logo
Poniedziałek, 25 maja 2020
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Rok A - 4 Niedziela Wielkiego Postu

Nienormalne dobro
Ks. Rafał Chwałkowski SDS 2008-03-02
1 Sm 16,1.6–7.10–13; Ef 5,8–14; J 9,1.6–9.13–17.34–38
W pewnym dużym mieście grupa ludzi, wśród nich kilku lekarzy, postanowiła założyć hospicjum i społecznie je prowadzić. Zauważyli oni bowiem jak ponury, a nieraz nawet tragiczny jest los osób w podeszłym wieku, schorowanych, nad którymi medycyna rozkłada bezradnie ręce, których często wyrzekają się rodziny. Pełnym energii i zaangażowania pomysłodawcom wydawało się, że tak dobre i potrzebne przedsięwzięcie zyska poparcie i zostanie bez trudu zrealizowane. Niestety, kiedy rozpoczęli realizację projektu, zaczęły się także kłopoty. Wielu obserwatorów wyrażało swoje wątpliwości. Pytali: „Po co?”, „Dlaczego właśnie w naszym mieście?”, „Kto za tym stoi?”, „O co im właściwie chodzi?”. Niektórzy nawet twierdzili: „Niemożliwe, żeby ktoś w dzisiejszych czasach chciał coś zrobić bezinteresownie; to hospicjum jest na pewno kamuflażem dla jakichś nielegalnych interesów. Oni po prostu chcą się dorobić”. Władze także z pewną rezerwą patrzyły na to wszystko. Jednak mimo trudności hospicjum powstało. Wtedy okazało się, że ci, którzy je założyli mieli naprawdę tylko jeden cel - dobro drugiego człowieka potrzebującego pomocy i opieki. Cała ta sprawa ukazała jednak, że czynienie dobra nie zawsze budzi tylko wdzięczność i podziw. Okazało się że czynienie dobra bywa dzisiaj bardzo często niepopularne, co więcej, może nieraz być niebezpieczne.
 
Drogie Siostry i Drodzy Bracia w Chrystusie!
Fragment Ewangelii według św. Jana ukazuje nam sytuację podobną, choć odległą w czasie o prawie dwa tysiące lat. Oto Chrystus zapytany przez uczniów zaprzecza jakoby ktokolwiek ponosił winę za chorobę człowieka niewidomego od urodzenia. Nie koniec na tym - Zbawiciel przechodzi od razu do czynów. W sposób cudowny uzdrawia niewidomego. Jaka jest reakcja ludzi? Uzdrowienie wydaje się tak niewiarygodne, że wielu wątpi w tożsamość uzdrowionego ze ślepym żebrakiem, aż ten ostatni rozprasza ich wątpliwości, wymienia imię sprawcy cudu i opisuje przebieg uzdrowienia. Zaprowadzają go więc do faryzeuszów jako miarodajnych we wszystkich sprawach, które miały jakiś związek z religią, aby usłyszeć ich zdanie o niesłychanym wydarzeniu. Opowiadanie uzdrowionego wprawia faryzeuszów w największe zakłopotanie. Zauważmy - w zakłopotanie. Faryzeusze nie cieszą się z tego, że stało się coś dobrego. Oni się wręcz tym martwią! Niezwykłość wydarzenia wskazuje na Boskie pochodzenie Jezusa. Jednak niektórzy twierdzą, że nie może On pochodzić od Boga bo uzdrawiając naruszył szabat.
 
Z drugiej strony: jakże człowiek grzeszny może czynić takie rzeczy. Powstaje wśród faryzeuszów rozdwojenie. Widzimy wyraźnie, że dobro w tym przypadku nie wywołuje radości, ale wręcz przeciwnie - jest powodem kłótni. Dobro? A może to nie dobro jest powodem zła, ale zło nie chce przyjąć dobra? Faryzeusze wątpili w Boskie posłannictwo Jezusa, pomimo znaków jakie czynił. Argumentowali, że czyniąc cuda w szabat narusza świętość tego dnia. Jezus nigdy wyraźnie nie obala prawa szabatu, lecz zdecydowanie występuje przeciwko ich formalizmowi. Mówi: „Szabat ustanowiony został dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27)i twierdzi, że to On właśnie ma władzę nad szabatem. Innym razem także w szabat uzdrowił człowieka z uschłą ręką, przedtem wyraźnie zwracając się do śledzących go faryzeuszów: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?” (Mk 3,4). Zaraz potem oni odbyli naradę, zastanawiając się, jak Go zgładzić. Znowu więc dobro wywołuje sprzeciw u ludzi o „zatwardziałym sercu”. Co więcej, ludzie ci posuną się aż do tego, że zarzucą Chrystusowi działanie w oparciu o siłę szatana; przypomnijmy sobie scenę uzdrowienia opętanego i krzyk faryzeuszy: „Mocą Belzebuba to czyni”. Do czego może prowadzić zaślepienie na dobro.
 
Jezus Chrystus jednak w tym, co czynił nie zwracał uwagi na to, „co ludzie powiedzą”. Miłość do ludzi dała mu siłę, by oddać za nich życie, by być przez wszystkich uznanym za przestępcę.
 
Bardzo często dobro, które wykracza poza powszechnie przyjęty porządek, poza „normalność”, które nie da się ukryć w cieniu krzykliwego zła, budzi zdziwienie, jeśli nie sprzeciw złych ludzi. Stawia to przed nami konkretne zadania. Przede wszystkim chodzi o to, byśmy stając wobec reakcji ludzi nie rezygnowali z czynienia dobra.
 
Dobro przynosi radość, choć czasem trudno przychodzi, chociaż czasem spotyka się z niezrozumieniem. Nie możemy powstrzymywać się od praktykowania dobrych uczynków z obawy przed niezrozumieniem ze strony otoczenia. Jezus Chrystus wiedział, że Jego nauka i dzieła, Jego miłość do ludzi zaprowadzi Go aż na krzyż.
 
Niech każdy dzień Wielkiego Postu, który wkracza już w swą końcową fazę, będzie dla nas okazją do naśladowania Jezusa, do czynienia dobra. Codziennie bowiem mamy okazję do tego, by świadczyć innym dobro. Nie chodzi tu o jakieś wielkie, heroiczne czyny, ale o te drobne lecz jakże piękne gesty miłości, do jakich daje okazję nasza codzienność. O prawdziwym chrześcijaninie, czyli uczniu Chrystusa, świadczy to, jak naśladuje on swego Nauczyciela. On zaś nakazał nam wszystkim dobrze czynić. Mamy zło zwyciężać właśnie dobrem.
 
Prośmy naszego Zbawiciela, byśmy potrafili być Jego prawdziwymi uczniami czyniącymi dobro. On, który obiecał być z nami na zawsze, z pewnością nam w tym pomoże.
Amen.
 
Ks. Rafał Chwałkowski SDS