logo
Czwartek, 18 października 2018 r.
imieniny:
Hanny, Klementyny, Łukasza, Juliana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Magdalena Kowarzyk, Małgorzata Gawor
Kolędujmy bez fałszu
Czas Serca
 


z Małgorzatą Gawor, dyrygentem chóru, doktorantem oraz wykładowcą pedagogiki muzyki w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum w Krakowie, rozmawia Magdalena Kowarzyk

Pamiętam naszą rozmowę o nagrywaniu płyty z kolędami, które przypadło na czas Wielkiego Postu. Jakie to uczucie śpiewać radosne pieśni, gdy w kościołach dominuje fiolet?

Z pewnością uczucia, które temu towarzyszyły, były inne, niż gdyby płyta powstała w okresie bożonarodzeniowym. My akurat nie mieliśmy wyboru, a ćwiczenie śpiewu kolęd lub ich nagrywanie poza przeznaczonym na to okresem liturgicznym jest dozwolone. Zresztą to poczucie "bycia nie na czasie" stale towarzyszy pracy muzyka. Kolędy z chórem zaczynamy przygotowywać już od listopada, a jako dyrygent żyję nimi znacznie wcześniej niż chórzyści, aby na próbie dokładnie wiedzieć, co chcę wyćwiczyć. W tym kryje się pułapka związana z pracą i służbą muzyka: w pewnym momencie zaczyna brakować indywidualnego przeżycia, następuje jakby wypalenie kolędowe spowodowane przesytem. Kiedy jednak słyszę, że mój chór śpiewa na poziomie, który chciałam osiągnąć, cieszy mnie to i wtedy zaczynam na nowo przeżywać istotę kolęd.

Istotę, czyli co? W czym kryje się specyfika tego rodzaju pieśni?

Istotą kolęd jest to, że mówią o narodzeniu Boga, są ściśle związane z Ewangelią i dlatego mają charakter teologiczno-modlitewny. W przeciwieństwie do pieśni wielkopostnych ich siła nie tkwi jednak w słowie, ale głównie w emocjach, które wywołują. To, że melodie kolęd są łatwe, jest nie tylko ich cechą charakterystyczną, ale i przyczyną ich popularności. To sprawia, że śpiewają je wszyscy, a ich wykonaniu towarzyszy wiele uczuć i wspomnień. Kolędy łączą ludzi, a przez swoje powiązanie z konkretną chwilą przypominają im wydarzenia z przeszłości. Tak głęboko wpisały się w naszą tradycję, że znajdujemy w nich – w przypadku pastorałek – rytmy naszych tańców narodowych, jak choćby mazura i poloneza, oraz tęsknoty poszczególnych grup społecznych, widoczne w powstałych w XX wieku kolędach robotniczych, powstańczych czy wojennych. Warto wymienić tu bardzo znaną kolędę internowanych, napisaną przed wybuchem II wojny światowej - "Nie było miejsca dla Ciebie".

Tradycja sprawia, że kolędy śpiewają również ludzie niewierzący...

Dla nich stają się one symbolem, skarbcem wartości artystycznych, narodowych, osobistych. Kolędy mocno tkwią w repertuarze chórów, zespołów i solistów, towarzyszą konkursom i wydarzeniom kulturalnym, niezależnie od osobistych przekonań wykonawców i odbiorców. Melodia kolęd, o charakterystycznej dla tego gatunku prostocie i ludowej proweniencji, jest bardzo miła i ładna w harmonizacji, czyli w wykonaniu wielogłosowym, a zarazem daje duże możliwości dyrygentowi. To od niego zależy przecież, w jakim klimacie zostanie zaśpiewana dana kolęda - stąd tak duże różnice w realizacji utworów. Tej samej kolędzie mogą towarzyszyć inne emocje i nastrój!

Kiedy mówimy o tradycji i rozpowszechnieniu kolęd, dziwne wydaje się to, że Kościół nigdy nie wprowadził ich oficjalnie do liturgii...

To prawda. Zapewne wynika to stąd, że ich rodowód jest w gruncie rzeczy pogański. Kalendami starożytni Rzymianie określali pierwszy dzień miesiąca, a od połowy I wieku w dniu kalend styczniowych rozpoczynano nowy rok, co skłaniało do wzajemnych odwiedzin, życzeń i wymiany podarunków oraz śpiewów na cześć rodzącego się słońca. Kiedy zwyczaje te przeniknęły na Słowiańszczyznę, prasłowiańskie słowo kolada zaczęło oznaczać dar noworoczny oraz zwyczaj odwiedzania domów "po kolędzie" z życzeniami wyrażanymi najczęściej w pieśni magiczno-obrzędowej.
Tę obawę przed pogańskimi korzeniami widać także w tym, że mimo przyjęcia zwyczaju kolędowania Dzieciątku śpiewane wtedy pieśni przez długi czas nazywano kantyczkami albo po prostu pieśniami, nie zaś - jak obecnie - kolędami…

...lub pastorałkami.

Nie do końca. Pastorałki nie są tym samym, co kolędy, choć są ich odmianą. Gatunkowo są nieco młodsze, co jednak istotne, inny jest ich charakter. Kolędy są pobożne, najstarsze polskie utwory wywodzą się z hymnografii łacińskiej i czeskiej - są to "Zdrowaś bądź królu anjelski" z początku XV i "Anioł pasterzom mówił" z początku XVI wieku.
Pastorałki natomiast z założenia są bardziej świeckie, zbliżone do sielanki, gdyż główny ich motyw stanowi obecność pasterzy u żłóbka - pastor to przecież w łacinie tyle co pasterz. Pastorałki odchodzą zatem od ewangeliczności i nie muszą mieć ścisłego związku z narodzeniem Chrystusa, co sprawia, że w kościele raczej ich nie słyszymy.

Podobnie jak wielu współczesnych kolęd. W czym tkwi tego przyczyna?

Organiści rzeczywiście wolą grać starsze kolędy, których kopalnią jest śpiewnik kościelny ks. Jana Siedleckiego z końca XIX wieku. Nie jest to jednak dziwne, jeśli uświadomimy sobie, że polska tradycja bożonarodzeniowego kolędowania obejmuje około 10 tys. pieśni. Powstawały one przez sześć stuleci, szczególnie intensywnie w okresie baroku, który zwany jest "złotym wiekiem" polskiej kolędy. To wtedy ustaliła się klasyczna forma kolędy i właśnie z XVIII wieku pochodzi większość współcześnie wykonywanych utworów, m.in. "Gdy śliczna Panna", "Jezus malusieńki", "Lulajże, Jezuniu", "W żłobie leży". Jest zatem w czym wybierać. Mimo że nie ma żadnych wymogów formalnych co do melodii kolędy, może właśnie to nasze bogactwo twórczości kolędowej sprawia, że nie ma obecnie tradycji pisania nowych utworów. Powstaje natomiast wiele pastorałek.

Co nie zmienia faktu, że kolędy nieustannie stanowią dla twórców źródło inspiracji.

Oczywiście. Po wątki kolędowe sięgają zarówno poeci, jak i kompozytorzy. Nawiązania znajdziemy m.in. w twórczości K. K. Baczyńskiego, K. I. Gałczyńskiego, L. Staffa i J. Tuwima, a także u S. Moniuszki i K. Pendereckiego. Znamienny przykład stanowi też "Scherzo fortepianowe h-moll op. 20" F. Chopina, powstałe na bazie melodii "Lulajże, Jezuniu". Inspiracja jest tak silna, że przez długi czas kompozytorowi mylnie przypisywano autorstwo kolędy. Tymczasem Chopin po prostu twórczo przetworzył melodię, którą usłyszał w ojczyźnie… To miłe.

Można więc powiedzieć, że kolędy wciąż edukują.

Jak najbardziej. I to w wielu wymiarach: rozwijają melodykę, głos, muzykalność, kształtują nasze emocje i… po prostu zachęcają do włączenia się w ich wykonanie.

Kolędujmy zatem bez obaw, chciałoby się powiedzieć.

Jak najbardziej. I bez fałszu, jeśli to możliwe (śmiech).

 
Zobacz także
ks. Tomasz Schabowicz
Kiedy próbuję odkrywać istotę wydarzeń Triduum Sacrum, mogę zatrzymać się na poziomie poruszających scen. Ale przecież nie chodzi tu o przelotne, szybko mijające chwile uniesień doznanych w spotkaniu. Ewangelia to nie łzawy melodramat! To jest objawienie konkretu Boga ze mną i dla mnie. To właśnie ten konkret stanowi źródło wzruszenia, zawstydzenia, przerażenia, radości...  
 
ks. Tomasz Schabowicz
Długo zastanawiałem się nad tym, dlaczego w kalendarzu liturgicznym znajduje się święto Podwyższenia Krzyża. Czy nie mogło być po prostu nazwane świętem Krzyża? Jak wywyższyć krzyż w swoim życiu? Wiele wyjaśnia historia tego święta, dlatego musimy się wybrać na wycieczkę aż do Jerozolimy IV w. Wtedy to zgodnie z tradycją w 326 r. święta Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, miała odnaleźć relikwie krzyża. 
 
Justyna Siemienowicz
Czym jest mądrość serca? Autor Listu do Efezjan pisał o „pełnych światła oczach serca” (Ef 1,18). Jaka to głęboka i piękna intuicja! Światłe, oświecone oczy serca – tym właśnie jest nadzieja. 

Z ks. Wacławem Hryniewiczem OMI rozmawia Justyna Siemienowicz
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama