logo
Piątek, 03 grudnia 2021 r.
imieniny:
Hilarego, Franciszka, Ksawerego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jerzy Adam Świdziński
Kara śmierci.
Wydawnictwo Petrus
 


Wydawca: Petrus 
Rok wydania: 2009
ISBN: 978-83-61533-41-2 
Format: 145x200 
Stron: 128
Rodzaj okładki: twarda

 

Kara śmierci w Nowym Testamencie

W całym Starym Testamencie kara śmierci funkcjonowała w kodeksie karnym Izraela jako sankcja za różnego rodzaju przestępstwa i uznawana była bez wątpliwości za moralnie dopuszczalną. W późnym judaizmie, choć nakazy karne nie zostały uchylone, pojawiły się wezwania do przebaczenia winowajcom, a samą karę śmierci stosowano z większą powściągliwością. Jednakże dopiero od czasów Chrystusa starotestamentalna doktryna moralna uległa głębokiej transformacji, a moralność ewangeliczna podkreśliła ideały miłości bliźniego, przebaczenia i cierpliwego znoszenia zła[14].

Ideały ewangeliczne wychodzą znacznie dalej niż moralność i prawa Starego Przymierza, jednakże Chrystus nie uznawał tego Prawa za anachroniczne i nie wiążące. Nie przyszedł znieść prawa lecz je wypełnić (por. Mt 5, 17). Najpełniejszym wyrazem stosunku Jezusa do tych norm jest Kazanie na Górze (por. Mt 5-7), które zawiera deklarację o ich trwałości oraz napiętnowanie niektórych zwyczajów tradycji żydowskiej i błędnych interpretacji Prawa. Pomijając odrzucone przepisy jako szkodliwe wymysły ludzkie prawo pozostaje niezmienne i powinno być wypełnione co do joty, aż do najmniejszego pouczenia (por. Mt 5, 18)[15].

Swoją aktualność i ponadczasowość w szczególny sposób zachowuje Dekalog, jednak Jezus dokonuje pewnej Jego reinterpretacji, która obejmuje również przykazanie nie zabijaj (por. Mt 5, 21-22). Sakralna wartość starotestamentalnego nakazu pozostaje niezmienna, musi być ona jednak rozważana w perspektywie wspólnoty chrześcijańskiej, żyjącej w relacjach braterskich. Należy zwrócić uwagę bardziej na to, co się dzieje w sercu brata, ponieważ z niego rodzi się wszelkie zło[16]. Chrystus poszerzył zasięg zakazu zawartego w dekalogowym lo' tircah przez zwrócenie uwagi na wewnętrzne dziedziny życia, takich jak gniew czy nienawiść, które są często przyczyną morderstwa[17]. Św. Jan streścił naukę Jezusa na temat piątego przykazania jednym zdaniem: Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego (1 J 3, 15)[18].

W tekstach Ewangelii nie ma żadnych fragmentów, w których Pan Jezus odniósłby się bezpośrednio do problemu moralnej godziwości kary śmierci. Można natomiast wskazać wiele wypowiedzi ubocznie odnoszących się do tej kwestii. Chrystus karci swoich uczniów za pragnienie sprowadzenia ognia z nieba na Samarytan za okazaną przez nich niegościnność (por. Łk 9, 55); w Getsemani napomina Apostołów, aby nie stawiali oporu przy Jego aresztowaniu (por. Mt 26, 52); przypowieść o chwaście odczytywana jest często jako życzenie Jezusa, aby złych ludzi nie usuwać z tego świata zbyt pochopnie (por. Mt 13, 30). Najczęściej przytaczanym fragmentem jest scena spotkania Jezusa z cudzołożnicą, podczas którego Chrystus uczynił wszystko, aby kobieta ta nie została ukamienowana, co jej wtedy formalnie groziło - Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień (J 8, 7)[19].

Podobnych wypowiedzi jest więcej, i choć Jezus miał ku temu wiele okazji, nie stanowią one wyraźnego odrzucenia i potępienia tak istotnej, bo dotyczącej życia ludzkiego moralnej kwestii, jaką jest godziwość instytucji kary śmierci. W scenie z cudzołożnicą trudno dopatrzyć się negatywnego nastawienia Jezusa do kary śmierci jako takiej, natomiast znacznie łatwiej zauważyć Jego wyraźną dezaprobatę tej kary jako nieproporcjonalnej sankcji do winy oskarżonej kobiety[20]. Wszystkie te fragmenty Ewangelii zawierają raczej szereg różnych wypowiedzi doceniających życie, a nie przemoc i śmierć. Ponadto ogólnym wnioskiem wydaje się być, wynikająca z tych tekstów prawda, że kara ostateczna nie jest odpowiednim środkiem karnym w Kościele[21].

