logo
Sobota, 24 sierpnia 2019
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok B - 33 niedziela zwykła

Dementi i przypomnienie Jezusa
O. Andrzej Prugar OFMConv 2009-11-15
Dn 12,1-3; Hbr 10,11-14.18; Mk 13,24-32

„Dementi” jest słowem pochodzącym z j. francuskiego i oznacza oficjalne zaprzeczenie lub sprostowanie informacji. W ostatnich dniach otrzymaliśmy (już którąś z kolei) informacje o światowej katastrofie, która może być jego ostatecznym końcem. Chodzi o film pt. „2012”. Tytuł filmu to data globalnej, ostatecznej katastrofy, znana już rzekomo w cywilizacjach starożytnych. Nie zajmuję stanowiska co do walorów artystycznych, chodzi jedynie o podanie daty końca czy początku światowej, globalnej katastrofy. Sam film jest z gatunku fantastyki naukowej, ale jak inne proroctwa, filmy czy przekazy tego rodzaju stoją w sprzeczności z przesłaniem Ewangelii Jezusa.

Ostanie dwa zdania Jezusa z fragmentu ewangelicznego odczytanego w kolejną niedzielę listopada brzmią: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (Mk 13,32). To wyraźne dementi, co do zabawy z datą końca świata i jakichkolwiek globalnych katastrof. Jednocześnie przypomnienie – „słowa moje nie przeminą”. Jeśli słowa nie przeminą to również Osoba nie przeminie, ani słuchacze Jego słów, choć skończy-przemieni się widziany przez nas świat. Tak, Jezus jest Bogiem, który jest ponad tym, co widzialne i przemijalne każde Jego słowo to światło z królestwa, które jest wieczne i ku któremu zdążamy.

Bardzo trafnie, rok temu (audiencja generalna 12 XI 2008 r), powiedział papież Benedykt XVI o trzech ważnych postawach chrześcijanina wobec śmierci i końca tego świata:
Pierwsza postawa to pewność, że Jezus zmartwychwstał, jest razem z Ojcem i właśnie dzięki temu jest z nami na zawsze. Nikt nie jest mocniejszy od Chrystusa, ponieważ On jest z Ojcem i jest z nami. Dlatego jesteśmy bezpieczni, uwolnieni od lęku… W całym świecie starożytnym panował powszechnie lęk przed duchami, przed bóstwami. Również i dzisiaj misjonarze spotykają w religiach naturalnych, obok wielu dobrych elementów, lęk przed duchami, przed zagrażającymi zgubnymi siłami. Chrystus żyje, pokonał śmierć i odniósł zwycięstwo nad wszystkimi tymi siłami. Żyjemy z tą pewnością, w tej wolności i w tej radości… Druga postawa: pewność, że Chrystus jest ze mną. A jako że w Chrystusie przyszły świat już się zaczął, daje to również niezawodną nadzieję. Przyszłość to nie ciemności, w których nikt nie umie się poruszać. Nie jest tak. Bez Chrystusa również dla dzisiejszego świata przyszłość jest ciemnością. Panuje wielki lęk przed przyszłością. Chrześcijanin wie, że światło Chrystusa jest silniejsze, i dlatego żyje nadzieją — nie jakąś bliżej nieokreśloną, ale nadzieją, która daje pewność i odwagę, by stawić czoło przyszłości… Trzecia postawa. Powracający Sędzia — jest to zarazem Sędzia i Zbawiciel — zobowiązał nas do tego, byśmy na tym świecie żyli zgodnie z Jego sposobem życia. Powierzył nam swoje talenty. Dlatego nasza trzecia postawa to odpowiedzialność przed Chrystusem za świat i za braci i jednocześnie pewność Jego miłosierdzia. Obydwie te rzeczy są ważne. Nie żyjemy tak, jakby dobro i zło były równe, bo Bóg może być tylko miłosierny. Byłoby to błędem. W rzeczywistości spoczywa na nas w życiu wielka odpowiedzialność. Posiadamy talenty, naszym zadaniem jest pracować nad tym, aby świat otworzył się na Chrystusa, aby się odnowił. A pracując w poczuciu odpowiedzialności i wiedząc, że Bóg jest prawdziwym Sędzią, jesteśmy też pewni, że ten Sędzia jest dobry; znamy Jego oblicze, oblicze Chrystusa zmartwychwstałego, Chrystusa ukrzyżowanego za nas. Dlatego możemy być pewni Jego dobroci i iść naprzód z wielką odwagą”.

A teraz pytanie trochę dziwne na pierwszy rzut oka. Czy zauważyliście – słuchając Ewangelii, że koniec świata już był? Jeśli tego nie zauważyliśmy to koniec tego świata nie będzie dla nas początkiem życia w Bogu, ale końcem szczęścia i wszelkiej nadziei. Pośród wielu wstrząsów w niebie i na ziemi, było również trzęsienie ziemi na Golgocie, kiedy umierał Jezus Chrystus na krzyżu. Pośród wielu zaćmień słońca było również zaćmienie podczas trzech godzin konania Jezusa w straszliwych męczarniach za nasze grzechy. Potem nastąpiło światło, nowe stworzenie, godzina miłosierdzia i wyznania wiary (por. Mt27,45-54). Pośród wielu doświadczanych wojen był wśród nas Książę Pokoju. Jezus mówi:  „Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą… i dalej: nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie…” (Mk 13,26.30). Ujrzeliśmy już Boga „w obłokach” czyli zasłoniętego, ukrytego, który zgładził grzechy starego człowieka i wprowadził nowy porządek miłosiernej miłości. Jan Paweł II zapytany w wywiadzie przez A. Frossarda (Nie lękajcie się, 1982 r.) o największe zagrożenia, który ciążą nad nami, bez wahania odpowiedział: Tym zagrożeniem jest grzech! Tak, to jest prawdziwy koniec świata, życia i szczęścia w Bogu, to dramat największy. Prorok Daniel choć mówi o wielkim ucisku, walce, w którą będzie zaangażowany św. Michał archanioł i zapewne inni aniołowie, o sądzie ostatecznym, mówi przede wszystkim człowieku: o zwycięstwie lub tragedii duchowej. „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie. Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze” (Dn 12,1-3). Słowo Boże mówi nie tyle o końcu, co o nowym początku – dla szczęścia lub nieszczęścia, wzywa do mądrości i sprawiedliwości w obliczu spotkania z Bogiem.

Poruszyły się już moce niebieskie (por. Mk 13,25) ze względu na człowieka i Jego utracone przez grzech szczęście. Jezus, mówi autor listu do Hebrajczyków: „jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani” (Hbr 10,14). Co to znaczy? Że Bóg dał nam nadzieję, pragnie nas prowadzić ponad wszelkimi wstrząsami i tragediami. Pragnie nowego świata w nas, mocniejszego niż kataklizmy i wojny wywołane naszymi grzechami. W co jednak bardziej wierzę „w koniec” – bez nadziei czy w „nowy początek” – bez końca, który Bóg daje?

o. Andrzej Prugar OFMConv