logo
Sobota, 24 lutego 2024 r.
imieniny:
Boguty, Bogusza, Macieja, Modesty, Etelberta – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Paweł Kozacki OP, Wojciech Prus OP
Kierownictwo duchowe czy pomoc terapeutyczna?
Miesięcznik W drodze
 


Nie zbuduję dojrzałej wiary, jeżeli o niej nie rozmawiam. Chrystus też nie pisał książek, tylko rozmawiał. Z ks. Krzysztofem Grzywoczem rozmawiają Paweł Kozacki OP i Wojciech Prus OP.
 
Kim jest kierownik duchowy? Powiedziałeś mi przed rekolekcjami dla kleryków w Opolu, żebym pamiętał, że Ślązacy są jak diesle i trzeba, jak z silnikiem, powoli ich rozgrzewać. Czy kierownik duchowy przypomina mechanika samochodowego?

Trudno podać jedną definicję. W sposób prosty powiedziałbym – kto towarzyszy, wchodzi w dialog w sprawach wiary, modlitwy, Boga. Mam założenie oparte na filozofii dialogu, która przez Rosenzweiga, Bubera, Levinasa, Tischnera stała się mi bliska od czasu studiów, że życie rozwija się w dialogu. I nie tylko życie psychiczne – bo nie można wychować syna, nie rozmawiając z nim.
 
Wiara rośnie w spotkaniu. Towarzyszenie w jej rozwoju, wchodzenie w dialog nazywam ogólnie kierownictwem, towarzyszeniem duchowym. Potem można definicję zawężać. Pozostałbym jednak na płaszczyźnie ogólnej, bo pozwala dostrzec, że kierownikiem duchowym mogą być rodzice. Także babcia, która pyta, co było na roratach, i wnuczek jej opowiada. Dzisiaj zawęża się rozumienie kierownictwa do osób szczególnie przygotowanych.
 
Można się z tym zgodzić, ale pokazałbym najpierw definicję ogólną. Kierownik duchowy rozmawia ze mną o wierze. Dziś często poszukuje się psychoterapii czy kierownictwa duchowego z braku dialogu. Za mało jest zwyczajnej rozmowy o przeżyciach, doświadczeniach i kłopotach. Rzadko też rozmawia się o życiu duchowym.
 
Więcej rozmów w rodzinach zmniejszyłoby potrzebę kierownictwa duchowego?
 
Nasilenie potrzeby kierownictwa wiążę z głodem spotkania i dialogu. Podobnie w psychoterapii – ludzie mówią, że pierwszy raz ktoś z nimi tak rozmawia. Nie ocenia, interesuje się, nie wyciąga szybko wniosków. Dla wielu spotkanie z kierownikiem duchowym jest pierwszą rozmową o wierze.
 
Nie kierownik jest do zbawienia koniecznie potrzebny, tylko rozmowa o Bogu?
 
Tak, bo człowiek rozwija się w dialogu. Jeżeli nie rozmawiam o wierze, nie rozwija się życie duchowe. Chrystus nie pisał książek, tylko rozmawiał. Pozwalał sobie zadawać pytania i odpowiadał. Wchodził w dialog. Podobnie Sokrates, mój największy autorytet w filozofii. Zasadniczo nic nie napisał, uczył poprzez dialog. Nie zbuduję dojrzałej wiary, jeżeli o niej nie rozmawiam. Mogę co najwyżej stworzyć religijne iluzje.
 
Częściowo rolę kierownika duchowego może więc odegrać wspólnota?
 
Podobnie jak przyjaciel, współbrat, z którym rozmawiam o życiu duchowym.
 
Czy od kierownika duchowego nie wymaga się jednak większego doświadczenia?
 
Istniało od początku chrześcijaństwa bardziej zawężone pojęcie kierownictwa duchowego, oparte na relacji mistrz – uczeń. Zwłaszcza na chrześcijańskim Wschodzie kierownik duchowy był mistrzem. Musiał też być świętym, mieć doświadczenie mędrca. I nie było większej radości, jak znaleźć mistrza. Był jak lekarz, terapeuta, który uzdrawia grzech – chorobę, ale też nauczyciel dający rady.
 
Symeon Nowy Teolog, jeden z największych bizantyńskich autorów mistycznych, pokazywał dwie sukcesje, dwa sposoby dziedziczenia w Kościele – sukcesję biskupów i sukcesję mistrzów – świętych. Niekiedy się one spotykają: biskup może być świętym mistrzem. Istnieje sukcesja świętych kierowników duchowych – mistrz rodzi się przy mistrzu. Można tu znaleźć analogię do psychoterapeuty – musi się narodzić przy psychoterapeucie, skończyć kurs prowadzony przez kompetentnych ludzi.

Ale nie ma rytu przekazania sukcesji mistrzów duchowych?

Bo to charyzmatyczna sukcesja, cicha, w cieniu sukcesji hierarchicznej. Według Symeona te dwie sukcesje idą cały czas obok siebie. Brakuje dzisiaj kierowników duchowych rozumianych jako mistrz. Często ktoś taki nauczył się dobrego słuchania na warsztatach komunikacji. Nie jest ingerujący, nie wygłasza żadnych konferencji, zakładając, że słowo jest w człowieku, który przyszedł, a słuchanie pomoże je wydobyć.
 
Jeden z naszych braci nie udziela rad w rozmowach duchowych!

Kierownik duchowy zawsze inspiruje się pewnymi trendami antropologicznymi. Dziś dominują niedyrektywne kierunki psychoterapii. Terapeuta słucha, zadaje pytania, pomaga formułować. Niech mówiący mniej odkryje, ale odkryje sam. Stąd pytania terapeutów: „Jak pan to rozumie? Co by pan chciał teraz zrobić?”. Nie mówi się, co człowiek ma zrobić.
 
Dzisiaj niedyrektywne kierunki psychoterapii inspirują kierownictwo duchowe. Wczesna tradycja była bardziej dyrektywna. Jest ciekawym fenomenem naszych czasów, że nie lubimy relacji mistrz – uczeń. Na Śląsku jesienią odbyło się sympozjum „Z tęsknoty za mistrzem”. Intelektualiści z różnych dziedzin rozmawiali o roli mistrza w naszej kulturze. Co się stało, że jednocześnie tęsknimy za mistrzem i w pewnym sensie nie lubimy mistrzów, autorytetów. Chociaż sam nie lubię kierowników duchowych, którzy całą godzinę gadają.
 
1 2 3 4 5 6  następna
Zobacz także
kl. Szymon Szubarczyk SCJ

Ostatecznie zwieńczeniem wysiłków wszystkich tych ludzi w radzeniu sobie z cierpieniem był Jezus Chrystus, który swoim życiem uczy nas, jaki sens może mieć cierpienie.

 

O mądrości zaczerpniętej z Pisma Świętego, jak też i o Zbawicielu, który pozwolił nam spojrzeć na świat z nowej perspektywy, opowie br. Karol Palus OFMCap, zakonnik, kapłan i katecheta posługujący w Białej Podlaskiej, w rozmowie z kl. Szymonem Szubarczykiem SCJ

 
Fr. Justin
Głównym powodem trudności związanych z sakramentem pokuty jest dla wielu to, że w popełnionym złu nie dostrzegają winy przed Bogiem, nie dostrzegają grzechu. Często nie mówi się już nawet o osobistej winie, a jeśli - szuka się jej najczęściej u drugich, u przeciwników. Winna jest przeszłość, natura, odziedziczone skłonności, otoczenie i okoliczności, ale nie ja. Czy ta sytuacja nie budzi - zdaniem Ojca - tym większego niepokoju, że wołanie o nawrócenie stanowi centrum przepowiadania Jezusa?
 
Jakub Przybylski OCD

Człowiek w tym swoim myśleniu przypomina ćmę lecąca do zapalonej żarówki. Ćma tęskni za światłem, tęskni za tym, czego nie ma. Jednak, kiedy osiąga upragniony cel, wcale nie jest bardziej szczęśliwa. Kręci się wokół rozżarzonej żarówki, raz po raz obija się o nią, aż w końcu umiera. Ginie spalona jej żarem, ginie od tego, co miało być źródłem jej szczęścia. I podobnie dzieje się z człowiekiem. Upatruje on swoje szczęście w tym, czego mu brak.

 

___________________

 reklama
Działanie dobrych i złych duchów
Działanie dobrych i złych duchów
Krzysztof Wons SDS