W przepowiadaniu Chrystusowym nie mieści się również wyraźna aprobata pozbawienia życia przestępcy w ramach kary za zbrodnię, jednak w żadnym też miejscu Jezus nie odmawia państwu prawa do ostatecznego usunięcia zbrodniarzy ze społeczeństwa. Co więcej, można odnaleźć kilka fragmentów, w których mieści się raczej pozytywne odniesienie do tej najsurowszej sankcji. W rozmowie z faryzeuszami Chrystus zacytował z aprobatą surowe: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie (Mt 15, 4). Kiedy Piłat zwrócił uwagę, że ma prawo do ukrzyżowania Jezusa, Ten mu na to odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry (J 19, 11), przez co potwierdził pochodzenie władzy z Bożego ustanowienia, i jak się wydaje, pośrednio również jej uprawnienie do wymierzania kary śmierci. Zbawiciel pochwalił też dobrego łotra, który przyznał, że otrzymuje sprawiedliwą karę za swoje czyny i nawracając się w tej dramatycznej chwili swego życia, otrzymał od Chrystusa zapewnienie o zbawieniu (por. Łk 23, 39-43)[22]. Wreszcie sam Jezus przyjął świadomie karę śmierci, która stała się okazją do zbawczego czynu Mesjasza, a przez to, z punktu widzenia teologicznego, weszła jakby w obręb koncepcji chrystologicznej i trynitarnej[23].

Chrześcijanie pierwszych wieków wyraźnie nie mieli nic przeciwko karze śmierci. Autor Listu do Hebrajczyków omawiając problem wierności nowemu Objawieniu argumentował: Kto przekracza Prawo Mojżeszowe, ponosi śmierć bez miłosierdzia na podstawie [zeznania] dwóch albo trzech świadków. Pomyślcie, o ileż surowszej kary stanie się winien ten, ktoby podeptał Syna Bożego i zbezcześcił krew Przymierza, przez którą został uświęcony i obelżywie zachował się wobec Ducha łaski (Hbr 10, 28-29). Apostołowie aprobują też śmierć sprowadzoną przez Boga na Ananiasza i Safirę jako karę za ich nieuczciwe postępowanie (por. Dz 5, 1-11). Św. Paweł poleca chrześcijanom z Koryntu, aby wydali grzesznika szatanowi na zatracenia ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha (por. 1 Kor 5, 5). Podobnie postąpił Paweł w wypadku Hymenajosa i Aleksandra (por. 1 Tm 1, 20)[24].

Św. Piotr potwierdził uprawnienie władzy państwowej do wymierzania kar przestępcom: Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana: czy to królowi jako mającemu władzę, czy to namiestnikom jako przez niego posłanym celem karania złoczyńców, udzielania zaś pochwały tym, którzy dobrze czynią (1 P 2, 13-14). Jeszcze wyraźniej nauczał św. Paweł: Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzania sprawiedliwej kary temu, który czyni źle (Rz 13, 1-4)[25].

Pomimo tak wyraźnego potwierdzenia słuszności stosowania kary śmierci przez władzę państwową, będącej narzędziem Boga do wymierzania sprawiedliwości już tu na ziemi, wielu autorów uznaje, że nie można ostatecznie stwierdzić, że w Nowym Testamencie znajdują się teksty, które bezpośrednio i wyraźnie wskazywałyby na aprobatę lub potępienie kary śmierci[26]. Pismo Święte jest fundamentem, na którym rozwijała się Tradycja pod kierunkiem Magisterium Kościoła, zobaczmy więc jak ustosunkowywano się w Kościele do tej kwestii na przestrzeni wieków.

przypisy:

[14]Tamże, s. 108; E. JANIAK, Teologia moralna wobec kary śmierci, art. cyt., s. 104; T. ŚLIPKO, Kara śmierci z teologicznego ..., dz. cyt., s. 17.
[15]S. OLEJNIK, Dar - Wezwanie - Odpowiedź. Teologia moralna, cz. III, Warszawa 1988, s. 12.
[16]R. FISICHELLA, Jezus a piąte przykazanie, Communio, nr 1 (1997), s. 21.
[17]J. ŁACH, Lo' tircah ..., art. cyt., s. 13.
[18]J. M. LUSTIGER, Bóg, Sprawca życia ..., art. cyt., s. 131.
[19]W. BOŁOZ, Życie w ludzkich rękach, dz. cyt., s. 207; K. KACZMARCZYK, Wokół kary śmierci, art. cyt., s. 109; R. OTOWICZ, Kara śmierci - problem wciąż aktualny, Przegląd Powszechny, nr 1 (1988), s. 40.
[20]Por. R. OTOWICZ, Kara śmierci - problem ..., art. cyt., s. 40.
[21]T. PAWLUK, Stosunek Kościoła pierwszych wieków do kary śmierci, Prawo Kanoniczne, nr 3-4 (1977), s. 210.
[22]A. DULLES, Katolicyzm i kara śmierci, Azymut. Dodatek Religijno-Społeczny do Gościa Niedzielnego, nr 11 (2001), s. 1.
[23]J. CHMIEL, Kara śmierci w aspekcie biblijnym, [w:] Evangelium vitae. Dobra nowina o życiu ludzkim, Kraków 1995, s. 111.
[24]A. DULLES, Katolicyzm i kara śmierci, art. cyt., s. 4; K. KACZMARCZYK, Wokół kary śmierci, art. cyt., s. 110-111. Św. Beda Wielebny widział w tych dwóch ostatnich tekstach (Dz 5, 1-11 i 1 Kor 5, 5) wyraz ewolucji umiejętności stosowania kary, która wypływać ma z miłości bliźniego i mieć na względzie zbawienie grzesznika, który żyjąc dalej mógłby jedynie swoje grzechy mnożyć. Pragnienie sprowadzenia ognia z nieba dla zgładzenia tych, którzy nie udzielili uczniom Chrystusa gościny wynikało z nieświadomości i nieumiejętności stosowania kary. Pan zarzucił im, że pragną zemsty z nienawiści, zamiast poprawy z miłości. Gdy zaś Chrystus pouczył swoich uczniów, co znaczy miłować bliźniego jak siebie samego i gdy wlał w nich Ducha Świętego, wówczas znalazły zastosowanie takie kary, aczkolwiek daleko rzadziej, niż w Starym Testamencie - A. BOBER, Studia i teksty patrystyczne, Kraków 1967, s. 121-122. Biblia Tysiąclecia podaje, że teksty te są przykładem starochrześcijańskiej ekskomuniki; Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Biblia Tysiąclecia, Poznań-Warszawa 19903, s. 1295; zob. też: K. KACZMARCZYK, Wokół kary śmierci, art. cyt., s. 110-111.
[25]Tekst ten, przez wieki uważany za bezpośrednie nawiązanie do kary śmierci, w ostatnich czasach jest coraz bardziej relatywizowany i interpretowany jako symbol ogólnie rozumianego wymiaru sprawiedliwości, a miecz rozumiany jest jedynie metaforycznie i wiązany generalnie z władzą karania, a nie konkretnie z uznaniem prawa państwowego do stosowania kary śmierci: W. BOŁOZ, Życie w ludzkich rękach, dz. cyt., s. 207; J. TRIGO, Kara śmierci (spojrzenie teologiczne), art. cyt., s. 68-69; zob. K. GLOMBIK, Kara śmierci ..., dz. cyt., s. 253-256. Wydaje się, że wszystkie wątpliwości w tym względzie rozwiewa ks. Ślipko, który przeprowadził szczegółową analizę tego fragmentu Pawłowego listu. Wnioskiem tego studium jest stwierdzenie, że św. Paweł nie ograniczył się jedynie do stwierdzenia faktu funkcjonowania kary śmierci w ówczesnym prawie rzymskim, ale uważał ją za instytucję prawa Bożego, a tym samym wolną od moralnej niegodziwości. Powiedzenia nie na próżno nosi miecz nie można rozumieć inaczej jak tylko dosłownie, a stwierdzenie groźnie brzmiące i jakby nie pasujące do ewangelicznych ideałów, podyktowane jest jednak wymogami sprawiedliwości, dostosowanymi do wielkości ludzkiego zła. Sprawiedliwość nie może zostać osłabiona w imię miłosierdzia i łaskawości Bożej, bo byłoby to głębokim naruszeniem ustanowionego przez Boga porządku; T. ŚLIPKO, Kara śmierci z teologicznego ..., dz. cyt., s. 18-25.
[26]Np. E. JANIAK, Teologia moralna wobec kary śmierci, art. cyt., s. 105-106; R. OTOWICZ, Kara śmierci - problem ..., art. cyt., s. 39-40.


Zobacz także
Robert Piłat
Do pojednania nie wystarczy warunek, że strony postanowiły nie krzywdzić się w przyszłości. Pojednanie musi się opierać na przebaczeniu, a to z kolei na sprawiedliwym osądzie. Krzywda niszczy wspólnotę. Czyni to przez utrzymywanie izolującego ludzi poczucia nieszczęścia, pragnienie odwetu, niewiarę w możliwość stworzenia kryteriów sprawiedliwości i sprostania tym kryteriom...
 
Adam Kuszaj SDS
Soren Aabye Kierkegaard urodził się w Kopenhadze 15 maja 1813 r. jako siódme i ostatnie dziecko Michaela Pedersena Kierkegaarda, kupca – naznaczony garbem i krótszą nogą. Soren dzięki swemu żywemu dowcipowi i olśniewającej osobowości, sprawiał iż zapominało się o tym. Był wychowywany w duchu niezwykle religijnym przez ojca, człowieka cierpiącego na melancholię...
 
prof. Franciszek Adamski
Doświadczenie ludzkości niepodważalnie dowodzi, że wyrażająca się w sferze biologiczno-fizjologiczno-psychicznej natura istoty ludzkiej jako kobiety i mężczyzny, autentycznie i w pełni samorealizuje się w naturalnym i trwałym związku nazywanym małżeństwem i osadzonej na nim wspólnocie życia i miłości, nazywanej rodziną. 
 
___________________
 
 reklama