logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Paweł Piwowarczyk
Kolory Bożego działania, czyli co czuje spowiednik
Przewodnik Katolicki
 


To może warto takich penitentów odsyłać bez rozgrzeszenia?

Wszystko zależy od tego, czy jest wola nawrócenia. Trzeba tłumaczyć, proponować rozwiązania, ale jeśli nie ma żalu za grzechy, woli nawrócenia, nie można udzielić rozgrzeszenia, bo taka spowiedź byłaby nieważna. Zdarza się, że ktoś przychodzi z lękiem. Długo się nie spowiadał. Wtedy uświadamiam, że Bóg jest zawsze po stronie penitenta, Kościół i spowiednik również. To jedna wielka liga przeciw grzechowi. Ja nie jestem też prokuratorem, jak niektórzy mnie postrzegają. Nie szukam dowodów, wierzę penitentowi. A jeśli ktoś kłamie, to i tak spowiedź jest nieważna.

…a z drugiej strony w sakramencie pokuty dzieją się zazwyczaj wielkie rzeczy?

Spotykam człowieka, który mimo olbrzymich problemów samotnie wychowuje dzieci, ma chorych bliskich. Skumulowanie cierpienia w życiu jednej osoby. Trudno się nie wzruszyć, gdy ta osoba mimo wszystko zachowuje mocną wiarę. To buduje.

Często odkrywam, że Bóg do mnie mówi przez penitentów. Pokłóciłem się kiedyś przed dyżurem w konfesjonale z przełożonym. Przychodzę do konfesjonału, a tu klęka kilkulatek i mówi z wielką szczerością oraz świadomością, że był nieposłuszny. Wtedy konfrontuję to jakoś ze swoimi przeżyciami. Wiem, że powinienem przeprosić przełożonego. Niejednokrotnie Bóg mówi do mnie w taki sposób bardzo konkretnie.

Gdy spowiadałem we Włoszech, przyszedł człowiek i dzielił się ze mną swoimi przeżyciami, opowiadając, że Bóg do niego mówi. To niesamowite doświadczenie. Trafił na Mszę św. i Słowo Boże uderzyło w konkretny moment jego życia! Fascynujące jest, że ludzie dzielą się swoimi przeżyciami podczas sprawowania sakramentu pokuty.

Wielu jednak nie odkrywa tego wspaniałego Bożego działania.

Można to dostrzec przy okazji rachunku sumienia. To problem patrzenia na całe swoje życie. Jeśli ktoś widzi je tylko przez perspektywę grzechu – to było złe i tamto było złe – to taki rachunek sumienia może skrzywić życie. Trzeba zobaczyć zło, ale ucieszyć się też dobrem, nawet niewielkim. Nie szukajmy takiego dobra na miarę wieży Eiffla. Zrobienie dobrej zupy, pogadanie z kimś, odkrycie mądrej lektury, posłuchanie koncertu Bacha to też dobro. Proste, zwyczajne, które jest i warto sobie z tego zdać sprawę. Ten ogląd naszego życia jest wtedy szerszy. Mogę przecież uświadamiać sobie zło, które popełniam, a zarazem postanawiając poprawę, dziękować za dobro. To tak jakbyśmy się przerzucili z oglądania telewizji czarno-białej na kolorową. Wielu chrześcijan układa sobie wszystko właśnie na czarno-biało i przez to nie zna kolorów Bożego działania. A przecież przy każdej spowiedzi można je zobaczyć.

Uważa Ojciec, że każdy kapłan powinien mieć co jakiś czas „urlop” od konfesjonału?

Jeśli kapłan jest zdenerwowany, nie panuje nad sobą, to powinien nawet przerwać spowiedź, choćby miał długą kolejkę. Inaczej może kogoś zranić. Mam przyjaciół, którzy gdy dochodzą do takiej granicy swojej wytrzymałości, to wychodzą na chwilę. Idą na krótki spacer i wracają do konfesjonału. Ja też mam swój maksymalny czas, gdy jestem w stanie dobrze pełnić posługę. Myślę, że to cztery, pięć godzin. To jest przecież wysiłek. Trzeba wciąż być skupionym. Jedno ucho ma słyszeć penitenta, a drugie Boga. Zwykle się modlę, słuchając grzechów. Za każdym razem trzeba się również przestawiać na inny stopień komunikacji, porozumiewania językowego. Po profesorze przychodzi dziecko albo student. Cały czas trzeba podejmować wysiłek budowania dialogu, dostosowany do konkretnej osoby.

Jakie oczekiwania ma spowiednik wobec penitenta?

To raczej oczekiwania Kościoła, a kapłan jest jego przedstawicielem. Problem w tym, że wielu traktuje kapłana jak fryzjera albo psychologa. Kapłan w konfesjonale ma mieć oczekiwania, które określił Kościół – takie, które pomagają dobrze się przygotować i przeżyć spowiedź. Czasem przychodzi ktoś zagubiony. Trzeba penitenta odnaleźć w tym miejscu, w którym jest i pokazywać dalsze drogi. Świadomość moralna u ludzi jest bardzo różna. Tu też trzeba dużej wrażliwości.
 
Zobacz także
Małgorzata Szewczyk
Na katechezie uczono nas, że Eucharystia stanowi źródło i szczyt chrześcijańskiego życia, a przecież nierzadko w niedzielę „przegrywa” z najróżniejszymi atrakcjami codzienności. Dlaczego Najświętszy z sakramentów jest dzisiaj tylko jednym z wielu elementów praktykowania religii?
 
Jacek Prusak SJ
Człowiek staje wobec zła, którego dokonał. Może mu wtedy doskwierać to, że przekroczył zakaz. Może też ubolewać nad tym, że okazał się niedoskonały. A może też martwi go, że zawiódł zaufanie Boga? Każda z tych sytuacji jest inna, każda ma swój odpowiednik w terminologii psychologicznej i teologicznej. Warto ją poznać, aby rozeznać to, co dzieje się w naszym wnętrzu.
 
ks. Tomasz Schabowicz
Bóg sam zaprasza nas do osobistego przeżywania tajemnicy zbawienia wciąż dokonywanej przez Niego. Jeśli zatem wybieramy żywe i realnie bliskie przebywanie w kręgu Bożych spraw, wpisujemy się w zbawczy plan samego Stwórcy Odkupiciela. Nasze spotkanie z Bogiem staje się spotkaniem w tej samej prawdzie – na tej samej scenie dziejów zbawienia. 
 
 
___________________
 
 reklama