logo
Piątek, 04 grudnia 2020 r.
imieniny:
Barbary, Hieronima, Krystiana, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Dariusz Kowalczyk SJ
Kościół i niesakramentalni
Idziemy
 


Dlaczego ludzie żyjący w związkach niesakramentalnych nie są dopuszczani do Komunii Świętej? Co Kościół ma im do zaoferowania? Prezentowany artykuł powstał na kanwie wykładu autora wygłoszonego do biskupów podczas marcowego posiedzenia Konferencji Episkopatu Polski.
 
Kościół pielgrzymujący potrzebuje nieustannej reformy – stwierdził Sobór Watykański II. Ecclesia semper reformanda – Kościół zawsze reformujący się. Nie znaczy to jednak, że Kościół jest jakimś stowarzyszeniem, które może, w oparciu o głosy większości lub wolę przywódców, wciąż od nowa ustalać głoszone poglądy i zasady.
 
Duch i antyduch
 
Jan XXIII w przemówieniu inaugurującym Sobór stwierdził, że czym innym jest istota niezmiennej wiary chrześcijańskiej, a czym innym różne sposoby jej wyrażania. A sam Jezus powiedział uczniom: „Wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16, 12-13). Tyle że można zmieniać się – pod wpływem dobrego Ducha – ku dobremu, ale można też być pod wpływem ducha złego i przeprowadzać reformy fałszywe. Kardynał Joseph Ratzinger stwierdził, że „jeszcze podczas trwania posiedzeń Soboru, a potem, krok po kroku coraz bardziej w kolejnych latach, [na autentyczne nauczanie Soboru] nałożył się rzekomy (samozwańczy) «Duch soboru», który w rzeczywistości jest soborowym «antyduchem»”.

Zmienna dyscyplina czy wola Pana?
 
Dyskusja o możliwości dopuszczenia do Komunii Świętej osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach (będziemy ich nazywać w skrócie: „niesakramentalni”) wpisuje się w zarysowany powyżej kontekst. Pierwsze pytanie, które powinniśmy sobie postawić, brzmi: Czy dotychczasowa praktyka w tym względzie jest jedynie zmienną dyscypliną duszpasterską, czy też przynależy do istoty nauczania Chrystusowego Kościoła? Wiemy na przykład, że w kwestii udzielania święceń kobietom Jan Paweł II stwierdził, że „Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne”. Analogicznie w sprawie Komunii dla „niesakramentalnych” nie wystarczy dyskutować, czy papież zechce dokonać określonych zmian, ale czy może je przeprowadzić bez ryzyka popadnięcia w poważny błąd. Nieomylność biskupa Rzymu nie polega bowiem na władzy zrobienia w Kościele czegokolwiek.
 
W adhortacji Familiaris consortio Jan Paweł II stwierdził: „Kościół […] na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o nierozerwalności małżeństwa”. Mowa jest tu o „potwierdzeniu praktyki”, ale nie chodzi o praktykę w sensie zmiennej dyscypliny, gdyż czytamy w tym samym punkcie, że „postępując w ten sposób, Kościół wyznaje swoją wierność Chrystusowi i Jego prawdzie”.
 
Uporczywy grzech ciężki?
 
W zacytowanej wypowiedzi Jana Pawła II mamy dwa argumenty przeciwko Komunii dla „niesakramentalnych”: doktrynalny oraz duszpasterski. Argument doktrynalny z kolei możemy rozpatrywać w dwóch perspektywach: w perspektywie grzechu ciężkiego, który stoi w sprzeczności z Komunią, oraz w perspektywie sensu sakramentalnych znaków. Kodeks prawa kanonicznego stwierdza m.in., że „do Komunii świętej nie należy dopuszczać […] osób trwających z uporem w grzechu ciężkim”.
 
Czy „niesakramentalni” z definicji trwają w grzechu ciężkim? By mówić o grzechu ciężkim, potrzebne są trzy elementy: poważna materia grzechu, świadomość i dobrowolność. Czy można jednak mówić o dobrowolności w sytuacji, w której odbudowa małżeństwa jest niemożliwa, a nowy związek niesie ze sobą odpowiedzialność za dzieci i cywilnego małżonka? W takiej sytuacji trudno mówić o trwaniu z uporem w grzechu ciężkim, nawet jeśli grzech ciężki w przeszłości miał miejsce, a materia czynu pozostaje nadal poważna. Ponadto, jeśli Kościół zachęca „niesakramentalnych” do budowania bliskości z Bogiem i Kościołem w sposób dla nich dostępny, a nawet do tzw. Komunii duchowej, to znaczy przyjmuje możliwość, iż nie muszą oni być w stanie grzechu ciężkiego. Z tego nie wynika, że pożycie w drugim, niesakramentalnym związku w ogóle nie jest grzechem ciężkim, tylko że w niektórych sytuacjach, o których wie przede wszystkim Bóg, takim grzechem być nie musi. A zatem argument z grzechu ciężkiego nie byłby wystarczający, aby nie dopuszczać nikogo z „niesakramentalnych” do Komunii.
 
1 2  następna
Zobacz także
Józef Augustyn SJ
Nie chciałbym dramatyzować relacji między dziećmi i ich ojcami, ale przyznam się, że na tysiące spotkań niewiele miałem takich, w których synowie bardzo dobrze mówili o ojcach. Pewnie dlatego, że miłość ojcowska, miłość w rodzinie, jest czymś tak naturalnym i oczywistym jak czysta woda. Prawdziwa woda jest czysta i dobra. Miłość ojcowska, macierzyńska jest też jak powietrze. O czystej wodzie i czystym powietrzu nie rozmawia się – one po prostu są...
 
Marta Wielek
Wiele par, które zgłaszają się do duszpasterstw osób żyjących w związkach niesakramentalnych, dręczy podobny dylemat. Z jednej strony jest miłość, z której nie potrafią zrezygnować, bo jest dla nich pewnym dobrem – często największym, jakie ich w życiu spotkało – z drugiej pojawia się świadomość grzechu i poczucie odrzucenia przez Kościół. 
 
Przemysław Radzyński
Nie martw się, jeżeli nie radzisz sobie ze swoim powołaniem, nie przejmuj się nim, powołanie nie jest najważniejsze. Brzmi zaskakująco? Ale tak właśnie jest! Najważniejsza jest twoja relacja z Jezusem. O nią dbaj, a Jezus zatroszczy się o ciebie i nie pozwoli, żeby coś złego stało się z twoim powołaniem. Tego jestem pewien. 

– w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim, mówi Łukasz Sośniak SJ, kóry rozpoczął właśnie swój czwarty rok w zakonie jezuitów, a wcześniej, przez dziesięć lat, pracował jako dziennikarz w Radiu Jasna Góra oraz współpracował z różnymi czasopismami.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー