logo
Środa, 12 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Maciej Tomaszewski SJ
Jaka spowiedź zmienia życie?
Szum z Nieba
 


 Chodzi więc o to, by odpuszczenie grzechów przyjąć jako bezinteresowny dar poświęcenia się Jezusa dla mnie. A zatem korzystając z tego sakramentu, nie możemy mieć postawy roszczeniowej – że łaska nam się należy, ale postawę wdzięczności, ponieważ nam to się absolutnie nie należy. Św. Paweł mówił do Rzymian: „Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi.” (Rz 3, 25)
 
Wydarzenie przebaczenia
 
W innym miejscu Paweł mówił: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.” (Ef 2, 8-9) Chodziło więc o pielęgnowanie świadomości, że to Jezus uzdrawia i zmazuje winę, którą popełniłem, ale nie z uwagi na moje zasługi. Ponieważ to łaska Jezusa darmo dana mnie zbawia, nie jest ważne, ile stałem w kolejce do konfesjonału, jak długo walczyłem z pokusami lub ile czasu poświęciłem na rachunek sumienia.
Gdyby ktoś przyszedł do sakramentu pojednania i powiedział, że mu się przebaczenie należy, bo zrobił „to i to”, kapłan nie miałby prawa udzielić rozgrzeszenia, bo o łaskę można prosić, a nie jej żądać. Można zatem powiedzieć, że odpuszczenie grzechów to wydarzenie przebaczenia w Kościele.
 
To wydarzenie można określić pięcioma różnymi nazwami, z których każda mówi o czymś ważnym. Przede wszystkim to „sakramentem nawrócenia”, ponieważ jest potwierdzeniem, w sposób sakramentalny, uporządkowany i widzialny, wezwania Jezusa, abyśmy się nawracali, czyli powracali do Ojca, od którego się oddaliliśmy przez grzech: „Zabiorę się i pójdę do mego Ojca, i powiem mu: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie»” (Łk 15, 18). To spotkanie w konfesjonale potwierdza, że w życiu osoby nawracającej się dzieje się coś nowego – obrała nowy „kurs” wynikający ze zmienionego sposobu myślenia.
 
Spowiedź często nazywana jest także „sakramentem pokuty”. Jest to nazwa dość problematyczna, bo słowo „pokuta” kojarzy się z przykrymi ćwiczeniami, pozbawianiem się przyjemności, umartwieniem itp. A przecież nie o to chodzi. Pokuta w najgłębszym znaczeniu tego słowa to nowy, trwale zmieniony na lepsze styl życia, a nie ćwiczenie pokutne, które daje ksiądz przed udzieleniem rozgrzeszenia. Ono jest jedynie „kamyczkiem”, który ma wywołać lawinę zmian w życiu: wielkich i trwałych.
 
Podobnie nazwa „spowiedź” nie jest zbyt właściwa, bo nie chodzi jedynie o mówienie: osoba niemówiąca musi napisać swoje grzechy, by je wyrazić i przyznać się do winy, a to już przecież nie jest mówienie... Spowiedź to mówienie, ale w znaczeniu: samooskarżenie się, a nie samousprawiedliwianie. Gdyby ktoś w czasie spowiedzi sam siebie usprawiedliwiał, to zasadniczo nie powinien dostać rozgrzeszenia, bo oznacza to, że Jezus (jako jedyny, który ma prawo usprawiedliwić) nie jest mu potrzebny.
 
Spowiedź to także „sakrament przebaczenia”, ponieważ ze względu na decyzję Jezusa przez słowa pośrednika, czyli kapłana, Bóg udziela osobie, która uznaje prawdę o swoim grzechu – przebaczenia i pokoju. Zwykle to właśnie pokój serca jest jedną z pierwszych, bezpośrednio odczuwanych łask rozumianych jako owoc tego sakramentu. A pokój ten jest przez nas zupełnie niezasłużony, ale wysłużony na krzyżu przez Jezusa.
 
