logo
Środa, 17 października 2018 r.
imieniny:
Antonii, Ignacego, Wiktora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Magdalena Urlich
Jest dobrze. Bo jesteś!
Droga
 


Akceptacja siebie to bezwarunkowe i całkowite przyjęcie siebie samego takim, jakim się jest. Taka postawa to nie jedna z wielu opcji, ale podstawa. Wszystkiego. 
 
Wydaje ci się, że to przesada? Uświadom sobie, że od tego, czy akceptujesz siebie, zależą: twoja wiara w siebie, odwaga do podejmowania wyzwań, sposób przeżywania porażek, gotowość wchodzenia w relacje. Od tego zależy, jak przeżyjesz swoje życie. Mądrze, szczęśliwie, realizując swoje powołanie? Czy w lęku i walce z samym sobą?
 
Zachwyt stworzenia
 
Wydaje ci się, że taka mowa o akceptacji jest niepotrzebna? Może tylko dla tych słabych, co się nad sobą użalają, a nie potrafią się ogarnąć. Że tak naprawdę liczy się silna wola i praca nad sobą, dzięki której życie realnie zmienia się na lepsze. W takim razie sięgnij do początku. W raju Bóg stworzył nas dobrymi. Sam ten akt stworzenia był czymś dobrym. To, że zaistnieliśmy, było dobre. Grzech, słabość, choroby, śmierć przyszły dopiero później. Jeśli więc chcesz nad sobą pracować, to wspaniale. Ale zawsze zaczynaj od uznania dobra: tego pierwotnego, że istniejesz. Wychodząc z tego punktu, możesz spokojnie przyjrzeć się swoim słabościom i błędom, które popełniłeś. To właśnie znaczy „stawać w prawdzie” – widzieć swoje braki w perspektywie zachwytu nad własnym istnieniem! Zachwytu, bo stworzył cię Bóg i to, że zaistniałeś, jest dobre.
 
Wydaje się to proste i logiczne. W praktyce nie wszyscy potrafią tak na siebie spojrzeć.
 
Pokusa perfekcji
 
Jeśli jeszcze nie odkryłeś akceptującego spojrzenia Boga, jeśli nie doświadczyłeś go w ważnych dla ciebie relacjach, to możesz mieć z tym problem. Możesz wtedy myśleć, że aby być kochanym, nie wystarczy po prostu być. Raczej: trzeba na miłość zasłużyć. I w tym celu należy robić wszystko idealnie. Każdą swoją słabość wyolbrzymiasz. Każdy swój błąd rozpamiętujesz, trudno ci potraktować go jako okazję do uczenia się. Choćbyś dał z siebie wszystko, zawsze zostanie mały margines, że mogłeś dać jeszcze więcej, lepiej. Nie zadowala cię „wystarczająco dobrze”. W takiej postawie dążenia do perfekcji zatracasz proporcje. Nie potrafisz docenić siebie za to, ile pracy w coś włożyłeś. Czy rzeczywiście to, co uznajesz za wadę, jest tak wielkim problemem? A może w oceanie dobra, który jest w twoim życiu, to tylko mała kropla? I pochłania cię tylko dlatego, że poświęcasz jej tyle uwagi. W przeciwnym razie dawno by się rozpłynęła.
 
Pomyśl o tym, że taki, jaki jesteś, możesz tworzyć wystarczająco dobre rzeczy. Bez fasady bycia idealnym.
 
Lepszy czy gorszy
 
Równie ważnym wrogiem akceptacji jest porównywanie się do innych. Ktoś powiedział: jeśli chcesz zmienić swoje życie w piekło, porównuj się. Porównywanie to wystawianie ocen. Gdy oceniasz, nie skupiasz się na relacjach, ale na tym, czy ktoś jest lepszy czy gorszy od ciebie oraz na tym, jak ty się w związku z tym czujesz. Zawsze znajdą się ludzie, którzy robią coś albo wyglądają lepiej od ciebie, i tacy, których kosztem możesz się dowartościować, bo wypadają gorzej. Sęk w tym, że tak naprawdę nie wiesz, co stoi za tym, co ty oceniasz jako sukces lub porażkę drugiej osoby. Odwracając: jeśli chcesz mieć kawałek nieba na ziemi, przestań się porównywać.
 
Dlaczego ocenianie innych i siebie przeczy akceptacji? Bo akceptacja to przyjęcie wszystkiego takie, jakie jest. Jest miejsce na słabość, cierpienie, zmaganie. Jest miejsce na dumę i radość. Twoje uczucia, stany, działania nie mają wpływu na fakt, że twoje istnienie jest cudem. Że jest godne, by za nie dziękować.
 
Jak śpiewają dzieciaki z Arki Noego: „Taki, jaki jesteś, jesteś fajny! Nie musisz być idealny!”. Cokolwiek o sobie myślisz, uświadom sobie to jedno: dobrze, że jesteś!
 
Magdalena Urlich
Droga 17/2016
 
 
fot. Farrel Nobel | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
ks. Zbigniew Kapłański
Czy w ogóle zawsze odpowiedź istnieje? Czy warto jej szukać? Niektórzy mówią, że wiara to właśnie jest poszukiwanie Pana Boga, poszukiwanie Jego Obrazu. Jak On by się zachował? Co by mi doradził? Nasza religia jest najtrudniejsza, bo nie tylko wymaga myślenia, ale wciąż każe korygować swoje myśli słowa i czyny...
 
Marek Blaza SJ
Kościół jest tą rzeczywistością, w której liturgia i mistyka budują jedność, a jednocześnie nie eliminują różnorodności, którą wnosi do wspólnoty każdy wierny. Sprawcą budowania jedności w różnorodności jest Duch Święty, który rozdziela charyzmaty wierzącym. Trzeba jednak przy tym zauważyć, iż dla chrześcijanina liturgia stanowi raczej rzeczywistość obiektywną i jednoczącą, a mistyka stwarza w ramach liturgii konieczną przestrzeń dla różnorodności... 
 
ks. Marek Dziewiecki
Gniewna reakcja emocjonalna człowieka w obliczu zła nie jest winą moralną. Przeciwnie, gniew w tym znaczeniu jest emocjonalną formą protestu wobec zła, połączoną ze smutkiem, bólem i rozczarowaniem. Jest zatem potwierdzeniem wrażliwości moralnej danej osoby oraz przejawem jej cierpienia w obliczu krzywdy i grzechu.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama