logo
Sobota, 17 listopada 2018 r.
imieniny:
Grzegorza, Salomei, Walerii, Elżbiety – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ksiądz wśród więźniów. Jak wygląda praca kapelana Aresztu Śledczego?
 


„Moim zadaniem jest odkrywanie obecności Boga. Odkrywanie zła w więzieniu to żadna sztuka” – mówi ks. Jarosław Januszewski, kapelan Aresztu Śledczego na Służewcu. O swojej pracy wśród więźniów opowiedział studentom z Akademickiego Stowarzyszenia Soli Deo na SGGW w Warszawie.
 
„Parafia” ks. Januszewskiego liczy ponad tysiąc osadzonych. Większość z nich to skazani, którzy usłyszeli już wyroki i odbywają karę. Natomiast ok. 300-350 to tymczasowo aresztowani, zatrzymani do wyjaśnienia na 3 miesiące, z możliwością przedłużenia.
 
– Trafiłem tam przez przypadek, choć wszyscy w więzieniu tak mówią. Jestem – ze względu na ludzi, których tam spotykam – mówi kapelan aresztu na Służewcu. Nie przypuszczał, że zostanie tam na dłużej, gdy 10 lat temu odwiedzał młodego chłopaka i przy tej okazji nawiązał kontakt z ówczesnym kapelanem. Potem na jego prośbę przychodził spowiadać więźniów przed świętami oraz odprawiać Msze na tyle regularnie, że dostał stałą przepustkę. Pięć lat temu posłał go do tej posługi już oficjalnie kard. Kazimierz Nycz.
 
Jak wygląda posługa duszpasterska księdza w takim miejscu? Kapelan pięć-sześć dni w tygodniu spędza w więzieniu, codziennie odprawia Mszę, w niedziele i święta nawet trzy, gdyż ze względu na przepisy bezpieczeństwa mogą w niej uczestniczyć małe grupy lub pojedyncze osoby. Roznosi Komunię świętą do celi. Większość czasu zajmują mu rozmowy indywidualne. – I biurokracja – dodaje – typowa dla tego typu instytucji.
 
Wiele osób przychodzi do kapelana tylko dlatego „bo kolega z celi modli się i chodzi do kaplicy”. Dla wielu rozmowa z księdzem w więzieniu to pierwsze w życiu spotkanie z przedstawicielem Kościoła. Z zasady spotyka się z tymi, którzy chcą rozmawiać z księdzem, sam z siebie inicjuje jedynie kontakty z młodocianymi i osobami, które w więzieniu nie dają sobie psychicznie rady.
 
Stosunkowo szybkim i widzialnym efektem ‘nawrócenia’ – jak to sami osadzeni nazywają – jest podjęcie codziennej modlitwy. Niektórzy przypominają sobie pierwszy raz od dzieciństwa modlitwy Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, inni odmawiają różaniec, albo nawet nowennę pompejańską. Ostatni stają się pierwszymi, jak w Ewangelii – zauważa ks. kapelan.
 
Ks. Januszewski nie ma jednak złudzeń, wiara wymaga formowania: łatwo przychodzi odmawiać modlitwy – trudniej jest z przełożeniem tego na postępowanie zgodne z wymaganiami wynikającymi z wiary. Obserwuje, że więzienna religijność łatwo staje się magiczna tzn. bezrefleksyjna, sprowadzająca się do „transakcji” z Bogiem. Wiele osób oczekuje „cudu”, żeby ich problemy rozwiązały się same. Gotowi są nawet prosić o egzorcystę, by ten pomodlił się nad nimi i rozwiązał problemy, z którymi oni sami nie chcą lub nie potrafią się zmierzyć. Chcą tylko, aby to, co złe zniknęło samo a życie stało się prostsze. A na zmierzenie się z własną przeszłością i cierpieniem, jakie wyrządzili innym potrzeba czasu.
 
Dlatego też kapelan ostrożnie podchodzi do charyzmatycznych akcji ewangelizacyjnych, choć więźniom one się podobają, bo chcieliby cudu. Jego zdaniem, w ewangelizacji więźniów najlepiej sprawdzają się starsze panie. Młodzi wolontariusze szybko się zapalają, ale ich entuzjazm szybko gaśnie. Akcje charyzmatyczne mogą być dobrym początkiem na „przełamanie lodów” dlatego wkrótce odbędzie się kurs Alpha w więzieniu. Natomiast stałą praktyką jest przygotowanie do bierzmowania. To zadanie dla dojrzałych katechetów. Rocznie do tego sakramentu przystępuje około dziesięciu – kilkunastu osób.
 
Wobec ilości wysiłku, poświęconego czasu i zaangażowania widzialne efekty – jak mówi ks. kapelan – są „żałośnie nieproporcjonalne”. Więzienie uczy księdza szacunku do człowieka i współczucia dla człowieka – osadzonego, ale też jego ofiar. Nie mam złudzeń, ale może ktoś, kto w więzieniu zbliża się do Boga, nawet jeśli po wyjściu na wolność o nim zapomni, to w chwili śmierci wezwie miłosierdzie Boże na pomoc – ma nadzieję ks. Januszewski.
 
fot. Anna Wojtas
www.archwwa.pl