Ani adoracja Najświętszego Sakramentu, ani procesja nie wynikają wprost z nakazu Jezusa. Co do swego Ciała, powiedział wyraźnie: bierzcie i jedzcie. Dlaczego więc rozwinęliśmy w Kościele inne praktyki eucharystyczne?
Nic nie wskazuje na to, aby po ostatniej wieczerzy zostało trochę Chleba, przemienionego przez Jezusa w Jego Ciało, albo żeby jej uczestnicy nie wypili całej zawartości Kielicha, który podał im Chrystus, mówiąc: „To jest moja Krew”. Nie było więc problemu z tym, jak i gdzie je przechowywać. Przede wszystkim nie było pytania, czy je przechowywać.
Polecenie Jezusa, wydane podczas ustanawiania Eucharystii, jest proste i oczywiste. Znamy je zasadniczo w formie „Bierzcie i jedzcie”, „Bierzcie i pijcie”, powtarzanej podczas każdej Mszy św. w chwili Przeistoczenia. Nie powiedział „Bierzcie i przechowujcie w tabernakulum”. Nie kazał również adorować całymi godzinami, a nawet dniami swojego Ciała pod postacią Chleba umieszczonego w monstrancji. A tym bardziej nie mówił nic o tym, aby wyruszać z konsekrowaną Hostią na ulice miast, miasteczek i wsi, ani o tym, aby udzielać błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem na zakończenie nabożeństw przed Nim odprawianych. A jednak mamy dziś w Kościele katolickim bardzo rozpowszechniony kult Eucharystii poza Mszą św. Traktujemy go, jakby był „od zawsze”.
Czy pierwsi chrześcijanie przechowywali Eucharystię?
Ksiądz Janusz Gręźlikowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w artykule omawiającym przechowywanie i kult Eucharystii w ustawodawstwie synodalnym Polski przedrozbiorowej, zwrócił uwagę, że Pismo Święte nie zawiera wzmianek mówiących o przechowywaniu Najświętszego Sakramentu, a jedynie mówi o ustanowieniu Eucharystii i zawiera nakaz Jej sprawowania. Dodał jednak, że zwyczaj przechowywania Najświętszego Sakramentu jest bardzo dawny, a swymi początkami sięga połowy II wieku.
Podzielił również pogląd wielu specjalistów, według którego zwyczaj przechowywania Eucharystii powstał w okresie wielkich prześladowań chrześcijaństwa. Jako uzasadnienie takiego stanowiska przytoczył słowa św. Józefa Bilczewskiego, który w książce Eucharystia w świetle najdawniejszych pomników piśmiennych ikonograficznych epigraficznych (wydanej w roku 1898) stwierdził: „Nie wiemy, czy z publicznego nabożeństwa i Komunii Świętej wiernych w I wieku brali ze sobą cząstkę konsekrowanego chleba do domu; dokumenty ówczesne o tym nic nie mówią i zdaje się, że ten zwyczaj powstał dopiero z chwilą wybuchu wielkich prześladowań w II wieku”.
O udzielaniu Komunii Świętej poza Mszą św. wspomniał w swojej Apologii św. Justyn, żyjący w II stuleciu od narodzenia Chrystusa, opisując przynoszenie Eucharystii przez diakonów wiernym, którzy nie mogli uczestniczyć w liturgii. Żyjący natomiast na przełomie II i III stulecia Tertulian napisał o zabieraniu przez wiernych Komunii Świętej ze sobą i spożywaniu jej w domu. Jak wyjaśnił ks. Bogusław Nadolski w Liturgice, wynikało to z wyrażanego przez ówczesnych chrześcijan pragnienia przyjmowania Komunii Świętej codziennie, także wtedy, gdy nie sprawowano liturgii.
Jak narodziła się adoracja Najświętszego Sakramentu?
Wprowadzenie teologiczne i pastoralne do księgi Komunia Święta i kult tajemnicy eucharystycznej poza Mszą Świętą uzasadnia potrzebę przechowywania Eucharystii krótko: „Zasadniczym i pierwotnym celem przechowywania Eucharystii poza Mszą Świętą jest udzielanie Wiatyku. Drugorzędnymi zaś celami są: rozdawanie Komunii Świętej i adoracja naszego Pana Jezusa Chrystusa obecnego w Sakramencie”. Dodaje, że zachowywanie świętych postaci dla chorych wytworzyło „chwalebny zwyczaj adorowania tego niebiańskiego posiłku przechowywanego w świątyniach”.
Wyjaśnia też, że kult w postaci adoracji opiera się na mocnej i trwałej podstawie głównie dlatego, że „wiara w rzeczywistą obecność Pana w sposób naturalny prowadzi do zewnętrznego i publicznego jej uwidocznienia”.
Zdaniem wielu liturgistów i historyków do szczególnej formy kultu Eucharystii, jaką jest adoracja, przyczyniło się ukazywanie Ciała i Krwi Pańskiej w czasie Mszy św. po Przeistoczeniu. Zdaniem ks. Nadolskiego, ma ono związek z nauczaniem Berengariusza z Tours, zmarłego w roku 1088. Co prawda miał on liczne zarzuty o herezje, a nawet został ekskomunikowany, to jednak „głoszony przez niego czysty symbolizm doprowadził do ukazywania konsekrowanych Postaci po Przeistoczeniu”. Jak zaznaczył znany polski liturgista, wielu ówczesnych autorów wskazywało na dobrodziejstwa płynące z oglądania konsekrowanej Hostii.
Dlaczego podczas Mszy patrzymy na konsekrowaną Hostię?
Dziś rzadko można usłyszeć termin „podniesienie” na określenie tego gestu. Również w Mszale rzymskim niewiele słów poświęcono temu momentowi. Po słowach konsekracji Chleba znajduje się krótka instrukcja, zgodnie z którą kapłan „Ukazuje ludowi konsekrowaną hostię, składa ją na patenie i przyklęka”. Równie krótka wskazówka zamieszczona jest po Przeistoczeniu Wina: „Ukazuje ludowi kielich, stawia go na korporale i przyklęka”.
Nie ma ani słowa, jak długo to ukazywanie ma trwać. Zwykle księża podnoszą Ciało Chrystusa i kielich z Jego Krwią na krótką chwilę: dwie, trzy sekundy. Są jednak celebransi, którzy ten czas wydłużają, nawet do pół minuty. Jak się okazuje, taka praktyka nie budzi u uczestników Mszy św. zniecierpliwienia ani nie wywołuje protestów. Wręcz przeciwnie, wierni wpatrują się ze czcią w Ciało Chrystusa i kielich Jego Krwi, adorując je.
Z cytowanej już Liturgiki ks. Bogusława Nadolskiego można się dowiedzieć, że procesje z Najświętszym Sakramentem zaistniały w życiu Kościoła w związku z zanoszeniem Eucharystii do chorych, które mniej więcej od XI wieku stopniowo przybierało coraz bardziej uroczyste formy. Z tego samego okresu pochodzą wzmianki o niesieniu Eucharystii w procesji w Niedzielę Palmową, a także w Wielki Piątek oraz w Wielki Czwartek.
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, potocznie nazywana świętem Bożego Ciała, związana jest z objawieniami św. Julianny z Cornillon (1192–1258). Chrystus żądał podczas nich ustanowienia osobnego święta ku czci Najświętszej Eucharystii, a także wskazał jego miejsce w roku liturgicznym – czwartek po niedzieli Świętej Trójcy. Robert, biskup Liege, po starannym zbawianiu sprawy zareagował pozytywnie, w rezultacie czego – jak podają źródła – pierwsza procesja eucharystyczna odbyła się w roku 1246.
Od Bożego Ciała do wieczystej adoracji
Od XIV stulecia znane jest wystawienie Najświętszego Sakramentu. Ks. Nadolski początki tej praktyki widzi w kościołach, w których liturgię godzin w Boże Ciało sprawowano właśnie przed Jezusem obecnym w konsekrowanej Hostii. W XVI wieku upowszechniła się praktyka czterdziestogodzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu, zainicjowana w Mediolanie przez św. Karola Boromeusza w roku 1520. Stopniowo przerodziła się ona w nieustanną, wieczystą adorację. Dziś kojarzy się ona nie tylko z takimi zakonami, jak Mniszki Benedyktynki od Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu lub Zakon Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (potocznie nazywany wizytkami). Jak wynika z informacji zawartych na stronie Adoremus. Portal dla adorujących, tylko w Polsce wieczysta adoracja trwa w trzydziestu sześciu kościołach.
Papież Benedykt XVI w posynodalnej adhortacji apostolskiej Sacramentum caritatis, mówiącej o Eucharystii, źródle i szczycie życia i misji Kościoła, a wydanej w roku 2007, przytoczył słowa św. Augustyna: „Niech nikt nie spożywa tego Ciała, jeśli Go najpierw nie adorował”. Wyjaśnił, że adoracja eucharystyczna „nie jest niczym innym jak tylko oczywistym rozwinięciem celebracji eucharystycznej, która sama w sobie jest największym aktem adoracji Kościoła”. Podkreślił, że akt adoracji poza Mszą św. przedłuża i intensyfikuje to, co się podczas niej dokonało. Co więcej, przekonywał, że tylko przez adorację można dojrzeć do głębokiego i autentycznego przyjęcia Chrystusa. „I właśnie w tym akcie osobowego spotkania z Panem dojrzewa także posłannictwo społeczne, zawarte w Eucharystii, które ma na celu przełamanie barier nie tylko między Panem a nami, ale także i przede wszystkim barier odgradzających nas od siebie nawzajem” – tłumaczył.
Po co adorować Eucharystię poza Mszą Świętą?
Kult Eucharystii poza Mszą św. kojarzony jest dzisiaj przede wszystkim z wiarą w realną obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami Chleba i Wina. „Celebracja i adoracja Eucharystii pozwala przybliżać się do miłości Boga i przylgnąć do niej osobiście, aż do zjednoczenia z umiłowanym Panem” – napisał Benedykt XVI, rozwiewając wątpliwości, czy kult poza Mszą św. w jakiś sposób nie deprecjonuje liturgii i nie spycha jej na dalszy plan.
5 czerwca [2025 - przyp. red.] media watykańskie poinformowały, że w Stanach Zjednoczonych zaobserwowano w ostatnich latach ścisły związek między nowymi powołaniami kapłańskimi a adoracją Najświętszego Sakramentu przez młodych ludzi. Z badań wynika, że aż 78 proc. nowych kandydatów do święceń regularnie uczestniczyło w adoracji Eucharystii przed wstąpieniem do seminarium, a wielu właśnie podczas adoracji rozeznało swoje powołanie.
ks. Artur Stopka
Przewodnik Katolicki 24/2025
Msza święta dla wielu z tych, którzy uczestniczą w niej w niedzielę, jest nieraz jedyną formą modlitwy, jaką praktykują. Dla innych - drugą, obok mniej lub bardziej systematycznej modlitwy osobistej. Natomiast dla pewnej grupy osób, które więcej się modlą, Eucharystia stanowi najistotniejszy punkt ich duchowego życia. Bardzo zależy im na głębokim przeżyciu Mszy świętej, pragną, by się stała poruszającym wydarzeniem spotkania z Chrystusem.
Milczenie jest sposobem działania Boga, który wytycza człowiekowi drogi do przejścia. Jest ono czymś zupełnie różnym od milczenia naturalnego, czyli przestrzeni ciszy wolnej od jakichkolwiek dźwięków, jak również od milczenia psychologicznego, które wyraża się poczuciem satysfakcji.
___________________