logo
Piątek, 25 września 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Uroczystości i Święta - Wszystkich Świętych (1 listopada)

Jak zostać świętym
Ks. Leszek Skaliński SDS 2009-11-01
Ap 7,2-4.9-14; 1J 3,1-3; Mt 5,1-12

Mało jest takich dni i takich chwil, by chrześcijanin potrafił oderwać się od smutnego i obciążonego problemami życia w pragnieniu dotknięcia świętości i nieba. Dzisiejsza Uroczystość została chyba celowo wprowadzona przez Kościół, aby był taki dzień i ta krótka chwila zatrzymania się nad tym, co jest najcenniejsze, by całkowicie nie pogubić się w tym, co oferuje świat, a co nie zawsze prowadzi do świętości i nieba.

Dziś Kościół zaprasza nas nad groby naszych bliskich i wielu innych anonimowych zmarłych, byśmy w świetle ich znanego i nieznanego życia stanęli wobec prawdy: a co z Tobą człowieku, po co żyjesz?
Święci w Kościele to prawdziwy skarb, to oni mocno bronią wartości i sensu obecności Boga w świecie. To oni nieustannie pragnęli zakończyć swą wędrówkę w niebie. Albo może inaczej, pragnęli nieustannie żyć pełnią życia ze Stwórcą.

Niestety wciąż wielu z nas ma wyobrażenie świętego przeniesione z pięknych, świętych obrazków. Święty w naszym wyobrażeniu to człowiek z głową uniesioną do góry, delikatną twarzą i oczywiście obowiązkowo z aureolą nad głową. Opowiadamy o nadzwyczajnościach, których Bóg przez świętych dokonywał i czego byli świadkami. Bardziej, takie rozumienie świętości, zniechęca niż zaprasza do naśladowania, bo przecież w realności życia wiemy, że brutalność i codzienność „zdmuchuje” tę aureolę, gdybyśmy jej pragnęli w takim kształcie. Taka świętość byłaby luksusem dla nielicznych. A w nas takie spojrzenie mogłoby tylko wzbudzić tęsknotę za czymś, co absolutnie nie może być osiągalne dla nas samych.

A dzisiejsza Uroczystość unaocznia nam i zdecydowanie wskazuje na to, że święci to w większości anonimowi, niezauważalni ludzie, którzy chodzili po naszych drogach. Co więcej – święci  żyją wśród nas. Oni zajmowali się i zajmują tym samym co i my. Przeżywali i przeżywają to samo co każdy z nas.
Pewnie dzisiaj powinniśmy przeprosić tych naszych licznych – powiedzmy - zwykłych, szarych świętych, że ich nie zauważaliśmy, że nie byliśmy wrażliwi na ich dobre, ciche życie, bo czekaliśmy na cud, na jakąś nadzwyczajność.

Tylko wówczas, gdy głęboko popatrzymy na życie tych ludzi  jesteśmy w stanie zrozumieć, że świętość, to nic innego, jak zaproszenie również dla mnie do takiego życia.
Błogosławieństwa, które u św. Mateusza rozpoczynają kazanie na górze, a które Kościół wykorzystuje do dzisiejszej Uroczystości, pozwalają nam bardziej przyjrzeć się pewnym rysom normy życia chrześcijańskiego i wyobrazić sobie atuty świętości.

Współczesny świat absolutnie ma mocną „alergię” na cnoty, w których zawarte jest umiarkowanie, panowanie nad sobą, wstrzemięźliwość, nie odpowiadanie złem na zło, gdzie panuje cisza, łagodność. Z zasady cnoty te wymagają od każdego z nas wielkiej dyscypliny, stawiania sobie wymagań, choćby inni nam ich nie stawiali, albo jeszcze gorzej, gdyby nawet je wyśmiewali. Jest to zatem wezwanie do pójścia pod prąd wobec większości zachowań współczesnych ludzi, mentalności i popularnej mody, czy zyskania szybkich, materialnych korzyści.

Jezus obiecuje, że tylko tacy ludzie „posiądą ziemię”, a musimy wiedzieć, że w języku biblijnym posiadanie na własność ziemi jest symbolem, nie tyle upajania się w dobrach ziemskich, co posiadaniem pełni szczęścia, bezpieczeństwa i pokoju, które może tylko dać sam Bóg. Tutaj, na ziemi, zaczyna realizować się królestwo Boże, ale ono całkowicie przekracza, to co możemy zyskiwać na ziemi.

Wspomnienie o niezliczonej rzeszy czczonych dzisiaj anonimowych, wziętych z codzienności świętych, nie powinno zostawić nas w błogim spokoju. Oni nie zadowolą się paroma nawet kosztownymi lampkami, najpiękniejszą chryzantemą, chwilą przelotnej, niezobowiązującej zadumy, czy modlitwy. Im na pewno zależy na tym by zaangażować nas w sprawę świętości.

Święci, teraz swoją świętość przeżywają w pełni, stąd tym bardziej dla nich jest ważne, byśmy i my takiego święta życia doświadczali.
Całe nasze życie jakby żąda wieczności, woła o niebo, o szczęście na stałe. Jest to wołanie duszy człowieka i jego serca. Nasze życie tutaj jest tak bardzo krótkie i kruche, pełne ograniczeń, niedoskonałości i doświadczeń. To naprawdę droga dla błogosławionych, wędrujących przez ziemię do Ojczyzny u Boga.

Ks. Leszek Skaliński SDS
 
 

Inne homilie na tę niedzielę