logo
Środa, 06 lipca 2022 r.
imieniny:
Dominiki, Jaropełka, Łucji, Marii Teresy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Włodzimierz Zatorski OSB
Jak sobie radzić z duchową depresją?
Poważne sprawy - poważne odpowiedzi
 


Fundamentalny problemem człowieka
 
Acedia odkryta i tak nazwana przez mnichów jest fundamentalnym problemem każdego człowieka, najczęściej jednak zupełnie nieuświadomionym. Jeżeli już zdajemy sobie sprawę z naszych słabości i trudności odnoszących się do sposobu życia, to zazwyczaj identyfikujemy je z konkretnymi wadami, błędami, dolegliwościami… Przypomina to nieco nasze podejście do zdrowia. Gdy odczuwamy jakąś dolegliwość, szukamy lekarstwa na nią. Jeżeli jest to ból głowy, to bierzemy środek od bólu głowy. Jeżeli mamy problemy z wątrobą, to szukamy odpowiednich medykamentów na wątrobę. Zapominamy jednak o tym, że te problemy zdrowotne są sygnałami ze strony naszego organizmu, wskazującymi na niewłaściwy sposób życia. Proszki przeciwbólowe lub poprawiające kondycję poszczególnych organów nie potrafią nas prawdziwie uleczyć. One jedynie chwilowo poprawiają naszą kondycję. Problem po pewnym czasie wraca. Aby się wyleczyć, trzeba zmienić swoje życie. To, co jest powodem naszych fizycznych dolegliwości, ma swoje źródło gdzieś indziej, niż sobie wyobrażamy. Nie w tej części organizmu, która niedomaga, ale w naszym nastawieniu do życia, sposobie przeżywania go, w dynamice naszego istnienia, w logice naszego postępowania.

Wezwani do pełni życia
 
Czy tego chcemy, czy nie, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie, jesteśmy powołani do czegoś więcej niż do fizycznego życia. Jeśli nie podejmujemy tego wezwania, załamuje się sens naszego istnienia, a wraz z nim następuje wewnętrzna destrukcja, której przejawami są dolegliwości, jakie odczuwamy. Jeżeli chcemy się wyleczyć, musimy podjąć to, do czego w istocie jesteśmy powołani. Niepodejmowanie tego, ucieczka od wezwania do pełni życia – do świętości, jak się to tradycyjnie w chrześcijaństwie nazywa – oznacza w istocie wybór bezsensu i finalnej rozpaczy – co z kolei w chrześcijańskiej tradycji nazywa się piekłem.
 
Nie pomniejszając znaczenia konkretnych medycznych zabiegów oraz leków, które są potrzebne, a czasem nawet konieczne dla odzyskania zdrowia, aby osiągnąć jego pełnię musimy sobie zdać sprawę z głębi problemu, jakiego wyrazem są kłopoty zdrowotne. Bez tej świadomości i podjęcia  działań w tym zakresie, nie osiągniemy pełni zdrowia. Będziemy jedynie leczyć poszczególne niedomagania. Stąd tak ważna jest pełna świadomość i przytomne życie, aby osiągnąć prawdziwą harmonię i zdrowie.

Stan bezprzytomności 
 
Podobnie jest w odniesieniu do życia wewnętrznego, a nawet można powiedzieć, że wymiar medyczny jest jednym z wymiarów życia duchowego. Bezprzytomność w życiu wpędza nas w stan poczucia zagrożenia, szukania ratunku na lewo i prawo, niejako na oślep, bez zdawania sobie sprawy z prawdziwych przyczyn złego stanu naszego ducha. Tak jak w odniesieniu do zdrowia szukamy niecierpliwie ratunku w różnych lekarstwach, które łykamy, licząc na łut szczęścia, że może właśnie ten środek nas uleczy. Czasem popadamy w rezygnację, poddając się biernie prądowi życia, wpadając w uzależnienia, beznadziejnie oczekując tego, co los przyniesie, albo przeciwnie – uciekamy w aktywizm, w podejmowanie rozmaitych zadań i obowiązków, byle zapomnieć o dręczących nas niepokojach. Tak czy inaczej ten stan bezprzytomności wprowadza nas w acedię. Ona jest naszą podstawową chorobą, którą trzeba uleczyć. Jeżeli tego nie zrobimy, to nieustannie coś będzie nam dolegać, ciągle będziemy starali się wyleczyć poszczególne dolegliwości, które mogą się zmieniać, choć najczęściej się powtarzają. Jednak lecząc nawet coś konkretnego, nie osiągamy pełnego zdrowia.
 
Każdy z nas boryka się z acedią. Warto więc sobie zdać sprawę z tej choroby ducha, aby nie powtarzać stale błędów szukania doraźnej pomocy i oskarżania innych, całego świata i Boga o stan naszego ducha.
 
 
Włodzimierz Zatorski OSB 
 
Zobacz także
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Miłosierdzie jest pojęciem, które robi współcześnie niespotykaną karierę. „Moda” na miłosierdzie prowokuje do myślenia, tym bardziej, że odsłania ona głębokie nierozumienie jego logiki. Człowiek jest w jakiś sposób na miłosierdzie wyczulony. Ono przykuwa jego uwagę. Jest czymś, co drażni lub nęci, wobec czego jednak nie można przejść obojętnie, zachować neutralność. Jest jakby skokiem z innego wymiaru, śladem nie z tego świata.
 
Krzysztof Wons SDS

Kiedy zaczynamy czytać słowo Boże, wtedy ono „czyta” nasze życie. My „czytamy” Boga, a On „czyta” nas. Na tym polega Boże czytanie — lectio divina. Duch Boży, który tchnie kędy chce, wyznacza czytającemu drogę do spotkania z życiem zawartym w Jego słowie. To słowo Boże wyznacza rytm życia, a więc także rytm modlitwy serca — „rytm” naszych słów. Boże czytanie nie jest sposobem modlitwy, ustalonym przez człowieka.

 
ks. Mariusz Berko
A u nas w Brazylii mamy karnawał. No nie tylko w Brazylii, ale tylko tu ten czas przemienia się w tak wielkie szaleństwo. W Polsce czas odmierzają nam wielkie święta (np. Boże Narodzenie lub Wielkanoc). A tutaj mówimy, co uda się zrobić przed karnawałem, a co dopiero po. Na pięć dni przed Środą Popielcową zamiera normalne życie...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm