logo
Środa, 06 lipca 2022 r.
imieniny:
Dominiki, Jaropełka, Łucji, Marii Teresy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Radosław Warenda SCJ
Kościół naszym domem
Czas Serca
 


Po co są? Czemu służą? Czy mają tchnąć nowego ducha? Przewietrzyć kaznodziejstwo? A może ożywić i pobudzić przeciętnego katolika Kowalskiego do działania? Czy są skuteczne? A może trafiają jak kulą w płot? Jedno jest pewne: są przemyślane. Czasem wiszą gdzieś w gablotce. Zdarza się, że próbują rzucić się w oczy wychodzącym z kościoła, chcąc powiedzieć, że spraw wiary nie zamyka mszalne błogosławieństwo i nie można ich odstawić do momentu kolejnej niedzielnej Mszy Świętej. O czym mowa? O corocznych hasłach roku duszpasterskiego.

Wczoraj

Hasło ledwo co rozpoczętego roku kościelnego "Kościół naszym domem" wpisuje się w trzyletni cykl pokazujący Kościół jako dom i szkołę komunii. Miniony rok miał być dla nas okazją do przemyślenia na nowo naszej relacji z Bogiem, wzajemnych stosunków, które będą właściwe tylko wtedy, gdy będzie można nazwać je "komunią". Co to pojęcie w sobie kryje? Kryje jedność, wspólnotę, aktywne życie wewnętrzne. Bowiem istotą chrześcijaństwa nie jest moralność, ale właśnie wewnętrzne życie z Bogiem. Uczciwe, dobre życie jest niejako skutkiem ubocznym, choć jak najbardziej pożądanym. Można powiedzieć, że żyjąc wewnętrznie aktywnie z Bogiem - komunikując się autentycznie, korzystając z sakramentów, modląc się - stajemy się sobą. Nie chodzi tutaj o zmianę na lepsze. Przeciwnie, muszę odkryć, KIM jestem, poznać SIEBIE. Bo jak mam cokolwiek zmieniać, skoro nie znam stanu obecnego i potencjału, możliwości?

Dziś

Żywa, osobista, intymna relacja z Chrystusem jest fundamentem wiary. Nie oznacza to jednak, że słowa "osobista", "intymna" mają nas zamknąć w czterech ścianach, wyizolować od świata, który kieruje się innymi wartościami niż ewangeliczne. Na tym właśnie polega cały paradoks, że to, co głębokie i intymne, w relacji z Bogiem bardziej otwiera nas niż zamyka, a w konsekwencji nie pozwala nam siedzieć z założonymi rękami. Święty Bazyli trafnie ujął tę rzeczywistość, mówiąc, że we wszystkim należy stawiać wspólnotę ponad samotność. W niej bowiem człowiek mniej krąży wokół siebie, a bardziej skłania się ku drugiemu. Rzadziej spełnia swoje zachcianki, zauważając potrzeby człowieka będącego obok. Zaczyna dostrzegać inny sens życia, co w konsekwencji owocuje radością. I Boga też we wspólnocie łatwiej spotkać. Miał rację Bazyli? Tak, jeżeli w tej relacji czujesz się jak… w domu.

Jak w domu... Dzisiaj dość ryzykowne jest użycie pojęcia "dom". Nie niesie ono bowiem zawsze pozytywnych emocji, lecz kojarzy się coraz częściej z parzącym ogniem awantur niż z ciepłem domowego ogniska. Jak zauważa abp Stanisław Gądecki, "chodzi o większe zadomowienie wiernych w Kościele i o większe udomowienie Kościoła". A wszystko po to, by uczestnicząc w liturgii, nie czuć się równie obco jak na zatłoczonym dworcu, oraz by słowo "Kościół" nie ograniczyło się do pasywnego słuchania. Aby kwestii wiary nie zamknąć ani w kręgu prywatnych sentymentów, ani w kościelnych murach. Kolejny rok będzie więc próbą zadomowienia się tam, gdzie już jestem obecny ciałem, będzie szansą zaangażowania się (daj Boże, bardziej widoczną i śmielej wyciągniętą rękę kapłanów duszpasterzy) w aktywną i barwną działalność formacyjną parafii, w kształtowanie jej planów duszpasterskich, ekonomicznych inwestycji. Biskupi bardzo wyraźnie kładą nacisk na gremia, które w polskim Kościele wypadają bardzo blado na tle chociażby Wielkiej Brytanii: rady parafialne.

Przykre doświadczenia lat komunizmu w Polsce wycisnęły na polskim Kościele piętno wysokiej ostrożności i dość mocno ograniczonego zaufania. Zresztą nie ma się co dziwić, że lata prześladowań spowodowały, że plany działań duszpasterskich, a już na pewno kwestie ekonomiczne, były omawiane i ustalane w wąskim gronie. Dziś Kościół, który ma być domem, musi tworzyć miejsca spotkań i dyskusji zarówno nad modelem posługi duszpasterskiej, jak i nad parafialną kasą. W końcu w domu choć nie wszyscy mają dostęp do portfela rodziców, to przynajmniej wiedzą, gdzie on się znajduje. Bo i mądrzy rodzice mają świadomość, że zdobywane środki będą wykorzystane optymalnie jedynie przy szerszej akceptacji i zrozumieniu ze strony całej rodziny. Zatem obecny rok duszpasterski powinien być czasem refleksji nad sposobem funkcjonowania istniejących już Parafialnych Rad Ekonomicznych i Parafialnych Rad Duszpasterskich oraz ewentualnego kreowania tych zarządzających wspólnot. Pierwszy Krajowy Kongres Parafialnych Rad Duszpasterskich już w 2013 roku.

 
1 2  następna
Zobacz także
Danuta Piekarz
„My” i „oni”... jakże często wewnątrz Kościoła można dostrzec taki sposób myślenia, jeśli nawet nie jest on wyrażony wprost słowami: z jednej strony „my – duchowieństwo”, natomiast „oni” to świecki ludek wierny, który na szczęście zapełnia jeszcze kościoły, ale niewiele rozumie i niekoniecznie można na nim polegać, więc lepiej jeśli sami załatwimy wszystko w parafii. Ale też istnieje odwrotny stereotyp: „my” to wierni świeccy, natomiast „oni”, duchowni, są jakby na innej planecie, nie mają ochoty poznawać naszych problemów, żyją wygodnie i dostatnio...
 
 
Wojciech Werhun SJ
Każdy z nas w głębi serca pragnie, by nawiązać z Bogiem bliską i mocną więź, by nauczyć się Go zauważać w codzienności. Intuicyjnie wyczuwamy, że istnieje jakiś ostateczny cel, do którego zmierzamy, prawdziwe szczęście, szczera radość i życie w pełni, którego nie zapewni nam nic z rzeczy stworzonych. Zaczynamy szukać Boga. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: Jak rozpoznać Pana? Skąd wiadomo, że to On?
 
Karol Madaj
A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Cóż ma oznaczać niestawianie oporu złemu? Przecież w wielu innych miejscach Nowego Testamentu jesteśmy wzywani do niestawiania oporu Bogu i Jego woli i do przeciwstawiania się Złemu. Czy możemy te słowa Jezusa rozumieć jako zachętę do kompromisów z szatanem?
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm