logo
Poniedziałek, 08 marca 2021 r.
imieniny:
Beaty, Juliana, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Mieczysław Guzewicz
Jezus wzorem dla mężczyzny
Kwartalnik Homo Dei
 


Na podstawie mojego doświadczenia pracy z małżeństwami i rodzinami, posługiwania na ich rzecz oraz po wysłuchaniu bardzo wielu smutnych historii i przeczytaniu mnóstwa maili nie mam już dziś najmniejszej wątpliwości, że u podstaw problemów w małżeństwie, a co za tym idzie w rodzinie, stoi kryzys męskości. Wszelkie bowiem problemy w związkach małżeńskich wynikają z jednej strony ze słabnięcia więzi małżonków z Jezusem, z zaniedbywania sakramentalności małżeństwa, w tym głównie z lekceważenia wspólnej modlitwy i niepodejmowania działań na płaszczyźnie duchowego rozwoju związku, a z drugiej z ulegania atakom zewnętrznym. A to właśnie mężczyzna ma być tym, który będzie czuwał nad jakością relacji z Bogiem, zarówno w małżeństwie, jak i w rodzinie; to on ma pilnować praktyk religijnych, mobilizować żonę i dzieci do rozwoju duchowego i to on ma bronić najbliższych przed działaniami tych, którzy chcą im zaszkodzić. Kobieta ma wystarczająco dużo obowiązków w domu, wobec dzieci, żeby miała się jeszcze zajmować rozpoznawaniem zagrożeń i chronieniem przed nimi. Z natury są do tego predysponowani i powołani mężczyźni. W ostatnim okresie dziejów ludzkości nie wychodzi nam to najlepiej, panowie - przegrywamy.
 
Kogo adoruję
 
Kiedy jestem na adoracji Najświętszego Sakramentu i patrzę na białą Hostię, to co widzę, kogo widzę, z kim rozmawiam? Otóż od wielu lat w czasie adoracji widzę Jezusa Mężczyznę, rozmawiam z Nim jak mężczyzna z mężczyzną. Owszem, wiem, że jest to największa tajemnica naszej wiary, jest to Bóg w tak niezwykłej formie obecności, ale dla mnie jest to Bóg jako mężczyzna. 
 
Często w nauczaniu dla mężczyzn możemy usłyszeć, że mężczyźni powinni się ze sobą spotykać i umacniać nawzajem swoją męską moc, ale jakoś rzadko (ja nie pamiętam, czy kiedykolwiek to słyszałem) mówi się nam, że najprawdziwszy, stuprocentowy, doskonały mężczyzna, pełny wzór męskości to właśnie Jezus z Nazaretu. To od Niego najpierw powinniśmy czerpać ową męskość i rozwijać ją w kontakcie z Nim. 
 
