logo
Sobota, 24 stycznia 2026 r.
imieniny:
Felicji, Roberta, Sławy, Franciszka, Mileny  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Paweł Hańczak OCD
Jałmużna - dar serca - dar z siebie
Głos Karmelu
 
fot. Alexander Grey | Unsplash (cc)


Prawdziwa jałmużna to danie siebie i może jej dokonać każdy, w każdej sytuacji – bo zawsze możemy siebie dać – bez względu na to, kim się jest, bez względu na wykształcenie, zasób portfela, wiek, bez względu na cokolwiek.

 

„Gdy podniósł oczy, zobaczył jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”. (Łk 21, 1–4)

 

Ulice Krakowa – teraz pełne, tysiące zabieganych ludzi, co chwilę ktoś pyta o jałmużnę, o jakiś grosik, o trochę pieniędzy; stoi na dworcu, na ulicy, przed kościołem; starsi, młodsi, kobiety z dziećmi. A tłum zabiegany jak co dzień, każdy ma swoje sprawy, jest zagoniony, nie ma teraz czasu myśleć o innych, nie ma czasu myśleć o biednych. Hm... czy rzeczywiście biednych? Trzeba sobie jakoś wytłumaczyć swoją obojętność; bo przecież człowiek nie ma czasu, a poza tym, czy oni naprawdę potrzebują pomocy? Przychodzi mi na myśl przypowieść o dobrym Samarytaninie – on miał czas. Był tak jak inni zabiegany, zagoniony, ale znalazł czas i pieniądze dla drugiego człowieka, zauważył go. Ale śpieszę się przecież, na urodziny, na spotkanie, jeszcze trzeba coś załatwić... chyba przypominam raczej kogoś innego z tej przypowieści, ale przecież nie mam teraz czasu tego wszystkiego roztrząsać.

 

A Jezus? Jezus patrzy, patrzy na serca, na każdego, przystaje... i dostrzega coś, czego my nie dostrzegamy – wdowę. Kogoś, kto nie daje mi spokoju, kto daje coś małego, coś na pierwszy rzut oka niezauważalnego, prawie nic... swoje nic. Bo przecież wszyscy wrzucali jakieś pieniądze – i faryzeusze, i saduceusze, i uczeni w Piśmie, i zwykli ludzie, i celnicy... businessmani, dyrektorzy, wykładowcy, studenci, robotnicy, matki z dziećmi, kapłani. Każdy coś tam przecież daje – niektórzy nawet więcej niż inni. Ale ta wdowa jakoś nie daje mi spokoju. Cóż ona takiego dała, że to zainteresowało, zatrzymało wzrok, serce samego Boga? Ta wdowa dała... WSZYSTKO. Po prostu wszystko, co miała najcenniejszego – ona dała samą siebie.

 

W ten sposób Jezus chce nam pokazać, co jest najważniejsze, czym jest prawdziwa jałmużna, na czym ona powinna polegać, gdzie mogę jej dokonać. Prawdziwa jałmużna to danie siebie i może jej dokonać każdy, w każdej sytuacji – bo zawsze możemy siebie dać – bez względu na to, kim się jest, bez względu na wykształcenie, zasób portfela, wiek, bez względu na cokolwiek. Jezus chce mnie zapytać o to, jaki jestem dla drugiego człowieka, gdzie wtedy jestem, gdzie jest moje serce. Czy tak naprawdę obchodzi mnie życie drugiego, jego troski, ból, problemy, zmagania, porażki, radości, sukcesy? Czy dostrzegam, zauważam tego drugiego obok siebie, jego prawdziwe oblicze? Ta prawdziwa jałmużna jest taka prosta i trudna zarazem. Bo to uśmiech na twarzy w szary, zwykły poranek, pomocna dłoń, rada, wysłuchanie kogoś, przytulenie, bycie z drugim. Ale jednocześnie to odkrycie siebie samego, empatia, otwarcie się, dyspozycyjność, obecność.

 

Takie proste, ale i trudne zarazem. Bo wtedy nie chodzi o rzucenie gdzieś kilku złotych i zapomnienie o tym człowieku. To dawanie siebie na co dzień, w tysiącach sytuacji, w tysiącach relacji – zaczynając od rodziny, szkoły, pracy... Ileż tych możliwości w dawaniu swojego „nic” na wzór ubogiej wdowy... w dawaniu swojego serca, w dawaniu siebie, w dawaniu wszystkiego.

 

A Jezus – On tego uczy, daje się cały, zawsze się dawał i nigdy nie przestaje – w tym białym okruszku chleba, w swoim Ciele, w Eucharystii. Bóg, który daje się cały, który ofiaruje siebie, bez reszty, bez zbędnych pytań, bez zabiegania, bez ociągania się, staje przed każdym z nas, staje przede mną i chce się spotkać, chce być, chce się dać cały. Ale czy potrafię przyjąć ten mały okruszek Chleba, przyjąć Go w całości, otworzyć się na dar, pozwolić sobie na bycie tym obdarowanym, przyznać, że to ja czegoś potrzebuję od drugiego, że ja też potrzebuję jałmużny, że to ja tak naprawdę jestem tym biednym, ubogim? Potrzebuję Jego, potrzebuję Boga, by móc dać to, co mam najcenniejszego – by dawać siebie – swoje nic, by się nie chować za tysiącami spraw, za zabieganiem, za... ileż tych wymówek. Dawać siebie, w prostocie i w całości, tak jak ON. Otwierać swe serce przed drugim, być – czyż nie takiej jałmużny Jezus chce nas nauczyć?

 

Paweł Hańczak OCD
Głos Karmelu 2/2011

 
Zobacz także
bp Adam Bałabuch
W tekstach biblijnych przewidzianych na dzisiejszą niedzielę spotykamy trzech wielkich świadków wiary i ich osobiste doświadczenie ze spotkania z Bogiem. Tymi świadkami są kolejno: prorok Eliasz, św. Paweł Apostoł i św. Piotr Apostoł. Prowadzą nas oni po drogach rozpoznawania Boga i dawania właściwej odpowiedzi na Boże wezwanie...
 
ks. Mateusz Wielgosz

Jezus opowiada dzisiaj przypowieść, aby przybliżyć ludziom, czym jest Królestwo Boże. Mistrz z Nazaretu porównuje owo królestwo do nasienia wrzuconego w ziemię. Ciekawe jest to, że w przypowieści osoba siejąca ziarno nie jest świadoma, w jaki sposób to ziarno kiełkuje. Można powiedzieć, że dzieje się to bez jej udziału. Co to znaczy? Chrystus z pewnością nie zachęca ludzi do bezczynności, ale wskazuje na istotne cechy Jego Królestwa. To Królestwo jest często niewidoczne, niedostrzegalne, pokorne – w opozycji do zła, grzechu, które od zawsze są krzykliwe, muszą się wyszumieć, zwrócić na siebie uwagę. Jednak ta niewidoczność Królestwa Boga jest tylko pozorna. 

 
Przemysław Radzyński
Zwiedził blisko 50 krajów świata o czym można przeczytać na blogu paragonzpodrozy.pl. Ale zdecydował się też na wyjątkową podróż po Polsce w poszukiwaniu Kościoła ubogiego dla ubogich.

O swoich odkryciach opowiada Patryk Świątek, autor książki Dotnij Boga, w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.
 
 
 

___________________