logo
Środa, 27 października 2021 r.
imieniny:
Iwony, Noemi, Szymona, Sabiny, Emiliany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Zbigniew Kapłański
Język nawrócenia to język miłości
Droga
 


czyli trzy refleksje na temat spowiedzi świętej
 
 Wielki Post jest okazją, by po raz kolejny postawić sobie pytanie, o co chodziło Panu Jezusowi, gdy ustanawiał Sakrament Pokuty i Pojednania: "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20, 23). Jak często korzystać z tego Sakramentu? Jak się spowiadać, aby to zmieniało nasze życie?
 
W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania pomógł mi fragment listu, który napisała do mnie pewna katechetka:
"Zauważyłam, że dzieci klas piątych, które uczę, zaczynają - po roku, dwóch latach gorliwości - powoli zaniedbywać regularną Spowiedź Świętą. Po kilkukrotnym podjęciu tego tematu na lekcji postanowiliśmy wspólnie, aby zaprosić jakiegoś księdza, przed którego konfesjonałem prawie zawsze tworzyły się kolejki, nawet, gdy inni spowiednicy obok odmawiali brewiarz. Wybrany kapłan chętnie odwiedził naszą lekcję i... pierwsza część zajęć była zupełnie nieudana, dzieci i ksiądz mówili innym językiem: dzieci pytały co jest grzechem i dlaczego, a ksiądz mówił o przyjaźni Pana Jezusa; dzieci wyrażały zniecierpliwienie, że regularne spowiadanie się nie przynosi skutku, a ksiądz na to o miłości, dla której zbędne są przepisy. Wreszcie jeden z uczniów, wcale nie najzdolniejszy, powiedział spokojnie: TO WSZYSTKO DLATEGO, ŻE MYŚMY SIĘ SPOWIADALI, A NIE SPOTYKALI Z PANEM JEZUSEM".
 
Odkrycie na pewno jest fundamentalne. W tym temacie zadziwiający jest jednak fakt, że nie wystarczy usłyszeć o tym odkryciu: trzeba go dokonać samemu. W naukach przyrodniczych trzeba wierzyć na przykład geodetom, by nie mierzyć "odręcznie" wysokości tatrzańskich szczytów czy Kopernikowi, by nie powtarzać w nieskończoność jego obliczeń. Ale w zakresie życia duchowego zauważamy niezmiennie ten fenomen, że doświadczenia innych pomagają nam, ale nie zastępują doświadczeń własnych. Warto jednak opowiadać o takich odkryciach, bo uważne śledzenie tego, co bliźni opowie o swej drodze, może mnie mobilizować, przyspieszać mój rozwój.
 
Od samego początku widzimy, że przebaczenie i wezwanie do zmiany są ze sobą ściśle złączone. Pan Jezus powtarzał znane nam słowa: "Idź i nie grzesz więcej". Spełnienie tego polecenia jest możliwe, bo Sakrament Pokuty i Pojednania to przede wszystkim spotkanie z miłością Ojca. Nie można kłaść nacisku na formalną stronę Sakramentu: pewne sformułowania zostały ułożone, abyśmy nie zapomnieli o tym, co najważniejsze, uczyliśmy się na katechezie pięciu warunków ważnej Spowiedzi, ale spowiadanie się nie miałoby sensu, gdyby przez Krzyż i śmierć Jezus nie wysłużył nam przebaczenia.
 
Postanowienie poprawy
 
Z przypowieści ewangelicznych wynika, że nie tylko wyznanie grzechów i rozgrzeszenie są tutaj istotne. Nawrócenie to proces, który składa się z wielu decyzji, każdego dnia dobrze przeprowadzony rachunek sumienia wskaże coraz to nowsze sprawy do naprawienia. Podobnie jak przy pracy rzeźbiarza: nie wystarczy w skale czy pniu drzewa zobaczyć oczekiwanego kształtu, trzeba mozolnie wykuć zarys, potem coraz to drobniejsze, subtelniejsze szczegóły. Poza tym każdy chciałby widzieć efekty swego wysiłku, nikt nie lubi robić czegoś bezowocnego, bezsensownego.
 
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Stanisław Mól SJ
Gdy w maju 1945 r. zakończyła się II wojna światowa, Rudolf Hoess - były komendant obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu-Brzezince, znalazł się w więzieniu. Miał czas na przemyślenia. Uderzyło go - jak sam później wyznał - ludzkie traktowanie przez polskie służby więzienne. Uwierzył w człowieka. To umożliwiło mu znalezienie drogi do Boga, dało dostęp łasce nawrócenia...
 
ks. Stanisław Mól SJ
W przygotowaniu do sakramentu pokuty żal za grzechy często okazuje się warunkiem najtrudniejszym, a przynajmniej najcięższym do zrealizowania dla współczesnego penitenta. Z pewnością nie jest łatwe uznanie własnych grzechów i żal za nie – wszak kultura współczesna wmawia nam, ludziom XXI wieku, że jesteśmy najgenialniejsi i o wszystkim w swoim życiu mamy prawo decydować według własnego uznania. 
 
Marek Kita

Kontestatorów systemu kościelnego często uciszano oskarżeniem o hołdowanie opcji: „Chrystus tak, Kościół nie”. Może warto pomyśleć, czy praktyki właściwe dla systemu nie mówią bez słów: „Kościół tak, Chrystus niekoniecznie”? Coraz wyraźniej widać i coraz głośniej słychać w kontekście obecnego kryzysu, że działania seksualnych drapieżców w koloratkach – oraz chroniące ich machinacje przełożonych – ujawniają w Kościele rzymskokatolickim problem szerszy niż sprawy obyczajowe i głębszy niż upadek jednostek. Już nie wystarczy się pocieszać argumentem, że ludzie są słabi, a wśród pierwszych Dwunastu też trafił się Judasz.

 
___________________
 
 reklama