logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marta Wielek
Jest jeszcze Tajemnica, której nie odkryliśmy
List
 


Jeśli dopiero na Sądzie Ostatecznym ludzie odkryją w pełni tajemnicę Chrystusa, to znaczy, że teraz na ziemi pozostaje ona ciągle do odkrywania – nie tylko przez inne religie, ale także przez samych chrześcijan. Być może więc ukryte działanie Chrystusa w innych religiach będzie trwało aż do Jego ponownego przyjścia. Być może też wolą Boga jest trwanie innych religii jako przygotowanie do Ewangelii, która dopełni się ostatecznie dopiero po przyjściu Chrystusa w chwale. To jest tajemnica działania Ducha Świętego.

Nie zapominajmy jednak o aspekcie ludzkim. Jezus zaprosił człowieka do współpracy w przekazywaniu Objawienia. Chrześcijanie niestety nierzadko zaciemniają misterium Chrystusa – to jak żyją, często nie pozwala innym zobaczyć tej tajemnicy.

Skoro w każdej religii są cząstki prawdy i dobra, to czy można jakoś skorzystać z tego, co wypracowały inne religie?

Wszystko od początku jest zanurzone w misterium Chrystusa. Dlatego dobro, które jest w innych religiach, także przygotowuje na spotkanie z Nim. Miałem w swoim życiu taki etap, że pozostając na drodze chrześcijańskiej, szukałem prostszego doświadczenia Boga niż to, co sobie wówczas wyobrażałem o mistyce chrześcijańskiej. Ćwiczenia ignacjańskie zostały mi bowiem przekazane w – dzisiaj powiedziałbym niepełnej postaci.

Myślałem, że inne religie mogą pokazać mi coś więcej. Najpierw, jeszcze gdy studiowałem fizykę, zetknąłem się z hatha-jogą. Spotkania, na które wtedy uczęszczałem, nie miały na celu praktykowania hinduizmu, a jedynie naukę pewnych ćwiczeń pomocnych w koncentracji podczas modlitwy. Potem, już po wstąpieniu do zakonu, przebywając za granicą, poznałem jezuitów, którzy mieli pozytywne doświadczenia związane z ćwiczeniami duchowymi zaczerpniętymi z innych wschodnich religii i stali się dla mnie bezpiecznymi przewodnikami.

Kiedy zacząłem stosować wschodnie praktyki medytacyjne, pojąłem też głębię tego, co jest w chrześcijaństwie. Odkryłem na nowo ćwiczenia ignacjańskie. To wszystko, co jest w innych religiach, dobre i prawdziwe – a nawet więcej można bowiem znaleźć w chrześcijaństwie, np. w modlitwie Jezusowej, tylko niewielu o tym wie.

Co takiego jest w chrześcijańskiej mistyce, czego nie ma w innych religiach?

Tu Panią pewnie zaskoczę... Najpierw teologiczne założenie, jakie musimy przyjąć: specyficznego elementu mistyki chrześcijańskiej trzeba szukać tam, gdzie Jezus miał swoje „najwyższe" (czy „najniższe" – w mistyce przeciwieństwa się łączą!) doświadczenie Boga. Było to na krzyżu, w momencie śmierci, gdy modlił się słowami psalmu: Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił (Mt 27,46; por. Ps 22,2). Wprawdzie cała modlitwa świadczy „mimo wszystko" o jedności Syna z Ojcem w Duchu, dalsze jej słowa dają nadzieję zmartwychwstania (por. 22,23.30), jednak także pierwsze słowa trzeba potraktować poważnie.

Hans Urs von Balthasar mówił, że opisują one doświadczenie „opuszczenia" przez Boga jako piekło! Dlatego najgłębsze – na ziemi – doświadczenie mistyczne, nazywane także „nocą ciemną", to przeżywanie przez mistyka właśnie piekła. Gdy Boży – a w ślad za nim ludzie – przyjmują w swej niewinności przeżycie piekła ze względu na innych, budzi to nadzieję, że dzięki temu „kiedyś" wszyscy zostaną przyciągnięci przez Ukrzyżowanego, który sam o sobie powiedział: Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie (J 12,32). Dodam jeszcze tylko, że najnowszym przykładem takiego doświadczenia piekła w sensie mistycznym jest Matka Teresa z Kalkuty, o czym dowiedzieliśmy się dzięki świadectwu jej i jej kierowników duchowych.

Czy doświadczenie mistyczne jest wspólną cechą wszystkich religii?

Jakiś czas temu w środowisku religioznawców popularna była teoria mówiąca o tym, że każda religia wyłoniła się z jakiegoś doświadczenia mistycznego. Ta koncepcja miała jednak swoje wady. Po pierwsze, mistyka była w niej pojmowana bardzo szeroko: jako pewne nieokreślone doświadczenie czegoś nadzwyczajnego.

 
Zobacz także
Marcin Makohoński
Odpowiedzią na pytanie, kim jest Maryja, jest dla mnie testament z krzyża. „Oto Matka” – mówił umierający na krzyżu Jezus. Nie powiedział: „Oto królowa” tylko „Matka”. „Bardziej Matką niż Królową” nazywała również Maryję św. Teresa od Dzieciątka Jezus. 

O codziennym poznawaniu Matki Bożej, Jej obecności w naszym życiu, miłości do niej i dobru, jakie za Jej wstawiennictwem otrzymujemy, z ks. Zygmuntem Grochowiakiem SDB, proboszczem parafii i kustoszem sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Kawnicach, rozmawia Marcin Makohoński 
 
Dietrich von Hildebrand
Można dziś spotkać wielu teologów, duszpasterzy, a nawet misjonarzy, którzy twierdzą, że prawdziwym zadaniem katolika nie jest już nawrócenie pojedynczego człowieka na katolicyzm - ale połączenie danej wspólnoty religijnej w całości z Kościołem katolickim - i to tak, aby wspólnota ta nie musiała zmieniać swej wiary. Czy to miałby być cel prawdziwego ekumenizmu?...
 
Fr. Justin
W książce Tomasza a Kempis "O naśladowaniu Chrystusa" natknąłem się na zdanie, które nie daje mi spokoju i mąci myśli. Autor mówi, że powinniśmy siebie samych nienawidzieć. Czy nie jest to sprzeczne z przykazaniem boskim, które nakazuje miłować bliźniego jak siebie samego?
 
 
___________________
 
 reklama