W duchowości mówi się o odniesieniu do Jezusa, o potrzebie budowania z Nim relacji, oddaniu Mu swojego życia, zachęca się do wypowiadania słów: "Jezus jest Panem całego mojego życia", ale raczej nie wskazuje się na osobę określoną płciowo. Wszyscy mamy tak robić, powierzać się Jezusowi, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, brakuje jednak ważnego dla mężczyzn doprecyzowania: że my mamy się Jezusowi podporządkować jako mężczyźnie, jako Panu i Władcy, Przywódcy, Mistrzowi, Naczelnemu Wodzowi. Dla nas brzmi to konkretnie i porywająco. Jak wy, kobiety, zareagowałybyście na wezwanie do powierzenia się mężczyźnie? Byłoby to dla was chyba dość trudne, więc może lepiej tego tak nie ujmować. Owszem, powierzyć się Jezusowi, oddać Mu swoje życie, służyć Mu, prosić Go, ale bez określania tożsamości płciowej. Tak jest prościej. Jest to jednak niebezpieczne dla mężczyzn. Św. Paweł w Liście do Efezjan pisze: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie (Ef 5,21-25). Określenie "Pan" odnosi się do Boga, ale kiedy mężczyźni słyszą, że mają miłować żony tak, jak Chrystus umiłował Kościół, wydając za niego siebie samego, to potrzebują wskazania, że tu się ujawnia perspektywa najważniejsza, porównanie kluczowe dla wszelkich relacji mężczyzny i kobiety w małżeństwie. Miłość męża do żony porównana jest tu z ofiarną miłością Chrystusa do Kościoła, potwierdzoną cierpieniem i śmiercią na krzyżu. Tej ofiary dokonał Bóg-Człowiek, Jezus mężczyzna. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić kobiety biczowanej, dźwigającej krzyż, umierającej w mękach, przybitej do drewnianych belek. Nie mogę i na szczęście nie muszę. Tak miało być także i dlatego, że ciało mężczyzny jest w naturalny sposób predysponowane do takiego wysiłku, do tego rodzaju walki, cierpienia, tortur. I właśnie to oddanie życia, takie oddanie życia mężczyzny silnego, odważnego, ofiarnego, nieugiętego ukazuje Apostoł jako wzór dla wszystkich mężczyzn, mężów. Ten poziom ofiary, poświęcenia, umierania był kulminacją całej drogi Jezusa mężczyzny, i ta droga ma być wzorem dla nas mężczyzn. Popatrzmy uważnie na ten wzór. 

Obraz Jezusa w Ewangeliach
 
Z wnikliwej analizy czterech Ewangelii wyłania się bardzo wyraźny obraz Jezusa jako mężczyzny.
 
a) Jezus ciężko pracuje 

Najpierw ważny szczegół. Otóż nie wolno zapominać, że do momentu przyjęcia chrztu z rąk Jana Chrzciciela Jezus przez około 20 lat bardzo ciężko fizycznie pracował. W ówczesnej żydowskiej kulturze dziecko w wieku od piątego do dziewiątego roku życia uczęszczało do szkoły przy synagodze [1], a potem chłopiec rozpoczynał naukę zawodu u boku swojego ojca. Nie mam wątpliwości, że kiedy Mistrz pojawił się na brzegu Jeziora Galilejskiego i powoływał rybaków na swoich pierwszych uczniów, ci widzieli wyraźnie, że Jego ręce pokryte są bliznami, bruzdami i odciskami od pracy cieśli. Bez wątpienia ten szczegół wzbudził w nich niemałe zaufanie. 
 
Śledząc więc teksty natchnione, z których wyłania się obraz Jezusa bardzo ciężko pracującego podczas swej publicznej działalności, możemy być przekonani, że do dużego wysiłku fizycznego był on przyzwyczajony od wczesnego dzieciństwa. W opisach dostrzegamy bardzo wiele czasowników w rodzaju: przyszedł, odszedł (aby głosić naukę), oddalił się, wszedł, zszedł, wsiadł (do łodzi), odchodził, obchodził, dotarł, przechodził, przeprawił się, wyszedł, opuścił (okolicę), odpłynął, udał się, wyprowadził (uczniów), zdążał, wyruszył, wracał, wypędzał, rozrzucił (pieniądze), uzdrawiał, zgromadził, wędrował (po Galilei). Robiąc powierzchowne zestawienie samych tylko użytych czasowników, mamy w Ewangeliach około 120 miejsc ukazujących Jezusa wykonującego różne czynności. Nie biorę tu pod uwagę uzdrowień, nauczania, wypędzeń złych duchów czy toczenia sporów z przeciwnikami. 
 
Nauczanie i uzdrawianie związane było z przemieszczaniem się z miejsca na miejsce. Trzeba pamiętać, że poruszano się wówczas przede wszystkim pieszo. Kiedy więc czytamy, że Jezus udał się w to czy inne miejsce, to warto wiedzieć, jakie to były odległości: z Nazaretu do Jerozolimy 100 km (teren górzysty), do Kafarnaum 32 km (teren wyżynny), do Tyberiady 25 km, do Tyru 70 km, do Cezarei Filipowej 83 km, do Cezarei Nadmorskiej 45 km, na górę Tabor 20 km, z Kafarnaum do Cezarei Filipowej 55 km, z Jerozolimy do Jerycha 22 km. Jezioro Galilejskie miało ok. 10 km szerokości i 20 km długości. Pamiętajmy o tym, czytając, że Jezus i Apostołowie często przeprawiali się na jego drugą stronę. 
 
Ukazuje się nam tu obraz osoby bardzo ciężko pracującej, niewiele odpoczywającej, nie dbającej o komfort i wygodę, nie przywiązującej szczególnej wagi do jedzenia. Można powiedzieć, że Jezus nie oszczędzał się, nie myślał o sobie, nie marnował czasu.
 
Mężczyzna musi pracować. Owszem, nakaz z ogrodu Eden: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną (Rdz 1,28), skierowany jest do obojga pierwszych rodziców, ale i tu można dostrzec wiele ważnych szczegółów podkreślających różnorodność płci, natur i zadań kobiety i mężczyzny. Płodność to zadanie postawione przed małżeństwem, będące też głównym warunkiem Bożego błogosławieństwa dla małżonków. Powinni oni być otwarci na potomstwo i we współpracy ze Stwórcą przyjmować każde kolejne dziecko, cieszyć się nim, wychowywać je. Ale w słowach "bądźcie płodni" zawiera się treść rozumiana przez wszystkich rodziców, że płodzić, czyli dawać nasienie, ma mężczyzna, a kobieta ma je przyjmować i rodzić. W ten sposób dokonuje się zaludnianie ziemi, współuczestnictwo małżonków w akcie stwórczym, ale także zapewnianie odpowiedniej liczby ludzi, dzięki którym zrealizuje się zadanie czynienia ziemi poddanej człowiekowi. To także dokonuje się na różne sposoby i z uwzględnieniem różnorodności płci. Jednak w znaczeniu pierwotnym, wyjściowym panowanie nad ziemią, karczowanie lasów i sianie roślin zapewniających ziarno i inne plony dokonywało się poprzez fizyczny wysiłek mężczyzn. Mężczyźni z natury, dzięki silniejszej budowie ciała i większej odporności na długotrwały wysiłek fizyczny, predysponowani są do pracy, szczególnie takiej, która wymaga większego obciążenia mięśni. 
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Jezus stawia tamę naszemu niewłaściwemu reagowaniu na zło, stawiając nam przed oczy Dobroć Boga Ojca i zachęcając nas do stawania się doskonałymi jak doskonały jest Ojciec nasz niebieski. Widomym znakiem nieograniczonej życzliwości Boga jest Słońce, które świeci wszystkim, i deszcz, który pada na wszystkich – bez różnicy. – Słońce naszej miłości przyćmiewa się dość szybko w zderzeniu z czyimś atakiem na nas.  
 
ks. Paweł Bortkiewicz TChr
Wstańcie, chodźmy – tak zatytułował swoją książkę adresowaną do biskupów w Polsce Jan Paweł II. Była to jedna z jego książek poniekąd testamentalnych. Charakterystyczny był ów tytuł – wezwanie do powstania i zaproszenie do wspólnej drogi. Tytuł wskazywał jednoznacznie, że On stoi na drodze, że jest w tej drodze, a adresatów zaprasza do porzucenia stabilizacji i podjęcia ryzyka drogi.  
 
ks. Tadeusz Guz
Wszechwiedza Najwyższego dotyczy także czynów człowieka, bowiem Bóg zna je wszystkie, jak powie psalmista: On ukształtował serce każdego z nich i zważa na wszystkie ich poczynania (Ps 33,15) – i jest to absolutna przedwiedza, tzn. zanim człowiek dokona czegoś, jest to wiadome Bogu. Ale ta przedwiedza Boga nie oznacza predestynacji do danego czynu, tzn. Bóg nie zmusza człowieka ani do czynu dobrego, ani do złego, lecz inspiruje zawsze do czynienia dobra...
 
 
___________________
 
 reklama