Inna nazwa spowiedzi to „sakrament pojednania”. Jak wiemy – grzech powoduje podział. Słowo „diabeł” pochodzi od greckiego diabalein, czyli dzielić, rozdzielać. Grzech powoduje podział między człowiekiem a Bogiem, i pomiędzy ludźmi: Adamem a Ewą, Kainem a Ablem i podział w samym człowieku. Adam, gdy zgrzeszył, poczuł się źle: przestraszył się, że jest nagi. Sakrament pojednania to wielkie scalenie. Jest nam udzielana łaska powrotu do pierwotnego zamysłu Bożego, pierwszego planu, jaki Bóg ma wobec człowieka. Bóg, Ojciec Miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą, pojednał go przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna. Mówi o tym pierwsza część formuły rozgrzeszenia. Aby spowiedź przyniosła owoce w naszym życiu, jest pewien warunek, który musimy spełnić. O tym mówi Jezus w Ewangelii: „Najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim” (Mt 5, 24).
 
Wszystko, co uczyniliście
 
Jako chrześcijanie musimy pamiętać, że miłość do Boga jest prawdziwa, jeśli w codzienności realizujemy miłość do bliźniego. Jest także odwrotnie: miłość do bliźniego jest wyrazem naszej miłości do Boga. A niestety zdarza się, że niektórzy przystępują do sakramentu pojednania, by odreagować złe samopoczucie, by po prostu lepiej się poczuć. A to może wynikać z miłości własnej lub narcyzmu. Osoby te pomijają to, co jest istotą spotkania z Jezusem – Przyjacielem, którego sprzedałem, na którego naplułem i którego zdradziłem. Czasem chodzi więc o wyrażenie niezadowolenia z siebie, z tego, że nie osiągnąłem ideału, do którego dążyłem i który sam sobie wyznaczyłem. A Jezus na to mówi: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Dlatego celem tego sakramentu nie jest dobre samopoczucie, ono będzie raczej skutkiem i owocem, podobnie jak pokój i radość. Celem jest uświęcenie człowieka i budowanie wspólnoty, a także to, o czym pisze św. Ignacy: by chwalić, czcić i służyć Bogu.
 
Maciej Tomaszewski SJ
 
Zobacz także
Dorota Mazur
Codziennie we wnętrzu każdego z nas rozgrywa się duchowa batalia. Nie zawsze jednak jesteśmy jej w pełni świadomi i czasami mamy wrażenie, że nie potrafimy nazwać tego, co się wewnątrz nas dzieje. Czasami może jeden mały akcent w naszym życiu, zbyt wielkie spadające na nas obciążenie, jakiś mały dramat wewnętrzny, niezgoda samego z sobą powoduje, że zamykamy się w sobie...
 
Fr. Justin
Chrzciliśmy wnuczkę w naszym kościele. Cała ceremonia była piękna i wzruszająca. Jednak nasi goście z Brooklina byli nią bardzo zdziwieni. I gdy się dowiedzieli, że tej ceremonii przewodniczył diakon, ojciec dwojga dorosłych dzieci, niczego nie mogli zrozumieć. Mówili, że to kościół protestancki, gdyż księża katoliccy nie mogą się żenić, a tymczasem tu żonaty diakon "odprawia Mszę" i udziela ślubów. Ja również tego nie rozumiem. A może tak się dzieje tylko w naszym kościele? Mamy wystarczającą liczbę księży, więc nie wiem, dlaczego ksiądz nie może wypełnić swoich obowiązków.
 
ks. Przemysław Węgrzyn
To chyba najtrudniejszy moment, kiedy trzeba pożegnać kogoś bliskiego ze świadomością, że nie usłyszymy już jego głosu, nie spojrzymy w oczy ani się nie uśmiechniemy, reagując na spotkanie z nim. Rzeczywistość odchodzenia z tego świata wciąż pozostaje wielką tajemnicą mieszającą się z ogromnym bólem.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー