Katolik.pl - Jest jeszcze Tajemnica, której nie odkryliśmy
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marta Wielek
Jest jeszcze Tajemnica, której nie odkryliśmy
List
 


Po drugie, współczesna antropologia religii, zwłaszcza prace Rene Girarda, pokazały, że wiele tzw. religii pierwotnych powstało w wyniku jakiegoś aktu przemocy. Girard wyjaśnia ten mechanizm; w czasie niepokojów w danej wspólnocie jej członkowie skupiali się przeciw jednemu człowiekowi, zabijali go i przekonywali się o tym, że to ich pojednało. Przemoc stawała się źródłem czegoś pozytywnego. Dlatego pojawiała się wśród nich skłonność, by tego zmarłego ubóstwiać. Nie było to z pewnością doświadczenie mistyczne.

Inaczej jest w wypadku tzw. wielkich religii świata, do których zalicza się m.in. hinduizm, buddyzm, judaizm i chrześcijaństwo. U ich początku mamy z pewnością do czynienia z doświadczeniem mistycznym. Musi być w nich jakaś Boża iskra, w przeciwnym razie te religie nie przetrwałyby tylu wieków i nie zdziałały tyle dobrego. Oczywiście buddyści, podobnie jak hinduiści, inaczej opisują swoje doświadczenie. Może nie było ono aż tak głębokie, jak doświadczenie Boga osobowego opisane w Biblii, ale jest w nim element przeżycia spotkania z inną rzeczywistością – głębszą, sięgającą poza ten świat.

Ze wspomnianą teorią religioznawców polemizował jeszcze w latach 60. XX w. młody Joseph Ratzinger. Tyle, że posługiwał się zupełnie innymi argumentami. W swojej publikacji z tego okresu mocno – moim zdaniem za mocno – przeciwstawiał religie mistyki (np. hinduizm, buddyzm) religiom Objawienia (judaizm i chrześcijaństwo).

Ciekawe przeciwstawienie. Wynika z niego, że Ratzinger chyba niezbyt wysoko ceni sobie mistykę?

Trzeba najpierw przypomnieć, że chodzi o wypowiedź „wczesnego" Ratzingera, choć mimo wszystko ciągle przezeń przedrukowywaną... W swoisty sposób rozumie tu mistykę; widzi w niej głównie „bezkształtne" przeżycie. Uważa, że w religii mistycznej człowiek jest całkowicie bierny, musi po prostu poddać się doświadczeniu Boga - zanurzeniu w Niego, także jakby biernego. Nie ma tam działania Boga, jest tylko wysiłek człowieka, choć kończący się pasywnie. W religiach monoteistycznych, jego zdaniem, jest inaczej, jako przykład podaje Abrahama, który doświadczając działania Boga sam był przez cały czas postacią czynną, dlatego – o dziwo! – według Ratzingera Abraham nie mógł być mistykiem. Trudno się z tym zgodzić. Zupełnie inaczej postrzegał tę postać Jan Paweł II: życie Abrahama było dla niego przykładem głębokiego i mocnego mistycznego doświadczenia nocy wiary, o którym tyle pisze św. Jan od Krzyża.

Trudno też przyjąć koncepcję przeciwstawienia religii mistycznych i monoteistycznych. Zresztą sam Ratzinger w późniejszych tekstach próbował tę tezę trochę łagodzić. Przeciwko niej przemawia chociażby to, że „założyciele" wielkich religii, nie tylko chrześcijaństwa i judaizmu, ale także buddyzmu zawsze mieli za sobą jakieś doświadczenie mistyczne.

Równie łatwe do podważenia jest stwierdzenie, że mistyk „zanurza się w Bogu" tylko dzięki własnemu wysiłkowi. Każde spotkanie z Bogiem – który jest również obecny w bud-dyzmie czy hinduizmie – jest jednak darem. Człowiek może oczywiście medytować, wykonywać ascetyczne ćwiczenia, ale tego rodzaju aktywność może go jedynie otworzyć na coś więcej, a to „coś więcej" nie jest już działaniem człowieka, lecz łaską. To trochę jak ze snem: kto bardzo stara się zasnąć, ten nie zaśnie. Musi się poddać a wtedy sen przyjdzie.

Czy można w ogóle powiedzieć, że jedne religie są bardziej mistyczne od innych?

Ale co Pani ma na myśli, mówiąc „mistyczne"? Terminy „mistyka" czy „doświadczenie mistyczne" mogą być bardzo różnie rozumiane. Z tego, o czym przed chwilą mówiliśmy, jasno przecież wynika, że określona wizja doświadczenia mistycznego mocno wpływa na postrzeganie jego miejsca i roli w religii.
 
Zobacz także
Joanna Kociszewska
O sytuacji w Polsce trzeba mówić jak o elemencie większej całości. Kryzys w Kościele dotyczący wykorzystywania seksualnego nieletnich nabrał charakteru globalnego. Problemem okazały się nie tylko przestępstwa niektórych duchownych, lecz także reakcje kościelnych przełożonych.
 
– mówi Ewa Kusz, psycholog, seksuolog, terapeutka, wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum w Krakowie, w rozmowie z Joanną Kociszewską
 
Ks Robert Skrzypczak
Chrześcijanie od samego początku istnienia Kościoła kierowali baczną uwagę na odczytywanie w duchu Ewangelii znaków czasu. Być może dlatego, że pierwsze wieki istnienia wspólnot uczniów Chrystusa to czas prześladowań religijnych i politycznych wybuchających z gwałtowną siłą i niespodziewanie. Męczeństwo pierwszych chrześcijan domagało się światła z wysoka...
 
Jacek Prusak SJ
Współczesna kultura wypromowała modę na życie w pojedynkę. Bardzo wielu młodych ludzi wybiera taki styl życia, bo pozwala im on na mobilność i przedłużanie edukacji, a równocześnie chroni przed emocjonalną separacją od rodziców. Jak się okazuje, ten wybór bywa bardzo kosztowny. Kilkanaście lat poświęceń i wyrzeczeń z reguły kończy się dla singli kryzysem. Mają po trzydzieści kilka lat, na koncie ukończone studia z doktoratem lub inne zawodowe osiągnięcia, stać ich na zakup mieszkania, samochodu, ale zadają sobie pytanie, dla kogo to wszystko?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー