logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Karoń-Ostrowska
Kobieta w Kościele
Obecni
 


Kobiecość i męskość są kompatybilne

Te poszukiwania rozumienia sensu kobiecości w zamyśle Boga trzeba nam zacząć od Księgi Rodzaju, od Genesis, od opisów stworzenia człowieka. Czytamy: Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 2,24). Metafizyczny sens tego stwierdzenia zawiera się w rozumieniu pełni człowieczeństwa poprzez zjednoczenie dwóch pierwiastków - męskiego i żeńskiego. Dopiero ich połączenie może dać obraz człowieka ukształtowanego na obraz Boga. Jakakolwiek próba dominacji jednego nad drugim, upośledzania go, niedowartościowania czy przewartościowania kończy się nieuchronnie klęską człowieka, popadnięciem w grzech, w słabości, w przerysowania jednych cech i niedostatku drugich.

Kobiecość i męskość są kompatybilne, są jak dwie strony tego samego medalu albo - jeśli kto woli inną metaforę - jak dwie połówki jabłka. Dopiero ich połączenie może dać pełen obraz, może pokazać istotę człowieczeństwa. Jednak zachowanie tej równowagi jest trudne i na przestrzeni wieków, kultur i cywilizacji sprawiało człowiekowi masę kłopotów wykrzywiając i zniekształcając jego obraz oraz drzemiące w nim możliwości. To wykrzywianie obrazu polegało między innymi na sposobach interpretacji tekstów objawionych i swoistego, odpowiadającego danej epoce i okresowi rozumienia tego, kim jest człowiek. Adam w raju, sam pośród żywych stworzeń, którym nadawał imiona – był sam, czuł się sam, bo nie był w pełni człowiekiem, brakowało mu jego drugiej połowy. Dopiero stworzenie Ewy jako ostatniego dzieła stwórczego Boga przyniosło spokój jego sercu i poczucie, że nie jest sam, że ma obok siebie kogoś podobnego do niego i zarazem innego, bardzo się od niego różniącego, kto jako jedyna z istot żyjących może być "pomocą", może być jego wsparciem. Przez wieki interpretowano stworzenie Ewy jako pomocy dla Adama, albo jeszcze dobitniej – kobieta została stworzona jako pomoc dla mężczyzny-człowieka, byłaby więc jedynie jakąś połówką człowieka, namiastką mężczyzny. Dopiero teologia XX wieku, a przede wszystkim teologia ciała według Jana Pawła II zawarta w tomie Mężczyzną i niewiastą stworzył ich pozwala spojrzeć na tę biblijną "pomoc" jako na wzajemne partnerstwo - mężczyzna został stworzony jako pomoc dla kobiety, a ona jako pomoc dla niego. W różnych aspektach swych osób i swych powołań stają się oni we dwoje dla siebie nawzajem wsparciem i ochroną.

Wzajemne odmawianie sobie tego wsparcia czy lekceważenie jego potrzeby jest grzechem przeciwko pierwotnemu zamysłowi Stwórcy. Podobnie w tradycji bywał interpretowany opis aktu kuszenia i upadku człowieka. W wielu analizach biblijnych to Ewa była tą słabszą, wystawioną na pokusę i łatwiej ulegającą grzechowi, istotą. Winą za grzech pierworodny Adam obarczył Ewę, siebie zwalniając z odpowiedzialności za zjedzenie zakazanego owocu, a tym samym zrywając relację wzajemności ze swą żoną. W ślad za tą Adamową interpretacją grzechu pierworodnego przez wieki kobiety nosiły na sobie brzemię Ewy-kusicielki, głupiej, słabej istoty, podatnej na podszepty zła. Jednak Bóg inaczej ocenił zdradę pierwszych rodziców i ukarał nie tylko Ewę, ale i Adama odmawiając im dalszego życia w Raju-Edenie. Tym samym raz jeszcze potwierdził ich równość i współodpowiedzialność.

Wzór i model kobiety

Przyjście na ziemię Syna Bożego poprzez kobiece fiat i poprzez łono kobiety-Matki każe nam z nowej perspektywy spojrzeć na rolę kobiety w dziele Zbawienia. Maryja uznana za nową Ewę staje się współodkupicielką i jedyną kobietą, a zarazem jedynym człowiekiem, który z duszą i ciałem został zabrany do nieba. Poczęte bez grzechu i uwielbione ciało Maryi, z którego mocą Ducha Świętego urodził się Jezus Chrystus zakreśla horyzont świętości wokół ludzkiego macierzyństwa i ojcostwa.

Rola i znaczenie Maryi są nie do przecenienia. Stanowi Ona wzór i model kobiety otwartej i gotowej do wejścia w nadprzyrodzoną relację z Bogiem. Poprzez swoje wybranie i jedyność roli, jaką miała do odegrania w historii Zbawienia Matka Boża - jest to wzór niedościgły, ale i taki, który zawsze trzeba mieć przed oczami myśląc o miejscu i roli kobiety w Kościele. Jednak bogaty nurt mariologiczny w teologii rzadko skupia się nad kobiecością Maryi i niewiele można znaleźć prac szukających poprzez Nią i Jej drogę z Bogiem - drogi dla współczesnych wierzących kobiet. Myślę, że tu właśnie odsłania się wielka przestrzeń dla nowych odkryć. Trzeba spojrzeć na Maryję , nie tylko jako na Niepokalanie Poczętą Matkę Boga (co odróżnia Ją i wyróżnia, a zarazem stawia niepomiernie wyżej niż jakąkolwiek kobietę w historii), ale i przyjrzeć się Jej ludzkiemu macierzyństwu, Jej byciu uczennicą i towarzyszką życia i umierania swego Syna. Warto też na nowo wyakcentować i głębiej zrozumieć rolę, jaką odegrała w Wieczerniku w czasie Zesłania Ducha Świętego i przy narodzinach Kościoła. Każdy z tych aspektów obecności Maryi przy Jezusie, a potem przy Jego uczniach opisuje i charakteryzuje rolę, powołanie i niezastępowalne znaczenie kobiety w doświadczeniu religijnym, w życiu Kościoła, w relacji między Bogiem a człowiekiem.
 
Zobacz także
Marek Ziaja
Całe życie spędzamy w sieci, najpierw ta najkrótsza, przez łożysko z mamą i tę, niewyjaśnioną jeszcze, z ojcem, rozróżniając jego głos i dotyk przez brzuch mamy. Potem coraz szersza: z rodziną, koleżankami, kolegami, nauczycielami, współpracownikami, w końcu z własną żoną, mężem, dziećmi itd., itp. Można mnożyć i konfigurować swoje własne, nie zastępowalne sieci...
 
ks. Marek Dziewiecki
Być człowiekiem, to być kimś wolnym, czyli zdolnym do podejmowania decyzji. Zwierzęta nie dysponują wolnością i dlatego całkowicie podlegają instynktom, popędom oraz prawom ewolucji. Natomiast człowiek nie jest zdeterminowany ani instynktami, ani żadnymi innymi naciskami zewnętrznymi czy wewnętrznymi. Z tego powodu, jako jedyna istota na tej ziemi, człowiek nie jest bezwolną cząstką ewoluującej przyrody, lecz tworzy historię. 
 
ks. Mirosław Tykfer
„Zgorszenie” Jezusem nie prowadziło więc do upadku moralnego, ale oznaczało trudność w przyjęciu objawionej w Nim prawdy o Bogu, który jest miłością. Patrząc na życie Jezusa, Jego ciało, pochodzenie i rodzinę, mógł ktoś pytać o prawdziwość tego objawienia. Jak to możliwe, że Bóg przychodzi w ludzkiej postaci? Dlaczego mamy wierzyć temu człowiekowi, który jest podobny do nas, że On naprawdę jest Bogiem? 
 
 
___________________
 
 reklama