logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Jerzy Sermak SJ
Krótka lekcja o spowiedzi
Posłaniec
 


Krótka lekcja o spowiedzi

Prawdziwie sakrament pokuty, czyli nasze pojednanie się z Bogiem i z ludźmi nie dokonuje się dopiero przy konfesjonale, ale rozpoczyna się już wcześniej w sercu nawracającego się człowieka. Uświadomienie sobie własnych win, pragnienie ich szczerego wyznania i odpokutowania, zobowiązuje grzesznika do przyjęcia wszystkich elementów sakramentu pojednania. Są nimi: żal w sercu, wyznanie ustami swoich przewinień, głęboka pokora oraz owocne zadośćuczynienie. Pośród aktów penitenta, człowieka, który chce otrzymać przebaczenie swoich grzechów, żal za grzechy zajmuje miejsce najważniejsze. Jest nim bowiem ból duszy i odrzucenie, a nawet znienawidzenie popełnionego grzechu. Za tą postawą idzie postanowienie unikania grzechów w przyszłości.

Kiedy żal wypływa ze szczerej miłości Boga, którego kocha się nade wszystko, jest on nazywany żalem doskonałym lub żalem z miłości. Taki żal odpuszcza wszystkie grzechy powszednie. Nie mając grzechów ciężkich, można po takim żalu, bez konieczności spowiedzi, przystępować do Komunii świętej.
Jest też inna forma żalu, nazywanego żalem niedoskonałym. Jest on również Bożym darem, a rodzi się z rozważania brzydoty grzechu lub lęku przed wiecznym potępieniem i innymi karami, które grożą grzesznikowi za popełnione winy. Żal niedoskonały nie przynosi przebaczenia grzechów, ale przygotowuje do sakramentu pokuty.

Oprócz żalu do sakramentu pokuty należy przygotować się poprzez rachunek sumienia, czyli przypomnienie sobie tych grzechów, które popełniliśmy. Nie jest wszakże najważniejsze to, aby przypomnieć sobie wszystkie przewiny. Najważniejsze jest pragnienie wejścia w siebie i uświadomienie sobie popełnionego zła oraz wola przeproszenia za nie.
Następnie ma miejsce spowiedź. To szczere wyznanie grzechów, nawet z czysto psychologicznego punktu widzenia, wyzwala człowieka wewnętrznie i ułatwia mu pojednanie się z innymi. Spowiedź bowiem daje szansę spojrzenia na siebie przez pryzmat popełnionych grzechów. Grzesznik bierze za nie odpowiedzialność, a dzięki temu na nowo otwiera się na Boga i na bliźnich. W ten sposób, odcinając się od grzesznej przeszłości, wchodzi na drogę budowania lepszej przyszłości.

Wyznanie grzechów przed kapłanem stanowi istotny element sakramentu pokuty. Jest to jednak również najtrudniejszy moment tego sakramentu. Dlatego tak często ludzie, chcąc usprawiedliwić swój lęk, tłumaczą: Przecież Boga obraziłem, wystarczy więc, że Boga przeproszę. Jezus jednak ustanowił sakrament pojednania w Kościele. Narzędziem Bożego miłosierdzia jest kapłan. Dlatego wyznanie win przed kapłanem jest warunkiem ich odpuszczenia. Przy spowiedzi penitenci powinni wyznać wszystkie grzechy śmiertelne, których są świadomi, po dokładnym zbadaniu siebie, chociaż byłyby one najbardziej skryte i popełnione w absolutnej samotności. Niekiedy te właśnie winy ciężej ranią duszę i są bardziej niebezpieczne niż grzechy popełnione jawnie. Ten, kto ma świadomość popełnienia grzechu śmiertelnego, nie powinien przyjmować Komunii świętej bez wcześniejszego uzyskania sakramentalnego rozgrzeszenia.

Dzieci powinny przystąpić do sakramentu pokuty przed przyjęciem Pierwszej Komunii świętej. Wyraźnie mówi o tym Katechizm i Prawo Kanoniczne.
Wyznawanie codziennych win, czyli grzechów powszednich, nie jest ściśle konieczne przed przyjęciem Komunii świętej. Niemniej jest ono przez Kościół gorąco zalecane. Istotnie bowiem regularne spowiadanie się także z grzechów powszednich, pomaga kształtować sumienie, walczyć ze złymi skłonnościami i poddawać się leczącej mocy Chrystusa. Spowiedź nie jest tylko sakramentem oczyszczenia, jest także sakramentem umocnienia i postępu w dobru.

Wiele grzechów przynosi szkodę bliźniemu. Dlatego należy uczynić wszystko, co jest możliwe, aby te szkody naprawić. Trzeba więc oddać rzeczy ukradzione, przywrócić sławę temu, kto został oczerniony, wynagrodzić krzywdę. Tego wymaga zwyczajna sprawiedliwość. Grzech rani i osłabia samego grzesznika a także jego relacje z Bogiem i z drugim człowiekiem. Rozgrzeszenie usuwa grzech, ale nie usuwa wewnętrznego i zewnętrznego nieporządku, jaki ten grzech wprowadził. Dlatego grzesznik, podźwignięty z grzechu, musi jeszcze odzyskać pełne duchowe zdrowie. Powinien zatem uczynić jeszcze coś więcej, aby naprawić swoje winy - powinien zadośćuczynić w odpowiedni sposób, czyli odpokutować za swoje grzechy.

Pokuta, jaką nakłada spowiednik, powinna uwzględniać sytuację osobistą penitenta i mieć na celu jego duchowe dobro. O ile to możliwe, powinna odpowiadać ciężarowi i naturze popełnionych grzechów. Może nią być modlitwa, ofiara, dzieło miłosierdzia, dobrowolne wyrzeczenie, cierpienie, a zwłaszcza cierpliwa akceptacja krzyża, który musimy dźwigać. Tego rodzaju pokuty pomagają nam upodobnić się do Chrystusa, który raz na zawsze odpokutował za nasze grzechy.

Skoro Chrystus powierzył apostołom posługę jednania, to biskupi - jako ich następcy i kapłani - współpracownicy biskupów, nadal spełniają tę posługę. Odpuszczają grzechy nie w imię własne, ale w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Przebaczenie grzechów staje się pojednaniem z Bogiem i z Kościołem. Spowiadający kapłan jest więc przedstawicielem zarówno Boga, jak i Kościoła, czyli tej wspólnoty, w której żyjemy i którą osłabiamy naszymi grzechami.

W niebezpieczeństwie śmierci, każdy kapłan, nawet pozbawiony prawa spowiadania, może rozgrzeszyć z każdego grzechu i z każdej ekskomuniki. Udzielając sakramentu pokuty, kapłan wypełnia posługę dobrego pasterza, który szuka zagubionej owcy; dobrego samarytanina, który opatruje rany; ojca, który czeka na syna marnotrawnego i przyjmuje go z miłością, gdy ten powraca; sprawiedliwego sędziego, który nie ma względu na osobę i którego sąd jest sprawiedliwy, a równocześnie miłosierny. Spowiadający kapłan jest więc znakiem i narzędziem miłosiernej miłości Boga względem nawracającego się grzesznika.

Nie bójmy się kapłana ani spowiedzi - tam czeka miłosierny Ojciec! Spowiednik nie jest panem, ale sługą przebaczenia. Każdy kapłan, który spowiada, zobowiązany jest, pod bardzo surowymi karami, do zachowania absolutnej tajemnicy odnośnie grzechów wyznanych przez penitenta. Nie może też w żaden sposób wykorzystać wiadomości o życiu człowieka, jakie uzyskał podczas spowiedzi.

Skuteczność sakramentu pokuty polega na przywróceniu nam łaski Bożej i na zjednoczeniu się z Bogiem. Ten sakrament jedna nas także z Kościołem. W związku z tym trzeba jeszcze pokrótce przekazać naukę Kościoła o odpustach. Uzyskiwanie odpustów łączy się ściśle z sakramentem pokuty. Odpust jest darowaniem kary doczesnej za grzechy zgładzone już co do winy. Każdy grzech jest zaciągnięciem winy i sakrament pokuty tę winę przebacza. Grzesznik zaciąga również karę, której sama spowiedź nie eliminuje. Chrześcijanie, odpowiednio usposobieni, pod pewnymi warunkami i za pośrednictwem Kościoła, dostępują zgładzenia kary za popełnione i przebaczone grzechy. To dokonuje się dzięki odpustom. Odpust może być cząstkowy albo zupełny, w zależności od tego, czy od kary doczesnej, należnej za grzechy, uwalnia w części, czy w całości. Odpusty mogą być udzielane żywym lub ofiarowane za umarłych.

W przypadku szczególnych okoliczności można zastosować wspólnotową celebrację pojednania, z ogólną spowiedzią i z ogólnym rozgrzeszeniem. Taka nadzwyczajna konieczność może zaistnieć wówczas, gdy zachodzi bliskie niebezpieczeństwo śmierci, a kapłan nie miałby czasu wysłuchać poszczególnych spowiedzi. Może ona zaistnieć także wtedy, gdy jest zbyt wielu penitentów, a brakuje spowiedników. W takim przypadku jednak wierni muszą postanowić, że wyspowiadają się w indywidualnej spowiedzi, jak tylko będą mieli ku temu sposobność.

ks. Jerzy Sermak SJ

 
Zobacz także
ks. Stanisław Zawiłowicz SCJ
„Sam zaś Pan nasz, Jezus Chrystus, i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam wiecznego pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi w każdym działaniu i dobrej mowie” (2 Tes 2,16 17). Sakrament spowiedzi trzeba pokochać, a Jezusowi zaufać jak komuś, kto jest w stanie uleczyć bolące miejsca. Czasami dotyka nas jednak nie tyle problem związany z trudem wyznawania win, co zakłopotanie, gdy nie potrafimy odkryć w sobie grzechu.
 
Marcin Jakimowicz
Choć wschodni mnisi zalecali, by odmawiać ją na początek cztery tysiące razy dziennie, i zabiegany Jan Kowalski może praktykować Modlitwę Jezusową. I nieustannie szeptać: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”. W kinie, Lublinie, w metrze i w swetrze. Wszędzie. 
 
Wojciech Ziółek SJ
Bez wiary w prawdziwe człowieczeństwo Pana Jezusa nie ma jednak chrześcijaństwa. I nie ma Kościoła. Bo niedzielna Eucharystia to tak naprawdę tajemnica wcielenia i odkupienia w całej krasie albo – lepiej powiedzieć – w całym swoim gorszącym i skandalicznym konkrecie. Wcielenie to nie tylko fakt, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Wcielenie ma swoje konsekwencje we wszystkim, co stanowi chrześcijaństwo. 
 
 
___________________
 
 reklama