samo mocno podkreślana jest prawda, że zmartwychwstanie dotyczy ciała Jezusa, chociaż nie jest to już takie same ciało jak przed śmiercią.

 

W przedstawieniu tej radykalnie nowej rzeczywistości okazuje się, że język ewangelistów ma ograniczenia, a oni sami, nie potrafiąc wyjaśnić i zracjonalizować tego, co się wydarzyło, opisują swoje spotkania ze Zmartwychwstałym, który realnie i mocno stał się obecny i oddziaływał w ich życiu. Zdają sobie sprawę, że nie da się tych przeżyć wyrazić odpowiednio w kategoriach ludzkiego języka.

 

Uczniowie, którym Chrystus ukazuje się w drodze do Emaus, poznają Go dopiero po łamaniu chleba. Co to znaczy?

 

Rozpoznali Jezusa po łamaniu chleba, czyli uznali, że najskuteczniejszą drogą do zmartwychwstałego Jezusa jest Eucharystia. Uznali to bardzo wcześnie, co wskazuje na podobieństwo pewnych gestów związanych z Eucharystią i na naturę Eucharystii jako sakramentu obecności zmartwychwstałego Chrystusa. Zaskakujące dla nich samych było to, że dość długo, podczas drogi do Emaus, idąc z Jezusem, jednak Go nie rozpoznali. Jest to tajemnica, wobec której stajemy również i my: zmartwychwstały i uwielbi ny Jezus Chrystus jest ten sam, ale nie taki sam. Umyka naszym kategoriom poznawczym, ale możemy Go rozpoznać i przyjąć oczami wiary, przy czym jej trzon stanowi realna obecność Chrystusa w Eucharystii.

 

Jak rozumieć polecenie Jezusa zaraz po zmartwychwstaniu, by uczniowie udali się do Galilei, gdzie Go ujrzą?

 

Polegamy tutaj znowu na świadectwach Jego uczniów. Mieli udać się do Galilei, do krainy, gdzie miało miejsce ich powołanie i gdzie przebiegała większość ziemskiego życia Jezusa. Chodziło zapewne o utwierdzenie uczniów w przekonaniu, że Jezus, któremu towarzyszyli około trzy lata podczas Jego ziemskiej działalności, to jest ten sam zmartwychwstały i uwielbiony Pan. Mamy do czynienia jakby z ich drugim powołaniem. Tym razem skutkuje ono odwagą i męstwem w wyznawaniu wiary, których brakowało po pierwszym powołaniu, skoro podczas trudnej próby, jaką była męka i śmierć, opuścili swojego Mistrza.

 

Najpierw Zmartwychwstały ukazywał się w Galilei czy w Jerozolimie?

 

Ewangelie tego wyraźnie nie porządkują, natomiast my – przeciwnie: staramy się te wydarzenia uporządkować chronologicznie, co oznacza, że musimy też uznać własną niewiedzę. Nie można wykluczyć, że chrystofanie na pewnym etapie dokonywały się równolegle: w Jerozolimie i w Galilei. Nie ulega natomiast żadnej wątpliwości, że jedne i drugie, zwłaszcza nad Jeziorem Galilejskim, o czym opowiada Ewangelia według św. Jana, bardzo poruszyły i przemieniły uczniów, czyniąc z zalęknionych mężczyzn pierwszych odważnych głosicieli Dobrej Nowiny o zmartwychwstałym Panu.

 

Jakie możemy mieć dowody na zmartwychwstanie Chrystusa, kiedy jesteśmy o to pytani?

 

Najlepszymi dowodami są moc i czystość wiary w Chrystusa oraz siła świadectwa tych, którzy są gotowi przeżywać swoje życie w duchu Ewangelii. Ci, którzy domagają się od nas dowodów, oczekują potwierdzenia empirycznego, fizykalnego, co jest niemożliwe. Zmartwychwstanie Jezusa to fakt jednorazowy i absolutnie wyjątkowy, umykający wszelkim ludzkim kategoriom poznawczym. Wiara w zmartwychwstanie Jezusa nie jest pochodną deliberacji, wnioskowania i empirycznej powtarzalności, lecz pokornym przyjęciem prawdy wspomaganym przez Ducha Świętego, któremu towarzyszy ufna nadzieja na nasze zmartwychwstanie.

