logo
Środa, 22 kwietnia 2026 r.
imieniny:
Łukasza, Kai, Nastazji, Epipodiusza, Leonida – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Poznański SJ
Kontemplatywny styl życia
Posłaniec
 
fot. Jason Leung | Unsplash (cc)


W naszej zabieganej, poszarpanej i powierzchownej codzienności trudno nam dojść do wyciszenia i skupienia. Nie potrafimy nieraz znaleźć czasu na odpoczynek, a co dopiero na dłuższą (np. pięciominutową) modlitwę. Jednak biografie wielu świętych pokazują, że kontemplatywny stan, a nawet mistyczne doświadczenia często były ich udziałem właśnie w tym okresie życia, gdy byli zajęci mnóstwem spraw. Przykładem może być Ignacy Loyola, a w naszych czasach Matka Teresa z Kalkuty czy Jan Paweł II.

 

Obecna popularność różnego rodzaju medytacji świadczy o pragnieniu wielu osób, by bardziej być świadomie, żyć uważnie. Wyrażenie “kontemplatywny styl życia” można rozumieć na wiele sposobów, niekoniecznie w związku z długimi modlitwami. Na różne sposoby można styl ten realizować – zależnie od religii i od rodzaju duchowości, na której się opiera konkretna praktyka życia. Ja skupię się tylko na jednej tradycji duchowej, tej, która pochodzi od św. Ignacego.

 

Kontemplatywny w działaniu

 

W okresie bujnego rozrastania się Towarzystwa Jezusowego jego generał, św. Ignacy - mówi o. G. da Camara - zawsze wzrastał w pobożności, to jest w łatwości znajdowania Boga, a teraz więcej niż kiedykolwiek w swoim życiu. Za każdym razem i o każdej porze, kiedy tylko chce Boga znaleźć, znajduje go. Takiej praktyki nauczał także innych. Jego sekretarz, o. J. Polanco, pisze w jednym z listów: W sprawie modlitwy i medytacji zauważyłem, że Ojciec nasz woli, by raczej starano się znajdować Boga we wszystkich rzeczach, niż by poświęcano bez przerwy wiele czasu na modlitwę. Jezuici mają we wszystkich czynnościach podejmowanych z miłości i posłuszeństwa znajdować tyle samo pobożności, co i w modlitwie i rozmyślaniu. W innym liście Ignacy doradza młodym jezuitom: Mogą jednak ćwiczyć się w szukaniu obecności naszego Pana we wszystkich rzeczach, jak np. w rozmowie, chodzeniu, patrzeniu, smakowaniu, słuchaniu, myśleniu oraz we wszystkich czynnościach, albowiem prawdą jest, że jego Boski Majestat znajduje się w każdej rzeczy przez swoją wszechobecność, potęgę i istotę. (…) To doskonałe ćwiczenie przygotuje nas na wielkie nawiedzenia Pana nawet w czasie krótkiej modlitwy. Ojciec H. Nadal SJ opisał tę postawę św. Ignacego, używając krótkiej formuły: contemplativus in actione (kontemplatywny w działaniu). Szybko stała się ona klasycznym wyrazem ideału duchowości ignacjańskiej obok bardzo podobnych sformułowań św. Ignacego, jak szukać i znajdować Boga we wszystkich rzeczach lub kochać i służyć we wszystkim.

 

Na czym polega kontemplatywność?

 

Dla Ignacego kontemplacja w sensie ścisłym oznacza zjednoczenie, zżycie, bliskość z Bogiem, przede wszystkim w podejmowanych działaniach. W jego ujęciu Bóg już się trudzi w zdarzeniach i osobach w danym momencie i miejscu, w którym chcemy podjąć jakieś działanie. Bóg także zaprasza, aby zjednoczyć się z Nim w Jego trudach, ale na Jego warunkach i w Jego sposób. Szeroko rozumiane działanie to dla Ignacego odpowiedź na Boże zaproszenie tu i teraz. Istotna staje się jakość tej odpowiedzi.

 

I tutaj pojawia się kwestia modlitwy: medytowania Jezusa w Ewangelii. Lecz dla Ignacego jest to tylko etap drogi i warunek wstępny, aby życie przemieniło się w odpowiedź miłości. Celem medytowania Jezusa jest wyrobienie wewnętrznej wrażliwości na Bożą obecność i wyczucie sposobu Bożego działania w każdym czasie i miejscu. Natomiast osobiste zaangażowanie polega na byciu otwartym na Boga we wszystkim, nasłuchiwaniu Go w rzeczywistości, ponawianiu ukierunkowania na Niego, ciągłym oczyszczaniu intencji.

 

Kontemplatywny dzień

 

Pomocą w doprowadzeniu do przenikania się działania i kontemplacji może być inspiracja układem dnia, jaki Ignacy proponuje w trakcie odbywania Ćwiczeń duchowych: najpierw kontemplacja ewangeliczna, potem powtórzenie kontemplacji i w końcu tzw. kontemplacja z zastosowaniem zmysłów.

 

W ignacjańskiej kontemplacji chodzi o wystawienie się na działanie tajemnicy Boga i pozwolenie, aby misterium zawarte w Ewangelii wypełniało i przekształcało. Polega to na wejściu w ewangeliczną scenę, jakby ona rozgrywała się dzisiaj, byciu jej uczestnikiem, chłonięciu jej atmosfery, słyszeniu niuansów tego, co jest mówione, wyczuwaniu znaczenia gestów i działań. Tak formuje się ewangeliczny szósty zmysł w człowieku. Powtórka jest czasem przeznaczonym na powrót, przeżuwanie i smakowanie tych momentów kontemplacji, które szczególnie poruszyły, ożywiły serce i umysł. Zastosowanie zmysłów natomiast to spoczywanie na całościowym odczuciu wyniesionym z godzin spędzonych na kontemplacji Jezusa. Te godziny pozostawiły bowiem jakieś ślady, odcisnęły się w sferze uczuć, pragnień, intuicji, przeczuć.

 

Znawcy Ćwiczeń twierdzą, że taka struktura dnia stanowi coś na kształt ignacjańskiej pedagogii życia, kontemplatywnego stylu życia. Czasowi kontemplacji ewangelicznej w codziennym życiu odpowiada po prostu potok zdarzeń, spotkań, rozmów. Człowiek jest poruszany i dotykany przez to, w co się angażuje. Powtórka kontemplacji odpowiada w codzienności chwilom, gdy się zatrzymujemy, spoglądamy wstecz, niejako smakujemy to, co z naszego doświadczenia pozostało w afektywności, wyobraźni, myślach (np. jadąc autobusem z pracy powracam do odbytej rozmowy). Natomiast zastosowanie zmysłów odpowiada momentowi, gdy wieczorną porą zbieramy wszystko to, co pozostało w nas z minionego dnia: te odczucia, pragnienia, intuicje, które wypłynęły gdzieś na obrzeżach naszej świadomości. Dajemy sobie chwilę na wyczuwanie, czy to prowadzi mnie do dobra, miłości, życia, Boga, czy też nie. Pomaga w tym ignacjański rachunek sumienia.

 

W takim rytmie formuje się ignacjańskie rozumienie kontemplacji w działaniu: zdolność wyczuwania Boga obecnego i działającego we wszystkich rzeczach i przyłączania się do Niego, już trudzącego się w rzeczywistości, tak jak On chce. W ten sposób nasze działanie faktycznie przyczyni się do budowania Królestwa Bożego.


Jacek Poznański SJ
Posłaniec Serca Jezusowego 10/2014

 
Zobacz także
ks. Przemysław Marek Szewczyk

Wiara Kościoła, że najdoskonalszym wyobrażeniem Słowa Bożego nie jest ani stworzony świat, ani święte księgi, lecz człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, pociąga za sobą w konsekwencji głębokie przekonanie chrześcijan, że udział w Słowie Bożym (a tym samym w Bogu) człowiek zdobywa nie tyle przez znajomość spraw ziemskich i boskich, ile przez sposób życia na wzór Jezusa.

 
ks. Paweł Wiatrak

Święta Rodzina przybywa do świątyni w Jerozolimie. Robi to już po raz kolejny. Dzięki temu widzimy, że życie Maryi i Józefa miało ścisły związek z tradycją religijną Narodu Wybranego. W Bożym planie także to wydarzenie było potrzebne Maryi i Józefowi. Każdy w swej pielgrzymce wiary musi zostać wystawiony na ciężkie próby, aby mogło się okazać, czy wartość jego wiary rzeczywiście jest ­cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu (por. 1 P 1, 7).

 
s. Urszula Kwaśniewska SP
Różnie się modlimy... raz lepiej raz gorzej... Warto wciąż odkrywać nowe drogi, by stanąć przed Bogiem i w poczuciu jedności móc do końca rzucić się w Jego ramiona, czyli zaufać Mu w każdej sytuacji naszego życia. Pytałam, jak się modlić tu i teraz, i wsłuchałam się w słowa Etty Hillesum, kobiety, która spotkała Boga w swoim życiu. Etty zmarła w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu w 1943 roku, lecz wcześniej przeżyła długie chwile, rozmawiając z Bogiem sam na sam...
 

___________________