logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Joanna Świątkiewicz
Jak ryby w wodzie
Głos Ojca Pio
 


Wydaje się, że dzisiaj prym wiedzie zasada: "w zdrowym ciele zdrowy duch". Promuje się przede wszystkim dbałość o ciało: zdrowe odżywianie i ćwiczenia fizyczne. Na stołach królują wszelkiego rodzaju diety, modne stało się bieganie i nordic walking. Czy to wystarczy, żeby poprawić swoją kondycję?
 
Co do popularnej frazy "w zdrowym ciele zdrowy duch", to niewątpliwie wskazuje ona na pozytywny i istotny związek między duchem a ciałem. Należy jednak pamiętać, że istnieje niebezpieczeństwo uproszczenia, bo można mieć zdrowe ciało, wysportowane i muskularne, a zarazem posiadać chorą duszę. I odwrotnie: można przeżywać świętość i miłość w bardzo kruchym człowieczeństwie. Niewątpliwie zdrowe ciało i psychika pomagają w przeżywaniu szczęścia, ale go nie gwarantują.
 
Czy ta zasada rzeczywiście dzisiaj króluje? Niewątpliwie mocno zmienia się świadomość Polaków w kwestiach zdrowotnych. Jeszcze 20 czy nawet 10 lat temu nie widywało się tylu, co dzisiaj, ludzi aktywnych fizycznie. To dobry znak. 
 
Warto mieć na uwadze, że obecnie znajdujemy się w innej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Modyfikowana genetycznie żywność, sztuczne zagęszczacze, długie godziny spędzane w pozycji siedzącej, nie tylko w pracy, ale i w domu – to wszystko domaga się antidotum – zdrowej reakcji. Ludzie, którzy zauważają skutki tych zmian, zakładają buty do biegania czy rolki, "wskakują" na rower, biorą kijki w ręce albo po prostu idą na spacer. 
 
Niekiedy słyszę od znajomych, którzy prowadzą aktywny tryb życia, że sport ich zmienił. Odkąd zaczęli go uprawiać, inaczej myślą i postrzegają. Czy faktycznie mogą zachodzić takie zmiany? Czy aktywność fizyczna wpływa na psychikę i sferę ducha?
 
Oczywiście, ponieważ człowiek, który regularnie uprawia sport albo prowadzi aktywny tryb życia, wzmacnia nie tylko mięśnie, ale również psychikę. Człowiek udowadnia sobie, że potrafi, czyli posiada zdolność kontrolowania i zarządzania sobą. Przeżywanie tzw. "zwycięstwa nad ciałem" przez sport czy aktywność fizyczną pozytywnie wpływa nie tylko na funkcjonowanie fizjologiczne organizmu i ogólne samopoczucie, ale również wzmacnia pozytywny obraz samego siebie. Motywuje to do kolejnych konstruktywnych zmian, przynosi poczucie zadowolenia i satysfakcji, jednym słowem – oddziałuje na całą sferę psychiczną. 
 
Aktywny i prozdrowotny tryb życia ma również znaczący, choć niedeterminujący, wpływ na duchowość. Regularne uprawianie sportu przekłada się na lepszą pracę serca, krążenie krwi i dotlenienie organizmu, a także na odprężenie ciała. To wszystko sprzyja lepszemu funkcjonowaniu człowieka na modlitwie. Trudno medytować, będąc niewyspanym lub przemęczonym. Nie oznacza to jednak, że nie można się modlić podczas zmęczenia czy stresu, ale jeśli takie doświadczenie jest permanentne, odbija się ono negatywnie na jakości życia duchowego. 
 
Spotkałem osobę, która miała problemy z otyłością i nie akceptowała swojego wyglądu fizycznego. Wpływało to na jej codzienny nastrój, relacje z innymi, jakość funkcjonowania w pracy, a także na kształt jej modlitwy i życia duchowego. Ciało i psychika mogą pozytywnie lub negatywnie oddziaływać na sferę duchową. Oczywiście nie ma tutaj niekwestionowanych dogmatów. Każdy z nas ten sam problem będzie przeżywał na różne sposoby. Na przykład: dla kogoś trudności będą motywacją do zaangażowania się w świat duchowy, dla drugiego wręcz odwrotnie, te same sytuacje będą powodować dystans w relacji człowiek – Bóg.
 
Czy to znaczy, że nie musimy przywiązywać szczególnej wagi do rozwijania świata przeżyć wewnętrznych, skoro zmiany pod wpływem sportu zachodzą w nim niejako samoistnie?
 
Aktywność fizyczna i mądry styl życia są tylko sprzymierzeńcami, na których można oprzeć zdrową duchowość. Nie są one jednak niezbędne do jej rozwoju, aczkolwiek jest prawdą, że duchowość nie jest samorodna. Nawet wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi zarówno fizycznie, jak i psychicznie, wciąż potrzebujemy dodatkowej inwestycji w duchowość, aby ją rozwijać. Innymi słowy: nie wystarczy sama jazda na rowerze czy dwie godziny dziennie spędzone na świeżym powietrzu, by to nam rozwinęło wiarę czy przyniosło doświadczenie kontemplacji.
 
Jak dążyć do wewnętrznego wyciszenia i oczyszczenia psychiki i ducha z tego, co im nie służy?
 
Najlepszą metodą pomagającą w wyciszeniu, a zarazem oczyszczeniu ducha i psychiki jest kontemplacja. Jej celem jest zanurzenie się w obecności Boga. Konsekwencją takiego stanu jest wzmocnienie wewnętrznej harmonii, wzrost poczucia spójności i otwartości. Autentyczna modlitwa prowadzi do wyciszenia, a ono z kolei do jaśniejszego i głębszego widzenia. 
 
W kontemplacji zmienia się perspektywa postrzegania wszystkiego, zaczynając od siebie samego, a kończąc na Bogu. Jego objawieniem staje się wtedy nie tylko Biblia, sakramenty, nauczanie papieża, ale również prozaiczne wydarzenia codziennego życia, relacje międzyludzkie, przyroda. Choć ciało i psychika nie są celem medytacji chrześcijańskiej, jednak nie powinniśmy ich lekceważyć czy pomijać, bowiem w nich i przez nie działa Duch Święty. One są zbiornikami wiedzy o nas samych i naszej relacji do Boga
 
Czy istnieją sprawdzone metody na dobry "fitness duchowy"?
 
W życiu duchowym wiele się dzieje za sprawą łaski Ducha Świętego, ale oczywiście przydatne są aktywności, które ukierunkują człowieka na Transcendencję. Jeśli chodzi o sprawdzone metody, powróciłbym do kontemplacji i modlitwy osobistej, życia zgodnego z rytmem Kościoła, słuchania słowa Bożego, spowiedzi, Eucharystii, dobrych uczynków i rozwoju cnót chrześcijańskich. To sprawdzone metody wzrostu duchowego.
 
A teraz zapytam odwrotnie: czy stan naszej psychiki i ducha ma wpływ na zdrowie?
 
Mówiąc o psychice, bierzemy pod uwagę świat myśli (sferę kognitywną), świat emocji i uczuć (sferę przeżyciową) oraz świat czynu i postaw (sferę motywacyjną). Przez pojęcie "duchowości" natomiast definiujemy naszą relację do Absolutu, Sacrum, Boga. Te dwa wymiary naszego życia wpływają w znacznym stopniu na jakość przeżywania stanu zdrowia.
 
Jeśli ktoś posiada wadliwy system przekonań religijnych, np. wierzy w potęgę własnej ascezy czy uprawia fanatyczny rygoryzm albo przeciwnie: przekonany jest, że Bóg wszystko bezsprzecznie toleruje i akceptuje, to będzie przeżywał wynikające z tego określone emocjonalne konsekwencje. 
 
Ludzie posiadający niedojrzały obraz Boga posługują się uproszczonym schematem widzenia i interpretowania świata. Na przykład szybko nadają znaczenia wydarzeniom dobrym lub złym przez pryzmat tzw. "woli Bożej" lub tłumaczą je działaniami sił nadprzyrodzonych.  
 
Kluczową sprawą dla zdrowia jest zrozumienie własnych systemów przekonań, w tym także tych dotyczących Boga oraz innych ludzi.

Wydawałoby się, że posiadanie dobrego zdrowia gwarantuje szczęście i poczucie pełni życia…

Niestety nie. Posiadanie zdrowia nie oznacza posiadania szczęścia. Można być w pełni zdrowym i nie być szczęśliwym, z drugiej strony można być chorym i cierpiącym, a wciąż posiadać wysoki poziom zadowolenia z życia i mieć poczucie sensu. Zdrowie jest kategorią fundamentalną, ale nie determinuje szczęścia. 
 
Wrócę do metafory akwarium: ryba może nie mieć w nim krystalicznie czystej wody i wciąż dobrze funkcjonować. Nie znaczy to jednak, żeby nie dbać o akwarium i nie czyścić go co jakiś czas. Przez krystalicznie czystą wodę widać znacznie więcej i z pewnością jest ona dużo lepsza dla ryby!
 
Rozmawiała Joanna Świątkiewicz
"Głos Ojca Pio" [94/4/2015]

fot. Gaetano Virgallito Lonely Boy with a Red Fish 
Flickr (cc)  
 
Zobacz także
Redakcja "Listu"
Kierownictwo duchowe od początku było wyłącznie towarzyszeniem ludziom w ich przeżywaniu wiary i rozpoznawaniu przeszkód na drodze do dojrzałej więzi z Bogiem, np. nieuporządkowanych uczuć. Nie jesteśmy marionetkami w rękach Boga; On daje nam pewne dary, ale nie wyznacza ściśle roli.

O kierownictwie duchowym, psychoterapii i coachingu Redakcja LISTU rozmawia z o. Jackiem Prusakiem, jezuitą, psychoterapeutą
 
ks. Marek Dziewiecki
Gniewna reakcja emocjonalna człowieka w obliczu zła nie jest winą moralną. Przeciwnie, gniew w tym znaczeniu jest emocjonalną formą protestu wobec zła, połączoną ze smutkiem, bólem i rozczarowaniem. Jest zatem potwierdzeniem wrażliwości moralnej danej osoby oraz przejawem jej cierpienia w obliczu krzywdy i grzechu.
 
o. Raniero Cantalamessa OFMCap
Skoro wszyscy ludzie są powołani do świętości, to znaczy, że jest ona dostępna dla każdego i jest składnikiem zwykłego chrześcijańskiego życia. Święci są jak kwiaty – jest ich o wiele więcej niż tylko te, które postawiono na ołtarzu. Ileż z nich kwitnie i umiera w ukryciu, gdy już nasyciły swą wonią całe otoczenie! A ile takich rosnących w ukryciu kwiatów rozkwitało w przeszłości i kwitnie obecnie w Kościele? 
 
 
___________________
 
 reklama