logo
Środa, 11 marca 2026 r.
imieniny:
Konstantego, Ludosława, Rozyny, Eulogiusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marek Kruszyński SJ
Kurs na Boga
marenza
 
fot. Aaron Burden | Unsplash (cc)


„Drobne odstępstwa od normy na dłuższą metę okazują się katastrofalne w skutkach”. To przekonanie łatwo mi zobrazować dzięki wyobraźni. Mam przed oczami obraz samolotu lecącego z Warszawy do Chicago, który ląduje w Atlancie – ok. 1200 km na południowy wschód od miasta docelowego. W ten sposób wyobrażam sobie wielkie chybienie celu spowodowane małą odchyłką urządzenia nawigującego w samolocie. Pewnie dzisiejsza technologia wyklucza takie niebezpieczeństwo pomyłki, ale jest to tylko obraz ilustrujący przekonanie, że stałe przyzwolenie na „niewinne” grzeszki w dłuższej perspektywie czasowej może spowodować niebagatelne rozterki. Nie raz tego doświadczyłem. Niestety, pomimo właściwego przekonania i kiepskich doświadczeń (potwierdzających to przekonanie) nadal mam problem, by dostrzec w porę, że nieco zbaczam z wcześniej obranego kursu.

 

Wyobraźmy sobie inną sytuację. Ten sam samolot odbywa krótszy rejs np. z Warszawy do Poznania. W takiej sytuacji problem z nawigacją byłby znacznie mniej poważny, gdyż mimo jej złego wskazania pilot mógłby w świetle dnia dostrzec docelowe lotnisko. W tym przypadku, nawet gdy urządzenie nie jest sprawne w stu procentach, nie dojdzie do tragedii. Z tego można wnioskować, że im częściej ten samolot ma śródlądowanie, tym łatwiej jest utrzymać pilotowi właściwy kurs i w końcu dolecieć do określonego celu, który mógłby być jeszcze bardziej odległy niż Chicago.

 

Powyższy obraz podróży lotniczej można zestawić z obrazem pielgrzyma, jakim sam jestem w Kościele zdążającym do królestwa niebieskiego, oraz ze słowami Chrystusa:

 

„Ja jestem dobrym pasterzem” (J 10,11).

 

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6).

 

„Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12).

 

„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,26-27a).

 

Obraz podróży również można osadzić w kontekście Roku Ignacjańskiego i doświadczenia nawrócenia św. Ignacego. Ignacy często egzaminował swoje serce i myśli, by nie zboczyć z właściwego kursu. Jedna z reguł, jakie stosował, była następująca: „Powinniśmy bardzo zwracać uwagę na przebieg myśli. Jeżeli ich początek, środek i koniec jest całkowicie dobry, zmierzający do tego, co jest w pełni dobre, jest to znak dobrego anioła. Ale jeśli przebieg myśli, które nam poddaje, prowadzi ostatecznie do jakiejś rzeczy złej, (…) [myśl taka] pochodzi od złego ducha (…)” (Ćwiczenia duchowe, 333).

 

Zły duch nie tyle prowadzi nas do grzechu, ile nie chce, byśmy osiągnęli cel, którym jest życie zgodnie z wolą Bożą. Stawia przeszkody, byśmy zboczyli z kursu, czyli zeszli z właściwej drogi, odeszli od prawdy i tym samym utracili źródło życia. W gruncie rzeczy, tak jak nieprzyjacielowi chodzi o to, abyśmy „nie osiągnęli celu”, tak my tym bardziej winniśmy wytężać wzrok, by zobaczyć cel i swój kurs nieustannie poddawać korekcie. Często za bardzo skupiamy się na grzechu, a za mało na głosie sumienia, który pozwala nam znajdować wolę Bożą; bo nie jest celem człowieka niepopełnianie grzechu, lecz trwanie we wspólnocie z Bogiem oraz miłowanie Go i bliźniego.

 

Marek Kruszyński SJ
Manreza 3/2021

 
Zobacz także
Olgierd Jędrzejczyk, Magdalena Kowarzyk
Wiary uczyli mnie rodzice i wychowawcy. Miałem ogromne szczęście, trafiałem na wspaniałych ludzi, którzy uczyli mnie myśleć i dyskutować. Pamiętam poglądowe nauczanie ks. Śmiałowskiego, który szczegółowo rozpatrywał z nami dzieje Starego Testamentu, umiejętnie tłumaczył ich zawiłość i umiał nas po prostu zafascynować...
 
o. Albert Wach OCD
Odpowiedź na powyższe pytanie teoretycznie jest prosta. Przynajmniej z chrześcijańskiego punktu widzenia. Słowa Jezusa, "bądźcie miłosierni", są przykazaniem miłości. Nie są jakąś ogólną zachętą albo radą tylko. Są jasnym nakazem. I to boskim! A zatem absolutnym. Nie zostawiają więc cienia wątpliwości: zawsze mam być miłosierny!...
 
Jacqueline Coutellier
W życiu św. Teresy z Avila widzimy, że znalezienie dobrego kierownika nie było rzeczą łatwą, ale ona nigdy z tego nie rezygnowała. Tak napisała: "Bardzo więc wiele zależy na wyborze przewodnika roztropnego, to jest takiego, który by i rozum miał wytrawny i doświadczenie; jeśli przy tym będzie miał naukę, tym lepiej. Lecz w braku takiego, który by łączył w sobie te trzy warunki, głównie o to chodzi, by posiadał pierwsze dwa"...
 

___________________