logo
Czwartek, 24 września 2020 r.
imieniny:
Dory, Gerarda, Maryny, Hermana, Pacyfika – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tomasz P. Terlikowski
Kapłani, prorocy i królowie w liberalnym państwie
Don Bosco
 


Zaangażowanie polityczne jest moralnym i religijnym obowiązkiem świeckiego katolika. Każdy na swój sposób, z właściwym swojemu miejscu i powołaniu stylem, musi zaangażować się w życie społeczne swojego kraju. Odmowa realizacji tego zadania jest w istocie odrzuceniem właściwego osobom świeckim powołania.

Nie ma wątpliwości, że nie ma różnicy stopnia w chrześcijaństwie między duchownymi a świeckimi. I jedni, i drudzy włączeni są przez chrzest w Mistyczne Ciało Chrystusa; i jedni, i drudzy uczestniczą w kapłańskiej, królewskiej i prorockiej misji Chrystusa; i wreszcie i jedni, i drudzy są powołani do świętości. Ale, o czym często się ostatnio zapomina, realizacja powołania do świętości czy misji Kościoła w świecie realizuje się w przypadku świeckich inaczej, niż w przypadku duchownych.

Bogactwem Kościoła jest fakt, że mamy różne powołania i że na różne sposoby realizujemy swoją godność dzieci Bożych. Kapłani nie mają być świeckimi (co ostatnio coraz częściej się zdarza), a świeccy nie mają się klerykalizować (co także jest coraz większym niebezpieczeństwem). I jedni, i drudzy mają jednak pozostać czytelnym znakiem dla świata.

Być solą ziemi

Istotę doczesnego powołania każdego chrześcijanina w życiu doczesnym najpełniej wyrażają słowa Jezusa Chrystusa, który wzywa nas do bycia "solą ziemi" i "światłością świata".

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5:13-16) - mówi Jezus do swoich uczniów. A to przesłanie pozostaje aktualne także w naszych czasach.

Co ma ono oznaczać? Otóż chrześcijaństwo, a szerzej Objawienie, które dokonało się w Starym i Nowym Testamencie przyniosło głęboką rewolucję antropologiczną. Inny, drugi człowiek stał się naszym bliźnim, który stworzony jest na obraz i podobieństwo Boga, a zatem wymaga szacunku i służby, jaką winniśmy Bogu. Drugi staje się Chrystusem, jak to niezwykle mocno przypominał Jezus, mówiąc do swoich uczniów, Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 40). I to jest właśnie program chrześcijanina, który zawsze musi mieć świadomość, że w drugim, w głodnym, spragnionym, przebywającym w więzieniu (przecież nie za niewinność), najsłabszym spotyka się z Bogiem i Bogu samemu służy.

Ta służba dokonuje się oczywiście na różne sposoby. Kapłan, zakonnik oddaje często swoje życie Chrystusowi w posłudze konkretnym "wykluczonym". Kamilianin czy bonifrater chorym, salezjanin czy pijar młodzieży, a albertyn bezdomnym. Jednak powołanie do służby obejmuje także świeckich. I chodzi nie tylko o - także konieczną - jałmużnę czy pracę charytatywną, ale także o takie zmienianie świata, by był on bardziej przyjazny ubogim, wykluczonym, poniżonym. I tu właśnie zaczyna się rola polityki, rozumianej nie jako gra partyjna, nie jako wielki marketing czy sztuka komunikacji, ale jako "roztropna troska o dobro wspólne". Chrześcijanin, wkraczając w tę sferę musi mieć świadomość, jakie cele sobie stawia, ale także, że ma zawsze pozostać w niej sobą, a nie dać się przekształcić na wzór świata. Ma "posolić" świat, a nie "utracić smak".

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Dariusz Kowalczyk SJ
Druga z sześciu prawd wiary brzmi: „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze". Jak to pogodzić z prawdą o Bogu-Ojcu, który jest Miłością? Nie umiem myśleć o Bogu jako miłującym mnie Tatusiu, skoro gdzieś w tle majaczy srogi sędzia ważący moje złe uczynki...
 
O. Rufus
Naczynie gliniane łatwo rozbić. Można to uczynić specjalnie lub przez nieuwagę. Często jednak rozbite naczynie nie nadaje się już do użytku. Czasem nawet sklejenie na nic się nie przyda. Ten mechanizm można również odnieść do wiary. Wiarę, która jest darem, łatwo utracić...
 
Jacek Ponikiewski
Ludzka godność jawi się jako wartość sama w sobie, wartość niezbywalna oraz nienaruszalna. Ciekawostką jest, że współcześnie została ona wsadzona w ramy roszczeniowo-prawne. W naszych czasach być człowiekiem, to znaczy mieć wyprostowaną postawę i przeciwstawny kciuk, a nie - mieć swego rodzaju kręgosłup moralny.
 
 
___________________
 
 reklama