logo
Piątek, 14 grudnia 2018 r.
imieniny:
Alfreda, Izydora, Zoriny, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Grażyna Starzak
Kontakt w internecie nie zastąpi rozmowy
Don Bosco
 
fot. Rawpixel (cc)


Z prof. Teresą Olearczyk, pedagogiem, wykładowcą i kierownikiem Katedry Pedagogiki i Rodziny w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, rozmawia Grażyna Starzak
 
Do psychologów trafia coraz więcej młodych ludzi, którzy czują się samotni i wyobcowani. W opinii specjalistów, głównym powodem jest to, iż młodzież bezpośrednie kontakty z rówieśnikami zastępuje wymianą SMS-ów czy komentowaniem zdjęć na Instagramie…
 
Młodzi ludzie żyją dzisiaj w innej niż starsze pokolenie rzeczywistości. Ta rzeczywistość to globalizacja, coraz to nowsze środki elektronicznego przekazu, przedłużający się czas pracy rodziców, a w związku z tym ich coraz dłuższa nieobecność w domu. Ta rzeczywistość wymusza chęć szybkiego porozumienia się, a to skutkuje tym, iż ludzie, szczególnie młodzi, kontaktują się przez internet, nagminnie korzystając z telefonów komórkowych.
 
Dla wielu z nich to wygoda, bo nie muszą nawet ruszać się z miejsca. A żeby móc porozumieć się jeszcze szybciej, w tej internetowej „konwersacji” wykorzystują memy, czyli takie skrótowe znaki informacyjne, bo uważają, że wypowiadanie poszczególnych zdań zajmuje za dużo czasu.
 
To wszystko prowadzi do spłycenia relacji międzyludzkich…
 
To prawda. Tego typu komunikacja daje złudzenie, że wokół nas jest dużo przyjaciół, dużo znajomych, których mamy w zasięgu klawisza. Tymczasem każdy człowiek potrzebuje spojrzeć drugiemu człowiekowi w twarz. Inaczej wygląda komunikacja między ludźmi, gdy możemy widzieć drugiego człowieka, możemy z nim rozmawiać, zorientować się, czy mówi prawdę czy żartuje. Takiej możliwości nie daje nam kontakt poprzez smartfona czy komputer.
 
Lajki, SMS-y nigdy nie zastąpią prawdziwej rozmowy i spotkania na żywo. Ale to wcale nie jest tak oczywiste dla młodzieży. Zgodzi się Pani Profesor ze mną, że im rzadziej będziemy się spotykać w realu, tym bardziej będziemy oddalać się od siebie…
 
…i tym większe będziemy mieć problemy z wysławianiem się. Są badania, które wyraźnie wskazują na to, że ludzie, którzy korzystają nadmiernie z internetu i komunikują się za jego pośrednictwem, mają kłopoty z formułowaniem zdań i w ogóle z komunikacją werbalną. To jest duży problem współczesnego człowieka. Ponadto niebezpieczeństwem jest uzależnienie się od tych mediów. Proszę zwrócić uwagę – młodzi ludzie nie potrafią nawet chwilę obejść się bez telefonu komórkowego. Non stop mają ręce zajęte klikaniem. 
 
A jak bardzo wpływa to na nich niekorzystnie mogą poświadczyć psychologowie, którzy prowadzą terapię odwykową. Bo tak jak się można uzależnić od alkoholu, kawy i różnych innych używek, tak samo można się uzależnić od internetu. Trudno dzisiaj wyobrazić sobie świat bez dostępu do sieci. Pomimo narzekań trzeba przyznać, że nie da się wyzwolić od internetu, komórek, bo jesteśmy tak oplątani siecią, jak mucha, którą pająk oplata. Ważne jest jednak, żeby zachować właściwe proporcje. Młodzi nie biorą tego pod uwagę. Widać to choćby w tramwajach, w autobusach. Młodzi ludzie, wracając ze szkoły czy z pracy, wsiadają do autobusu czy tramwaju i natychmiast włączają komórki. W ten sposób jeden chaos i hałas – bo żyjemy w świecie chaosu i hałasu – zastępują drugim.
 
Czy i w jaki sposób my, rodzice, wychowawcy, możemy temu zaradzić?
 
Możemy. Nie chodzi o to, żeby zakazywać korzystania z sieci czy telefonu. Chodzi o to, by nauczyć młodzież normalnych relacji z drugim człowiekiem. To nie tak, że oni tego nie chcą. Psychologowie, terapeuci mówią, że młodzi ludzie, trafiając do poradni, szukają kogoś, kto ich wysłucha. Bo na co dzień nie mają z kim porozmawiać. Trzeba im uzmysłowić, że kontakt przez telefon czy drogą mejlową jest kontaktem pozornym. Im się wydaje, że ktoś ich słucha, że poprzez sieć zyskują przyjaciół. Przecież nigdy do końca nie wiedzą, kto jest po drugiej stronie. Może tam być ktoś, kto tylko udaje kolegę, a nim nie jest. Takie kontakty stwarzają ogromne zagrożenie dla młodych dziewcząt i chłopców. Potwierdzeniem prawdziwości tej tezy są kroniki policyjne. Dlatego często powtarzam – zdając sobie sprawę, że nie jest to odkrywcze – iż rodzice muszą znaleźć czas dla dziecka. Muszą z dziećmi rozmawiać. Powinni też zatroszczyć się o to, żeby dzieci miały jakieś grono kolegów. Dzisiaj to jest trudniejsze, ponieważ dawniej chodziło się do szkoły blisko miejsca zamieszkania. Były grupy rówieśnicze, były bezpośrednie kontakty, rodzice się znali. Dzisiaj jest coraz większa anonimowość między ludźmi. Nawet między sąsiadami i ich pociechami. Przyczynia się do tego duże tempo życia, ruch, hałas. Ludzie są zmęczeni tym i dlatego nie mają ochoty na rozmowę z sąsiadami, ale także nie chce im się rozmawiać z własnymi dziećmi albo dzieci nie chcą rozmawiać, zamykając drzwi do swojego pokoju. To jest ogromny problem współczesnego świata – samotność w tłumie, anonimowość, brak zaufania.
 
Młodzi ludzie, choć czują się samotni, głośno mówią, że rozmowy na żywo są passe…
 
Dlatego, że ludzie, nie tylko młodzi, nie umieją ze sobą rozmawiać. Początkowo przyczyniła się do tego telewizja. Dzisiaj są to albo gry – czyli różnego rodzaju konsole, albo laptopy, komórki i coś tam jeszcze. I niby rodzina jest razem, ale osobno. Są w tym samym pomieszczeniu, ale rozdzieleni psychicznie. Przestrzeń, która powinna łączyć, często jest przestrzenią, która dzieli. A ponieważ młodzi ludzie komunikują się językiem memów, skrótów, to nie zawsze dorośli potrafią do nich dołączyć.
 
To trochę przerażające, że młodzi ludzie uważają, iż dużo więcej można powiedzieć memami niż słowami…
 
Zgadzam się. To przerażające. Właśnie ukazała się książka napisana za pomocą memów. Z jednej strony jest tekst, a z drugiej strony są memy. To sygnał, że idziemy w kierunku cywilizacji obrazkowej, czyli wracamy do epoki kamienia łupanego. Tyle tylko, że wtedy posługiwano się rysunkami, bo nie znano pisma, a dzisiaj się rysuje dlatego, że nie umie się rozmawiać z drugim człowiekiem.
 
Nie umiemy rozmawiać, bo też nie umiemy słuchać. W czasie rozmowy jesteśmy zbyt niecierpliwi. Każdy wygłasza swoją kwestię, niekoniecznie zwracając uwagę na to, co mówi drugi człowiek. Młodzi też tak robią, a potem czują się samotni, bo niby mówią, ale nie rozumieją tego, co mówią i to jest wielki problem dzisiaj. Widać to m.in. na wyższych uczelniach. Studenci niechętnie korzystają z biblioteki. Najchętniej z komputera, bo szybciej i łatwiej, niż robienie notatek, jest wykonać operację kopiuj, wklej.
 
Skoro mówimy o czytelnictwie, czy nie uważa Pani Profesor, że brakuje książek o tym, jak rozmawiać, jak zmienić złe nawyki, jak wspierać się nawzajem itp.?
 
Pojawiają się poradniki psychologiczne, również na ten temat, ale odnoszę wrażenie, że one uczą budowania relacji pozornych, od zewnątrz. Tymczasem relacje z drugim człowiekiem powinny być oparte na wewnętrznym porozumieniu. My dzisiaj coraz częściej chodzimy w maskach, bo nie chcemy pokazać swojego prawdziwego oblicza. Brakuje nam szczerości. Brakuje nam miłości, a to przykre, bo miłość jest wybaczająca. Brakuje nam umiejętności nawiązania mądrego dialogu i mądrego kompromisu. Dlatego często gęsto, jeśli już rozmawiamy, to kierujemy się emocjami, a emocje są gołoledzią umysłu.
 
Zastanawiam się, jaka przyszłość czeka więc nasze obecne, młode pokolenie?
 
Ja myślę, że oni sobie wypracują nową formę kontaktów z innymi ludźmi. A o tym, że jej szukają, świadczy ich ogromny udział we wszelkiego rodzaju akcjach charytatywnych. To oznacza, że chcą być razem w dobrej sprawie. Myślę, że oni sami dojdą do wniosku, że urządzenia techniczne są niezbędne, ale na pierwszym miejscu powinien być człowiek. Sami dojdą do wniosku, że potrzebują kontaktów towarzyskich, że nie mają czasu, bo wiele czynności wykonują niepotrzebnie, że może z pewnych rzeczy, dóbr mogą zrezygnować. Bo to, czego nam najbardziej potrzeba dzisiaj, to cisza i dystans do życia. I trochę czasu, by zastanowić się, po co żyjemy. Każdy człowiek przychodzi na świat z jakimś przeznaczeniem. Odczytać go jest bardzo trudno. Nie dowiemy się tego z internetu ani z telewizji. Nie odczytamy tego na ekranie smartfona. Sami musimy odpowiedzieć sobie na takie pytanie. A jeśli nam się to nie uda, radzę w ciszy i spokoju uklęknąć przed tabernakulum i posłuchać ciszy, w niej dochodzi do najważniejszego spotkania
 
Rozmawiała Grażyna Starzak
Don Bosco marzec 2018 
 
Zobacz także
Józef Augustyn SJ
Z Waldemarem Krajewskim, terapeutą uzależnień, rozmawia Józef Augustyn SJ

Krótko można ująć to tak: pijak pije, bo lubi, alkoholik, bo musi. Pijak ma ochotę napić się w towarzystwie, alkoholik musi się napić – w towarzystwie lub bez – by zmienić swój stan emocjonalny, by uciec od emocji i uczuć, z którymi sobie nie radzi. Granica między pijaństwem a alkoholizmem jest jednak bardzo cienka, wręcz niewidoczna. Tak naprawdę trudno powiedzieć, kiedy pijak staje się alkoholikiem, kiedy przekracza tę granicę...
 
Ewelina Gładysz
Dobrze życzyć – czasem tylko tyle, aż. Co właściwie znaczy błogosławić? Łacińskie „benedicto” wywodzi się od „bene” – dobrze i „dicere” – mówić. Błogosławić (benedicere) to życzyć dobra, mówić o kimś dobrze, chwalić, dziękować, pozdrawiać. Spotkane w Biblii „błogosławieństwo” i „błogosławienie” kryją w sobie ogromne bogactwo. Sam rzeczownik „błogosławieństwo” (hebr. „beraka”) oznacza prezent, wzajemne obdarowanie. 
 
dr Piotr Kwiatek OFMCap
Czy się tego pragnie, czy nie, konflikty są głęboko zakorzenione w doświadczeniu każdego człowieka. Przychodzą one na świat razem z nami. Pojawiają się nie tylko w środowisku pracy, w szkole, w polityce czy biznesie, spotkamy je także w zaciszu własnego domu. Spory wiodą ze sobą zarówno ludzie wykształceni, jak i prości, chodzący do kościoła i ci, których tam się nie spotka. Zatem sztuką życia jest niekoniecznie omijanie lub eliminowanie sporów, ale raczej opanowanie umiejętności konstruktywnego ich przeżywania.  
 
 
___________________
 
 reklama