logo
Piątek, 05 czerwca 2020 r.
imieniny:
Bonifacego, Kiry, Waltera, Walerii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Beata Szymczak-Zienczyk
Jak to jest z charyzmatami?
Szum z Nieba
 


Poszukując odpowiedzi na to pytanie, natrafiłam w Ewangelii na fragment o drugim rozmnożeniu chleba (por. Mk 8,1-9), opisujący jeden z cudów Jezusa. Poruszył mnie w nim fakt, że Jezus uwrażliwia uczniów na głodny tłum, na ludzi potrzebujących. Pokazuje jednocześnie, że nie ma takich przeszkód, które uniemożliwiłyby pomoc drugiemu, jeśli sami jesteśmy blisko Pana. Cud rozmnożenia chleba był więc niejako konsekwencją troski Jezusa o ludzi, nie zaś sensacją ani „sztuką dla sztuki”. Stał się świadectwem o tym, że Jego miłość pokonuje wszystko, czego nam po ludzku brakuje.
 
Czy wiesz, co masz?
 
Poruszający jest fakt, że Jezus w ogóle nie wchodzi w dyskusję z uczniami, sceptycznie podchodzącymi do sprawy karmienia tłumu, skoro mają mało chleba i ryb. Ci, którzy są blisko Pana, zawsze mają się czym dzielić – bo mają Jezusa. I to wystarczy. Można zatem powiedzieć, że charyzmat to coś, co dostajemy w sposób nadprzyrodzony i niezwykły od Jezusa, by móc odpowiedzieć na szeroko pojęty głód w sercu drugiego człowieka. Co więcej, jest to dar, który otrzymujemy ze względu na to, czego nie mamy, a nie ze względu na nasze zasługi lub przymioty. Tak więc charyzmat jest pewnego rodzaju „kanałem”, którym Jezus przychodzi przez jednych ludzi do innych, i to w sposób dość nieoczekiwany. Niedobrze jest szufladkować charyzmaty i przywiązywać się do niektórych z nich, na zasadzie: ,,tym darem służę, a tego nie mam”, czyli ,,mam tylko siedem chlebów”. Pan daje nam takie dary, jakie są nam potrzebne, by pomóc temu, kto Go potrzebuje. I poza wiarą i miłością do człowieka – nic więcej nam nie potrzeba, ponieważ Bóg doda całą resztę. Miłość, którą jest Bóg w nas, pokaże nam drogę – czyli to, kiedy i jakim darem mamy służyć. A dostaniemy każdy, jeśli w tym momencie będzie komuś potrzebny.
 
Bogactwo charyzmatów,
czyli przepis na dobry chleb
 
Miłość charyzmatyczna – łączy wszystkie charyzmaty i jest jak drożdże w cieście, bez których ono nie wyrośnie. Choć nie jest charyzmatem sensu stricto, jednak niektóre osoby wyróżnia szczególny dar przekazywania miłości, jaką Jezus ukochał każdego z nas. Inspiruje ona do wychodzenia naprzeciw drugiemu człowiekowi, by poczuł się chciany, kochany i potrzebny – w rodzinie, w pracy, we wspólnocie. Jest to także dar skupiania się na tym, co dobre w innych, i współpraca z tym dobrem. Dar szczególnie ważny w kierownictwie duchowym, w posłudze wobec osób chorych i odrzuconych przez społeczeństwo.
 
Wiara charyzmatyczna – jest jak piec, w którym wypiekamy chleb. Polega na silnym zakorzenieniu się w Jezusie i zaufaniu, że Jego słowo może przemienić całą rzeczywistość – "Pan rzekł i stało się" (por. Rdz 1,1-31). Wiara nadaje realne kształty naszemu posługiwaniu. Szczególną rolę odgrywa w modlitwie wstawienniczej i posłudze prorockiej, ale przede wszystkim w codziennych zmaganiach z życiem. Wiara w sensie charyzmatycznym jest podstawą daru czynienia cudów.
 
Nadzieja charyzmatyczna  – jest jak sól w chlebie. Służy przede wszystkim umacnianiu innych w wierze, nadaje smak i sens życiu. I jest skierowany do osób "złamanych" przez życie, nieszczęśliwych, rozczarowanych. Jest jak podanie ręki, by podnieść człowieka z upadku. Nadzieją można dzielić się szczególnie poprzez świadectwo życia: jeśli mnie Bóg pomógł, to czemu nie miałby i tobie?
 
 
1 2  następna
Zobacz także
Jan Halbersztat
W ciągu ostatnich dwustu lat rozwój techniki posunął się tak dale­ko, że dzisiaj czysto fizyczna praca stanowi zaledwie około połowy działalności człowieka (resztę robią za nas maszyny...). Dziś, na początku dwudziestego wieku, nikogo już nie dziwi (przynajmniej w naszym kręgu cywilizacyjnym i kulturowym), że kobiety podobnie jak mężczyźni pracują zawodowo, zara­biają na życie swoje i bliskich. Wciąż jednak w świadomości większości lu­dzi, to mężczyzna jest tym, który na dom zara­bia i go „utrzymuje”. 
 
Jan Halbersztat
Wielu chrześcijan rozumie pojednanie z braćmi na wzór owych Indian. Mają swój topór wojny i są gotowi zakopać go w ziemi i zapalić fajkę pokoju z bliskimi, ale tylko warunkowo, o ile nie zaistnieją sytuacje napięte, w których znowu trzeba będzie sięgnąć po topór wojny.
 
Jan Halbersztat
Duch Święty zbawia niechrześcijan przez obecne w ich wierzeniach elementy prawdy i dobra. Nie jest to jednak jednoznaczne z tym, że religie te, same w sobie, mogą prowadzić do zbawienia.

Z o. Jackiem Bolewskim SJ – jezuitą, teologiem i pisarzem, rozmawia Marta Wielek
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー