logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Radosław Warenda SCJ
Kościół naszym domem
Czas Serca
 


Po co są? Czemu służą? Czy mają tchnąć nowego ducha? Przewietrzyć kaznodziejstwo? A może ożywić i pobudzić przeciętnego katolika Kowalskiego do działania? Czy są skuteczne? A może trafiają jak kulą w płot? Jedno jest pewne: są przemyślane. Czasem wiszą gdzieś w gablotce. Zdarza się, że próbują rzucić się w oczy wychodzącym z kościoła, chcąc powiedzieć, że spraw wiary nie zamyka mszalne błogosławieństwo i nie można ich odstawić do momentu kolejnej niedzielnej Mszy Świętej. O czym mowa? O corocznych hasłach roku duszpasterskiego.

Wczoraj

Hasło ledwo co rozpoczętego roku kościelnego "Kościół naszym domem" wpisuje się w trzyletni cykl pokazujący Kościół jako dom i szkołę komunii. Miniony rok miał być dla nas okazją do przemyślenia na nowo naszej relacji z Bogiem, wzajemnych stosunków, które będą właściwe tylko wtedy, gdy będzie można nazwać je "komunią". Co to pojęcie w sobie kryje? Kryje jedność, wspólnotę, aktywne życie wewnętrzne. Bowiem istotą chrześcijaństwa nie jest moralność, ale właśnie wewnętrzne życie z Bogiem. Uczciwe, dobre życie jest niejako skutkiem ubocznym, choć jak najbardziej pożądanym. Można powiedzieć, że żyjąc wewnętrznie aktywnie z Bogiem - komunikując się autentycznie, korzystając z sakramentów, modląc się - stajemy się sobą. Nie chodzi tutaj o zmianę na lepsze. Przeciwnie, muszę odkryć, KIM jestem, poznać SIEBIE. Bo jak mam cokolwiek zmieniać, skoro nie znam stanu obecnego i potencjału, możliwości?

Dziś

Żywa, osobista, intymna relacja z Chrystusem jest fundamentem wiary. Nie oznacza to jednak, że słowa "osobista", "intymna" mają nas zamknąć w czterech ścianach, wyizolować od świata, który kieruje się innymi wartościami niż ewangeliczne. Na tym właśnie polega cały paradoks, że to, co głębokie i intymne, w relacji z Bogiem bardziej otwiera nas niż zamyka, a w konsekwencji nie pozwala nam siedzieć z założonymi rękami. Święty Bazyli trafnie ujął tę rzeczywistość, mówiąc, że we wszystkim należy stawiać wspólnotę ponad samotność. W niej bowiem człowiek mniej krąży wokół siebie, a bardziej skłania się ku drugiemu. Rzadziej spełnia swoje zachcianki, zauważając potrzeby człowieka będącego obok. Zaczyna dostrzegać inny sens życia, co w konsekwencji owocuje radością. I Boga też we wspólnocie łatwiej spotkać. Miał rację Bazyli? Tak, jeżeli w tej relacji czujesz się jak… w domu.

Jak w domu... Dzisiaj dość ryzykowne jest użycie pojęcia "dom". Nie niesie ono bowiem zawsze pozytywnych emocji, lecz kojarzy się coraz częściej z parzącym ogniem awantur niż z ciepłem domowego ogniska. Jak zauważa abp Stanisław Gądecki, "chodzi o większe zadomowienie wiernych w Kościele i o większe udomowienie Kościoła". A wszystko po to, by uczestnicząc w liturgii, nie czuć się równie obco jak na zatłoczonym dworcu, oraz by słowo "Kościół" nie ograniczyło się do pasywnego słuchania. Aby kwestii wiary nie zamknąć ani w kręgu prywatnych sentymentów, ani w kościelnych murach. Kolejny rok będzie więc próbą zadomowienia się tam, gdzie już jestem obecny ciałem, będzie szansą zaangażowania się (daj Boże, bardziej widoczną i śmielej wyciągniętą rękę kapłanów duszpasterzy) w aktywną i barwną działalność formacyjną parafii, w kształtowanie jej planów duszpasterskich, ekonomicznych inwestycji. Biskupi bardzo wyraźnie kładą nacisk na gremia, które w polskim Kościele wypadają bardzo blado na tle chociażby Wielkiej Brytanii: rady parafialne.

Przykre doświadczenia lat komunizmu w Polsce wycisnęły na polskim Kościele piętno wysokiej ostrożności i dość mocno ograniczonego zaufania. Zresztą nie ma się co dziwić, że lata prześladowań spowodowały, że plany działań duszpasterskich, a już na pewno kwestie ekonomiczne, były omawiane i ustalane w wąskim gronie. Dziś Kościół, który ma być domem, musi tworzyć miejsca spotkań i dyskusji zarówno nad modelem posługi duszpasterskiej, jak i nad parafialną kasą. W końcu w domu choć nie wszyscy mają dostęp do portfela rodziców, to przynajmniej wiedzą, gdzie on się znajduje. Bo i mądrzy rodzice mają świadomość, że zdobywane środki będą wykorzystane optymalnie jedynie przy szerszej akceptacji i zrozumieniu ze strony całej rodziny. Zatem obecny rok duszpasterski powinien być czasem refleksji nad sposobem funkcjonowania istniejących już Parafialnych Rad Ekonomicznych i Parafialnych Rad Duszpasterskich oraz ewentualnego kreowania tych zarządzających wspólnot. Pierwszy Krajowy Kongres Parafialnych Rad Duszpasterskich już w 2013 roku.

 
1 2  następna
Zobacz także
Sławomir Rusin
Na pewno niczego nie zawłaszczam, kiedy wypowiadam swoje najgłębsze przekonania i kiedy chcę się dzielić z innymi wartościami, którymi żyję. Nie zawłaszczam niczego także wtedy, kiedy wokół wyznawanych przeze mnie wartości chcę budować jakiś rodzaj wspólnoty ludzkiej. Wspólnoty nie powstają sztucznie, one tworzą się wokół tego, co jest dla ludzi ważne.

Z ks. bp. Grzegorzem Rysiem, historykiem Kościoła, rozmawia Sławomir Rusin.
 
Krzysztof Osuch SJ
Wszyscy pragniemy żyć w radości. Tęsknota za radością jest uniwersalna. Ale doświadczanie smutku (przynajmniej od czasu do czasu) jest też powszechne. Jest nam bardzo źle, gdy w smutku upływa nam życie. Brak radości jawi się nam jako wielki brak. Tęsknota za życiem w radości i jej nierzadki brak otwierają nas na poszukiwania kogoś, kto pomógłby nam żyć w pokoju serca i w radości. 
 
Aneta Pisarczyk
Codziennie dajemy coś z siebie innym ludziom. Z pobieżnych nawet obserwacji wynika, że niektórym osobom dawanie to przychodzi łatwiej, innym zaś sprawia ono znaczną trudność. Niektórzy z nas więcej zatrzymują dla siebie, inni natomiast chętniej dzielą się sobą oraz tym, co posiadają. Jaka jest miara dawania?
 
 
___________________
 
 reklama