logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksandra Wojtyna
Lawina
Rycerz Młodych
 


 Na pewno znane jest wam zdjęcie przedstawiające uśmiechniętego młodzieńca stojącego z triumfem na ośnieżonym szczycie góry z fajką w ustach. Co usiłuje nam powiedzieć ten młody człowiek z fotografii podpierający się drewnianym czekanem alpinisty?
 
Ciemny typ?
 
Przez przyjaciół nazwany został żartobliwie Valanga di Vita, co znaczy: lawina życia. Dlaczego? Mieszkając u podnóża Alp, bardzo często oddawał się rozkoszy górskich wspinaczek. Zabierał wtedy grupkę przyjaciół z założonego przez siebie Towarzystwa Ciemnych Typów i wędrowali z modlitwą na ustach. Jego koledzy mówili, że nigdy nie wyszedł w góry bez modlitwy i znaku krzyża nakreślonego zamaszystym i pełnym ruchem na piersiach. Zdobył kilka „zakazanych owoców” – trzytysięczników alpejskich – a także Dach Europy, czyli Mont Blanc. Uprawiał jazdę konną, uwielbiał pływać i jeździć na nartach. Swoją żywiołowość ripostował stwierdzeniem: „Pytasz mnie, czy jestem wesoły: a jakże mógłbym nie być? Póki wiara daje siłę, zawsze wesoły! Katolik przecież nie może nie być wesoły. Smutek zasługuje na wygnanie z serc katolickich. Smutek to co innego niż ból, smutek jest najgorszą ze wszystkich chorób. Choroba ta niemal zawsze wyłania się z ateizmu. Cel zaś, do którego zostaliśmy stworzeni, odsłania przed nami drogę, może najeżoną wieloma cierpieniami, ale bynajmniej nie drogę smutną. Jest ona radością także poprzez cierpienie”.
 
„Smutny święty to żaden święty”
 
Prawie nigdy nie można było ujrzeć go smutnym. Zawsze na jego twarzy gościł życzliwy i radosny uśmiech. Z czego się cieszył? Czy świętym został dlatego, bo się śmiał? A może w życiu miał tylko same powody do radości? Otóż nic bardziej mylnego. Rodzina od początku dostrzegała jego inność, nieraz słyszał od mamy stwierdzenia typu: „z ciebie to nic nie będzie”, zaś ojciec zaplanował synowi karierę wbrew planom młodego Frassatiego. Dodo, bo tak nazywała go rodzina, miał również problemy w szkole. Szczególnych trudności nastręczała mu łacina, zważywszy na pewnego upartego belfra, który lubował się w „torturowaniu” Piotrka. Kilka razy nawet oblał egzamin, a nigdy, mimo syzyfowych wysiłków, nie otrzymał maksymalnej liczby punktów. Oj, wcale nie było mu łatwo.
 
Piotr posiadł ogromny dar empatii, a ta, wedle psychologii, jest głównym składnikiem inteligencji emocjonalnej i przyczynia się do odnoszenia sukcesów w życiu społecznym. Jego współczucie i zainteresowanie skierowane było nie tylko do tych, których spotykał na co dzień, ale przede wszystkim do tych, którzy żyli w skrajnym ubóstwie i nędzy. Roznosił im jedzenie, oddawał pieniądze, a nawet własne odzienie. Właśnie wśród najuboższych zaraził się chorobą Heinego-Medina, która była bezpośrednią przyczyną jego przedwczesnej śmierci.
 
Zwykły chłopak
 
Pierre umiera 4 lipca 1925 r., mając zaledwie 24 lata. Ma za sobą niespełnione marzenia o apostołowaniu wśród górników, nieszczęśliwą miłość, oblane egzaminy i kilka jeszcze niezdobytych gór. Lawina życia przetoczyła się przez niego dość szybko. Gdy umarł, gosposia miała o nim powiedzieć: „Był święty i Pan Bóg chciał go już mieć przy sobie”. Dodo zostawia po sobie świadectwo młodego życia przeżytego w harmonii z Bogiem i człowiekiem. Przez całą młodość determinowały go współczucie i solidaryzowanie się z ludźmi z najuboższych warstw. W nich właśnie widział Chrystusa i Jemu w nich służył. Jego rozentuzjazmowane wspinaczki górskie, okraszone chwaleniem Boga pociągały wielu i do zdobywania szczytów, i do współchwalenia Boga ukazującego się w pięknie majestatycznych Alp. Jego nietuzinkowa osoba mimo przestrzeni czasowej wciąż fascynuje zarówno miłością do Chrystusa, a co za tym idzie dojrzałym rozumieniem prawd wiary, jak i niezwykle delikatnym podejściem do drugiego człowieka i jego problemów, często bardzo trudnych.
 
Pierre Giorgio Frassati został beatyfikowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II 20 maja 1990 r. i ogłoszony patronem studentów, młodzieży i ludzi gór. Jego osobą zostało zainspirowane powstanie wielu organizacji, kroczących śladami błogosławionego w licznych dziedzinach ludzkiego życia.
 
Pierre Giorgio w Sydney
 
Frassati został ogłoszony jednym z patronów XXIII ŚDM w Sydney. Jego ciało, spoczywające w skromnej drewnianej trumnie, z Turynu zostało przewiezione do odległej Australii, i ustawione w jednej z naw w katedrze Maryi Panny w Sydney, by młodzi uczestniczący w Dniach mogli pomodlić się przy trumnie błogosławionego. Każdego dnia obserwowałam ogromny napływ młodzieży pragnącej pomodlić się przed ciałem Piotra. Każdy chciał przyklęknąć choć na chwilę i zadumać się nad jego zwykłym-niezwykłym życiem, nad jego ofiarą i umiłowaniem Chrystusa. Bo Piotr był dokładnie taki sam, jak ci młodzi, którzy przed jego trumną klękali i modlili się: radośni, uśmiechnięci i pełni wiary w ludzi, zdolni do poświęceń i wyrzeczeń w imię Chrystusowej miłości. Współcześni młodzi zgromadzeni w różnych organizacjach, pochylający się nad człowiekiem w jego bólach i problemach, ale także kochający życie i jego dobrodziejstwa. Zupełnie jak Dodo.
 
Aleksandra Wojtyna
 
Zobacz także
Avila to miasto o wyjątkowej urodzie. Jest stolicą prowincji Avila w środkowej Hiszpanii, w regionie Kastylia – León. Region ten za panowania Królów Katolickich naznacza początek historii nowożytnej monarchii hiszpańskiej. W nim przyszła na świat i większą część życia spędziła jedna z najważniejszych postaci Kościoła. Rodzinne miasto św. Teresy stanowiło niemal mistyczną twierdzę, z licznymi klasztorami, świątyniami, dobrze ufortyfikowanymi pałacami. Teresa stała się jego chlubą i ozdobą, niemal tak słynną jak zachowany do dziś średniowieczny układ miasta, ze wspaniałymi murami obronnymi. 
 
Św. Patryk (ok. 385-461) urodził się w Anglii. Kiedy miał 16 lat został porwany przez irlandzkich piratów i sprzedany jako niewolnik. W niewoli przez sześć lat był pasterzem owiec. W końcu udało mu się uciec do Francji. Zdobył znakomite wykształcenie i został duchownym. Ale w snach ciągle słyszał: "Wróć do Irlandii, zanieś jej Chrystusa"...
 
Z okazji liturgicznego święta Świetego Augustyna (354-430), pragnę podzielić się z Wami refleksją o jedności w naszym współczesnym życiu ludzkim, które uznaje się za, podzielone między wiele różnorakich zajęć. Z wielu serc i wielu dusz uczynić jedno serce i jedną duszę - tego uczy Augustyn. Po swym nawróceniu Augustyn był pod wielkim wrażeniem sposobu życia pierwszych chrześcijan z Jerozolimy, którzy żyli wspólnocie dóbr, jedności, zgodzie braterskiej ze wszystkimi wierzącymi w Jezusa Chrystusa...
 
 
___________________
 
 reklama