logo
Środa, 29 czerwca 2022 r.
imieniny:
Pawła, Piotra, Salomei – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Mularska
Krocząc ku wolności
materiał własny
 


Zniszczyć motywację

Szatan często posługuje się pewną taktyką, aby tylko odciągnąć człowieka od konieczności walki ze swoim grzechem i upodabniania się do Jezusa. Jako doskonały znawca ludzkiej psychologii wie, że w każdej decyzji najważniejsza jest motywacja, ponieważ to z niej rodzą się dalsze kroki i działania. Jeżeli ją zniszczymy to poważnie utrudnimy nawet najlepsze plany i zamierzenia. Jakie mogą być motywacje pociągające nas ku nawróceniu? Najlepszą z nich jest pragnienie powrotu do Pana jako do źródła dobra i świętości, oczywiście  połączone z gotowością do odpowiedzi na Jego miłość. Jednak nie każdy jest na tyle dojrzały w swojej wierze, aby zdobyć się na taką motywację. Powody decyzji nawrócenia mogą być czasem mniej "pobożne" i mniej stabilne. Często jest nią lęk przed wiecznym potępieniem albo konieczność wywołana presją otoczenia. To znacznie gorsze motywacje, które często są nietrwałe i poddają się pod oporem pierwszych trudności.

Celem złego ducha jest zniszczenie w człowieku motywacji nawrócenia, jakakolwiek by ona nie była. Może uczynić to, wlewając w serce grzesznika nieprawidłowy obraz Boga. Może też manipulować ludzkimi uczuciami i emocjami, wpajając przekonanie, że nic  się nie zmienia w naszym życiu, kiedy porównujemy okres sprzed i po nawróceniu. Budzi uczucia smutku, zwątpienia, niepewności, co nieuchronnie ma popychać człowieka w kierunku rozpaczy. Posługuje się też przywiązaniem do grzechu nałogowego, pokazując pokusę jako coś pięknego i wyzwalającego.

Strategię działania szatana mamy świetnie opisaną w scenie upadku pierwszych rodziców, Adama i Ewy. Księga Rodzaju mówi, iż przebiegły wąż rozpoczął rozmowę z pra-matką, przekazując jej słowa: "Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?" (Rdz 3,1b). Widzimy tu, że szatan przekręca słowa Boże i posługuje się półprawdą. Stara się wzbudzić w kobiecie poczucie oszukania przez Pana. Upadek zaczyna się w tym momencie, kiedy Ewa rozpoczyna dialog ze złym duchem. Zapomina, że jest on o wiele bardziej przebiegły i inteligentny niż ona, stąd bierze się podstawowa zasada walki duchowej: "Nie dyskutuję z pokusą, ale uciekam się do Serca Jezusa w chwili próby!".

Ewa zaprzecza półprawdzie, powtarzając słowa Boga. Szatan gra zaś na jej próżności i pysze - pragnieniu stania się równą Stwórcy. Kusi ofertą Boskiej wiedzy i władzy nad światem. Mówi: "otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło" (Rdz 3,5). Pra-matka dostrzega, że owoce drzewa poznania są dobre do zdobycia wiedzy. Tak właśnie zły duch objawia nam pokusę - jako coś, co nie może przynieść szkody, gdyż jest smaczne, kuszące, piękne… Pycha, półprawda i słodka pokusa sprawiają, że człowiek wykracza przeciwko Bogu, wybierając pozory dobra i nieposłuszeństwo wiodące do śmierci.

Nadprzyrodzone trudności

Zdarza się także, że nawrócenie utrudniają nam przeszkody o charakterze ponadnaturalnym. Praktyka kapłanów egzorcystów oraz świadectwa wielu ludzi doświadczających cierpień ze strony demona mówią, iż w niektórych wypadkach szatan - chcąc uniemożliwić nawrócenie, a następnie zastraszyć grzesznika i odciągnąć go od Boga - posługuje się metodami nadprzyrodzonymi. Mogą one występować w różnych obszarach życia i wymiarach człowieka, ale ich cechą wspólną jest pochodzenie diabelskie.

Czasem takie trudności to po prostu niewyjaśnione na gruncie rozumowym problemy życia społecznego, choroby fizyczne i psychiczne, kłopoty finansowe i rodzinne itd. Występowanie takich objawów nie oznacza od razu działania szatana, ale niejednokrotnie wymaga przeprowadzenia modlitwy o uwolnienie. Osoby pragnące powrócić do żywej relacji z Bogiem nagle doznają różnorakich cierpień z otoczenia, które im się wcześniej nie zdarzały. Jeżeli taka osoba ma w tle swej życiowej historii okultyzm, wyrzeczenie się wiary, satanizm albo zaangażowanie w sektę, bardzo prawdopodobnym jest, że niespodziewanie przychodzące problemy, których nie da się racjonalnie wytłumaczyć, mają pochodzenie demoniczne i ich celem jest odsunięcie osoby od pragnienia powrotu do Kościoła.

Po grzechu bałwochwalstwa - szczególnie jeśli trwał on wiele lat, a konkretny człowiek był w niego mocno wciągnięty - dzieją się często dziwne rzeczy. Mogą być to obsesyjne, uporczywe myśli dotyczące głównie autoagresji, samopotępienia, samobójstwa. Zdarzają się dręczenia na tle psychicznym - silny lęk, niespotykane rozdrażnienie i nerwowość, koszmary nocne, uczucie pustki i bezsensu itd. Osoba dręczona nie może normalnie funkcjonować, a wewnętrzne przeżycia niszczą ją od środka. Jeśli w danym przypadku wykluczamy chorobę i zaburzenia emocjonalne, to możliwym jest, że mamy do czynienia z dręczeniem demonicznym. Jest też nękanie, czyli złowroga obecność w ,,zainfekowanych" mieszkaniach, w których np. odprawiano obrzędy spirytystyczne lub satanistyczne. Opętanie, czyli zamieszkanie złego ducha w ludzkim ciele połączone z blokadą rozumu i woli, zdarza się niezwykle rzadko. W przypadku silnego zniewolenia demonicznego, czyli dręczenia i opętania, potrzebna jest interwencja kapłana egzorcysty, który posiada upoważnienie od miejscowego biskupa do posługi wypędzania złych duchów. Skierowanie do niego należy zawsze poprzedzić badaniem psychiatrycznym wykluczającym przyczyny chorobowe oraz konsultacją ze spowiednikiem albo proboszczem własnej parafii. Gdy już trafi się na tzw. egzorcyzm uroczysty, trzeba podjąć współpracę z egzorcystą polegającą na osobistej modlitwie, poście, umartwieniu, regularnym życiu sakramentalnym, nieustannie prosząc Boga o uwolnienie spod mocy zła.
 
Zobacz także
Ks. Mariusz Berko
W ten listopaowy wieczór pragnę zatrzymać się na chwilę razem z wami moi rodacy... Nasze cmentarze jeszcze po trochę zasypane śniegiem, gdzie niegdzie z zapalonym zniczem i jeszcze żywymi kwiatami. Dzień coraz krótszy, deszcze i ciemność ... A i to co widzimy i słyszymy przez to "magiczne okno na świat", jest coraz bardziej przygnębiające. Tyle beznadzieji... A ja zawsze kiedy przyjeżdżałem z okropnie brudnej i zaśmieconej "faveli" w Brazylii, chodziłem po polskich miasteczkach w te deszczowe dni, z nieustannym zachwytem na twarzy...
 
o. Piotr Ścibor OCD
Modlitwa jest ryzykiem. Może postawić oranta w sytuacji braku orientacji. Dzieje się tak jednak dla zyskania jej lepszej odmiany i odnowienia dążenia do celu przez zostawianie „bezpiecznych” kryjówek – ucieczek od życia. Najczęściej wtedy osoby zostawiają modlitwę jako trudną i  uciążliwą, pokonując swój nieznośny dysonans poznawczy, polegający na wiedzy o jej konieczności i pozornej niemocy jej spełnienia, mówieniem o uzyskanej umiejętności modlitwy nieustannej lub konieczności rezygnacji z niej na rzecz służby bliźnim. 
 
o. Remigiusz Recław SJ
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo człowiek się zmienia, gdy jest w ciszy. Otwierają się przed nim wtedy horyzonty, z których istnienia nawet nie zdawał sobie sprawy. Na co dzień nie doświadczamy tego, bo rzadko kiedy spotykamy prawdziwą ciszę. Życie za bardzo nas popędza, byśmy mogli w niej trwać. Świat za bardzo dba o to, byśmy nie mogli się wyciszyć… 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm