Chanel Santini Katolik.pl - Kiedy chłopaki płaczą
logo
Niedziela, 05 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Ireny, Katarzyny, Kleofasa, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marcin Nowak
Kiedy chłopaki płaczą
Droga
 
fot. Chris Liverani | Unsplash (cc)


Męska przyjaźń to szczególny rodzaj relacji. Trudny do opisania, gdyż stawką jest coś więcej niż wspólne wyjście na mecz. Taka relacja to wulkan dobrej energii, który daje siłę do zmieniania świata! I powiedzmy sobie szczerze, nie „zaoferuje” ci tego nawet najwspanialsza „damska przyjaciółka”.

 

Odkrycie tożsamości

 

Co zatem da ci przyjaźń męsko-męska, czego próżno szukać u twoich koleżanek? W relacji z drugim facetem możesz budować swoją męską tożsamość, czyli odkrywać, kim naprawdę jesteś jako mężczyzna. Tego nie powie ci mama ani koleżanka. Tożsamość mężczyzny to jego rola do spełnienia w tym świecie, misja, najważniejsze zadanie. Świetnie pisze o tym John Eldredge w książce Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. Aby mężczyzna czuł się spełniony, musi stoczyć bitwę (czyli wygrać ze swymi słabościami), przeżyć przygodę i uratować piękną. Kolejność nieprzypadkowa – dopiero wtedy, gdy mężczyzna ugruntuje swoją tożsamość (czyli stoczy bitwę i przeżyje przygodę w męskim gronie!), ma szansę dobrze zaopiekować się wybranką serca. Z tego powodu każda dziewczyna powinna zrobić wszystko, aby jej chłopak miał prawdziwego przyjaciela!

 

Po drugie, męska przyjaźń daje okazję do współzawodnictwa i motywuje do dążenia do doskonałości. Choć mężczyźni też są wrażliwi, to w szlifowaniu charakteru nie brakuje im szorstkości – mówią prosto z mostu. O wiele bardziej lubimy konkretny przydział zadań niż długie gadanie, by wreszcie wysnuć wspólnie jakiś wniosek. Tak zahartowany chłopak może zmieniać świat i walczyć z przeciwnościami losu. Czy miałby w sobie tyle siły, gdyby nie słyszał nic innego oprócz np.: „Syneczku, jesteś moim malutkim skarbem, wszystko będzie dobrze”?

 

Tata

 

Szczególnym rodzajem męskiej relacji jest przyjaźń ojca i syna. Ma szansę być jedną z najtrwalszych więzi, jakie zbudujesz w życiu, bo pracujesz nad nią od dzieciństwa. Najpierw wspólnie czytacie bajki, bawicie się w piratów albo rycerzy, budujecie kolejkę. Potem podajesz tacie klucze, gdy reperujecie domowe usterki i majsterkujecie w warsztacie. Aż w końcu są męskie rozmowy o dziewczynach, garść rad na nową drogę życia a może i wyjście na piwo po przekroczeniu „osiemnastki”. W relację ojciec-syn jest też wpisany młodzieńczy bunt i samodzielne poszukiwanie, czy proponowane przez tatę zasady mają sens. Najważniejszy jest przykład – syn musi zobaczyć, że ojciec żyje tak, jak wierzy, a nie wierzy tak, jak żyje. Jeśli tak się dzieje, między mężczyznami dwóch pokoleń ugruntowuje się fantastyczna przyjaźń.

 

Relacja z tatą różni się od tej z rówieśnikami, bo wpisuje się w nią mentoring. Mentor to ktoś starszy, doświadczony, kto pomaga odkrywać potencjał ucznia. Daje wiedzę, zrozumienie i wsparcie emocjonalne, dlatego uczeń chce go naśladować. To może zadziałać na linii tata – syn. Jednak dobrze wiemy, że nasze rodzinne domy to nie zawsze sielanka i czasem naprawdę trudno się dogadać. Warto się wtedy rozejrzeć za innym starszym mężczyzną, z którego przykładu moglibyśmy czerpać.

 

Chłopaki też płaczą

 

Gdzie szukać kumpla-przyjaciela? Tam, gdzie możesz się rozwijać przez współzawodnictwo: na siłowni, bieżni i obozie przetrwania. Ale przyjaciela można też poznać w szkole, we wspólnocie, na warsztatach lub gdziekolwiek indziej, gdy tylko jesteś na to gotowy i… nie szukasz na siłę.

 

A kiedy można powiedzieć, że to już przyjaźń? Wówczas, gdy w towarzystwie drugiego chłopaka przestajesz się przejmować przesądami, że np. chłopaki nie płaczą. Płaczą – tylko nie na oczach całego świata, ale w obecności najlepszego przyjaciela.

 

Marcin Nowak
Droga 22/2016

 
Zobacz także
Jarosław Studziński SJ
Eucharystia to szczególny moment w życiu każdego chrześcijanina. Przychodzimy na nią z różnym nastawieniem i z wieloma oczekiwaniami. Najczęściej robimy to, by spotkać Pana Boga i z Nim poprzebywać. Innymi czynnikami, które bierzemy pod uwagę przy wyborze konkretnej Mszy, są: godzina jej odprawiania, długość, kościół, w którym jest sprawowana, odległość od niego, plan dnia, a coraz częściej także jakość kazania i sam kaznodzieja. Wszystkie te czynniki sprawiają, że zaczynamy nazywać Eucharystię „moją Mszą Świętą”. 
 
Jarosław Studziński SJ
Czasy, w których żyjemy, nie są łatwe. Większość ludzi walczących 20 lat temu o wyzwolenie spod socjalistycznego jarzma, inaczej wyobrażała sobie życie w wymarzonym, kapitalistycznym ustroju. Głównym problemem, który sprawia, iż ludzie popadają w pesymizm, nie widzą dla siebie szans na lepsze jutro, czują się po prostu zawiedzeni i oszukani - jest brak pracy...
 
Jarosław Studziński SJ
"...znowu będę sam" - usłyszałem od mojego przyjaciela, który paląc następnego papierosa w duecie z kawą, nawet nie wiedząc o tym, pobudził mnie do refleksji Bożonarodzeniowej. To, czego oczekujemy 24 grudnia, w jakiś niespokojny sposób przyszło do pokoju naszej rozmowy o codzienności, jej kłopotach, czy nawet rzekłbym - egzystencjalnej pustki...
 
 
___________________
 
 reklama