 

Niełatwo być świadkiem, kiedy coraz więcej ludzi neguje zmartwychwstanie i życie wieczne…

 

Dzisiejszy świat przeżywa dramatyczne rozdarcie polegające na tym, że istnieje silna konfrontacja wiary z niewiarą. Niewiara staje się coraz bardziej brutalna, arogancka, bezczelna i pozbawiona skrupułów, obracając się przeciwko wierze i moralności chrześcijańskiej. Starcie z niewiarą czasami osłabia naszego ducha, a jego skutki przenikają do Kościoła i sumień wierzących. W tej sytuacji trzeba wiedzieć, że podobne napięcia miały miejsce w każdym pokoleniu. Aby je przezwyciężyć potrzebne jest silne przeświadczenie, kim naprawdę jest Jezus Chrystus, znajomość Jego życia i losów i wola naśladowania Go. Wiara w zmartwychwstanie znajduje wyraz w dawaniu skutecznego świadectwa o zmartwychwstaniu Chrystusa i życiu wiecznym, które już teraz w pewien sposób staje się naszym udziałem.

 

Nie jest to łatwe również dlatego, że w samym Kościele mamy symptomy, które nie służą umacnianiu wiary w zmartwychwstanie. Przykładem niech będzie choćby coraz powszechniejsze dopuszczanie kremacji i sprawowanie pogrzebowej Mszy Świętej przy prochach zmarłego. W tych okolicznościach głoszenie prawdy o zmartwychwstaniu ciała nie jest łatwe ani przekonujące. Sądzę, że należy jak najszybciej przemyśleć, czy przez takie praktyki nie przyczyniamy się do poważnych rozterek duchowych i zwątpienia, które staje się udziałem nie tylko wiernych, lecz i duchownych. Trzeba więc na nowo przemyśleć potrzebę szacunku wobec ludzkiego ciała po śmierci, bo prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa i naszym zmartwychwstaniu zawiera orędzie o godności i wielkości powołania człowieka do życia wiecznego.

 

Dlatego ważne jest dobre przeżycie Triduum Paschalnego i Wielkanocy?

 

Dobre przeżycie tych dni nadaje sens i kierunek naszemu życiu. Europejczycy żyją w dobrych warunkach materialnych, potrafią skutecznie zatroszczyć się o to, jak najwygodniej przeżyć, ale coraz częściej nie umieją rozwiązać najbardziej fundamentalnego dylematu: Jak żyć?

 

Triduum Paschalne i Święta Wielkanocne przynoszą bezcenne światło. Ukazują właściwą hierarchię wartości i zachęcają do wysiłku radykalnego przewartościowania: są w naszym życiu rzeczy ważne, ważniejsze oraz rozstrzygające, bez których wszystkie pozostałe tracą sens. Potrafimy zadbać, aby posiadać niemało i nawet więcej niż potrzeba, ale to nie może zagłuszać w nas innych potrzeb, bez spełnienia których nie możemy w pełni być sobą. Wzgląd na mękę i śmierć Jezusa oraz wiara w zmartwychwstanie „zakopują” w nas duchową przepaść, przeprowadzają przez mroczną dolinę zwątpienia i śmierci i prowadzą do życia.

 

Rozmawiała Irena Świerdzewska
Idziemy nr 16/2019

 
Zobacz także
Przemysław Radzyński

„Miłość pozwala dzielić radość, ale też pozbierać się po porażkach i wybaczać błędy. Ponieważ nigdy nie ustaje, jest spoiwem, które ogarnia ten żywioł” – o tym, co jest najważniejsze w jego rodzinie mówi Joszko Broda, muzyk multiinstrumentalista, producent muzyczny i kompozytor, mąż Debory i ojciec Jana (19), Macieja (17), Tomasza (15), Mikołaja (13), Jeremiego (11), Iwa (10), Marii (9), Rocha (7), Józefa (5), Piotra (2) oraz Antoniny, w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.

 
ks. Krzysztof Michalczak
U progu kolejnego Wielkiego Postu trzeba sobie uświadomić stan własnej duszy, własną małość i grzeszność. Nie poprzestawajmy na posypaniu głowy popiołem. Coraz większą popularnością, również w Polsce, cieszą się baseny, siłownie, gabinety odnowy biologicznej. Nie tylko ludzie młodzi, ale i ci w sile wieku spacerują, uprawiają gimnastykę, by być w dobrej kondycji fizycznej. Czy jednak sprawne ciało jest w perspektywie życia wiecznego najważniejsze?
 
Roberto Gutiérrez OCD
Jest pewne, iż, z punktu widzenia historycznego, dla chrześcijan niedziela przed dniem odpoczynku była dniem radości, wesela: zanim został uznany odpoczynek niedzielny, Didaskalia Apostolskie już mówiły: „W pierwszy dzień tygodnia wszyscy bądźcie radośni”. 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm