logo
Piątek, 25 września 2020 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Gabriel Pisarek scj
Lectio Divina
Czas Serca
 


Będziesz Biblię nieustannie czytał.
Będziesz ją kochał więcej niż rodziców...
Więcej niż mnie...
Nigdy się z nią nie rozstaniesz...
A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania,
że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu,
są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi.

Roman Brandstaetter, Krąg biblijny
 
O modlitwie słowem Bożym
 
Ta starożytna, bo pochodząca od ojców Kościoła, modlitwa zaprasza nas do odbycia niesamowitej podróży, podczas której mamy szansę na niezwykłą przygodę – jest nią wędrówka w głąb siebie. Odbywa się ona z najlepszym z możliwych przewodników, ze Słowem, słowem Bożym, Słowem Wcielonym, które oświetla i ożywia, karmi i podtrzymuje, które daje życie, bo samo jest życiem, które było na początku, które było u Boga i samo jest Bogiem.
 
Spotkanie z żywym słowem
 
Na temat tej chrześcijańskiej praktyki, która od wielu wieków jest prawdziwą szkołą słuchania i modlitwy, mówi Jan Paweł II w swoim liście na trzecie tysiąclecie Novo millennio ineunte. To jest prawdziwy program duszpasterski, dlatego zachęta papieża do praktykowania tej modlitwy jest tak ważna. Pisze on: "Konieczne jest zwłaszcza, aby słuchanie słowa Bożego stawało się żywym spotkaniem, zgodnie z wiekową i nadal aktualną tradycją lectio divina, pomagającą odnaleźć w biblijnym tekście żywe słowo, które stawia pytania, wskazuje kierunek, kształtuje życie".
 
Zauważmy, że papież pisząc o Słowie Bożym, traktuje je wręcz osobowo. Ta modlitwa ma się stać spotkaniem z żywym słowem, które pyta, pokazuje kierunek i formuje nasze życie. Tego nie może dokonać martwa litera, jest to możliwe tylko dla kogoś żyjącego, i to żyjącego wiecznie, dla Boga. Dlatego spotkanie z Jego słowem powinniśmy traktować jak spotkanie z Nim samym.

Cel to kontemplacja

Lectio divina jest najgłębszym z możliwych rodzajem modlitwy. Polega nie na skomplikowanych zabiegach i złożonych praktykach, ale na bardzo prostym i pokornym pochyleniu się nad świętym tekstem. Chodzi zatem o przylgnięcie do słów Biblii i nawiązanie z nimi głębokiej i prawdziwej relacji, która nie jest możliwa bez miłości. Lectio divina to bowiem modlitwa miłości, to miłosne spotkanie ze słowem Bożym. Od miłości zaś już tylko jeden krok do kontemplacji, a właśnie doprowadzenie do niej modlącego się jest jej celem.
 
My chrześcijanie niekiedy boimy się jej albo uważamy, że kontemplacja jest zarezerwowana tylko dla nielicznych. Kojarzy się nam z czymś odległym i niedostępnym. Zauważmy jednak, że jesteśmy gotowi na ogromne wyrzeczenia, by osiągnąć różne materialne czy też intelektualne cele. Poświęcamy na to wiele lat pracy, a niekiedy i całe życie. Natomiast modlitewny poziom kontemplacji uważamy od razu za cel niemożliwy do osiągnięcia i nawet nie próbujemy go zdobyć. Kto jednak choć raz w życiu poznał jego smak, ten go już nigdy nie zapomni i zawsze będzie go pragnął i szukał.

Spotkanie ze słowem Bożym składa się z różnych etapów. Najważniejsze z nich to: lectio (czytanie), meditatio (medytowanie), oratio (modlitwa) i contemplatio (kontemplacja).

Lectio
 
Ten etap modlitwy polega na czytaniu fragmentu tekstu z wiarą, gdyż dyktował go Duch Święty. Można czytać półgłosem lub szeptem, smakując sens słów. Powinno się to robić powoli i kilkakrotnie. Można także przepisywać słowo Boże lub uczyć się go na pamięć. Ważne jest, by czytać je całym sobą, całym sercem, umysłem i wolą. Trzeba je usłyszeć i przyjąć całą istotą.
 
Czytając kilkakrotnie, za każdym razem zwracajmy uwagę na coś innego: na treść fragmentu, jego opisy lub dialogi, słowa Jezusa lub apostołów. Ważne, by stać się uważnym słuchaczem samego Boga, który do nas mówi. Należy odnaleźć najważniejsze słowo w wybranym fragmencie, dzięki któremu lepiej pojmiemy sens czytanego tekstu. Ono jest kluczem do zrozumienia konkretnej historii biblijnej. Przecież podczas lectio słuchamy samego Boga, który przemawia.
 
1 2  następna
Zobacz także
Paweł Sawiak SJ
Największym cudem, jakiego Bóg kiedykolwiek dokonał dla człowieka, jest zmartwychwstanie Jezusa. Nie jest to jednak cud do oglądania czy podziwiania, ale do osobistego przeżycia (por. Rz 6,4-5). Każdy z nas potrzebuje takiego cudu – w chorobie, w relacji z rodzicami czy z żoną, w pracy. W gruncie rzeczy, cała nasza wiara sprowadza się do tego jednego elementu: abyśmy ze śmierci przeszli do życia. A pierwszym krokiem do zmartwychwstania jest zauważenie swoich „mar” – czyli tego wszystkiego, co czyni ze mnie trupa. 
 
Paweł Hańczak OCD
Tak to jest, że każdy z nas jest związany uczuciowo, psychicznie czy też myślami z jakimiś osobami czy też z jakimiś rzeczami, które coś nam przypominają, są dla nas po prostu bardzo ważne i cenne. Zazwyczaj tak bywa, że jest to przywiązanie, które na pozór może wydawać się nam niegroźne, ale jednak długofalowo powoduje, że nie jesteśmy ludźmi do końca wolnymi, decydującymi tylko i wyłącznie z Bogiem i potrafiącymi, nawet z tych najważniejszych dla nas rzeczy czy osób, do jakiegoś stopnia zrezygnowa 
 
ks. Przemysław Bukowski SCJ
Trzeba żyć. W jakiś sposób nawet musimy żyć. Życie jest bowiem rzeką, w którą w pewnym momencie historii wpadliśmy i płyniemy z jej nurtem. Czas płynie i z nim upływa nasze życie. Ale to, co stanowi jego najlepszy smak, jego nowość i świeżość jest czymś więcej niż wyłącznie uznaniem, że „trzeba” czy „muszę” żyć. Życie bowiem to przede wszystkim jakaś szkoła tego, co „mogę”. 
 
 
___________________
 
 reklama