logo
Środa, 14 listopada 2018 r.
imieniny:
Emila, Laury, Rogera, Serafina, Sydoniusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Lilla Danilecka
Lek na zranienie życia
Głos Karmelu
 


Rozmowa z Philippe Madre, francuskim psychiatrą i członkiem Wsplnoty Błogosławieństw.

Pisze pan, że zranienie życia przejawia się m.in. fałszywym, aczkolwiek niezwykle bolesnym poczuciem osierocenia przez Boga. Dlaczego człowiek czuje się opuszczony przez Boga?

Zranienie życia dotknąć może zarówno ludzi wierzących w Boga, jak i niewierzących. Ci ostatni nie mają poczucia, że są osieroceni przez Boga, lecz cierpią z powodu zwątpienia w samego siebie. W ich życiu stało się coś, najczęściej w okresie dzieciństwa czy młodości, o czym mogą nawet wcale nie pamiętać, co dotknęło samego korzenia ich istoty, o wiele głębiej niż sfera psychologiczna. Zranienie życia jest zjawiskiem szczególnym, którego sama psychologia nie jest w stanie poprawnie zdiagnozować. Mówię to, sam będąc psychiatrą. Człowiek ma przekonanie, że jego życie nie ma żadnej obiektywnej wartości i że nie jest on w stanie sprostać zadaniom, jakie przed nim stoją. Żyje w poczuciu zwątpienia w samego siebie i zamyka się w samotności, którą nazywam samotnością szkodliwą. Myśli, że nikt nie jest w stanie z owej samotności go uwolnić, a skoro tak, może niszczyć własne życie, może robić z nim wszystko, co najgorsze, ponieważ i tak nikogo to nie obchodzi i nikt nie może mu pomóc. Może zacząć dopuszczać się wręcz czynów moralnie najgorszych, ale nie żałuje tego, ponieważ w swoich własnych oczach jest zerem. Jest to rodzaj skazania się na śmierć. Tak w skrócie można opisać, czym jest zranienie życia. Jednak człowiek nim dotknięty najczęściej nie rozumie tego, co się z nim dzieje.

Człowiek czuje się skazany na śmierć, lecz kto go na tę śmierć skazał: on sam, jego otoczenie, społeczeństwo?

Charakterystyczne dla zranienia życia jest to, że jedynym odpowiedzialnym za owo skazanie na śmierć jest człowiek sam dla siebie. Jakiś szczególny czynnik traumatyczny doznany w dzieciństwie może spowodować, że włącza mechanizm ucieczkowy i sam decyduje się na wybór zachowań przeciwko życiu. Nazywam to ucieczką w duchową śmierć, inaczej wyborem nie-życia. Bardzo mocno podkreślam zawsze znaczenie Miłosierdzia Bożego, które przychodzi dotknąć zranienia życia w człowieku - oczywiście, jeśli człowiek mu na to pozwoli. Miłosierdzie Boże nie tyle uzdrawia człowieka, ile dokonuje w nim duchowego zmartwychwstania z wyboru śmierci. Człowiek zamyka się w czymś na kształt grobu w samym sobie i pozostaje tam dopóty, dopóki nie przyjdzie do niego ktoś, kto w imię Chrystusa poda mu pomocną dłoń.

Ucieczka w wybór śmierci, o której pan mówi, jawi się paradoksalnie jako coś łatwiejszego niż wybór życia. Człowiek zraniony ucieka przed życiem, a przecież do życia jest powołany, a nie do śmierci.

Tu właśnie najwyraźniej rysuje się różnica pomiędzy sferą psychologiczną a sferą duchową człowieka. Jeśli doznałem zranienia w sferze psychiki, będę się bronił przy pomocy tzw. mechanizmów obronnych, moja psychika będzie na różne sposoby podejmować walkę z cierpieniem. Kiedy zranieniem dotknięta zostanie sfera duchowa, czyli ta, w której mieści się tożsamość osoby ludzkiej w swojej godności, mechanizmy obronne nie istnieją. Zraniona sfera duchowa człowieka nie walczy o życie, lecz przyjmuje postawę negacji. Negacja samego siebie jest jedyną reakcją, jaką dysponuje człowiek w odpowiedzi na zranienie życia. Pojawia się zwątpienie w samego siebie oraz stopniowe rozwijanie się tzw. fałszywej tożsamości, np. homoseksualnej, nacechowanej agresją, depresyjnej czy wręcz o skłonnościach samobójczych. Wszystko to są tendencje i zachowania destrukcyjne bądź autodestrukcyjne.

Czy można powiedzieć, że zranienie życia stało się zjawiskiem społecznym przełomu XX i XXI wieku? Coraz częściej bowiem spotykamy ludzi przejawiających tendencje, o których pan mówi. Czy oznacza to, że mamy do czynienia z kryzysem tożsamości już nie tyle u pojedynczych ludzi, ile jest to jakiś niezwykle smutny przejaw naszych czasów?

Zranienie życia jest pojęciem stosunkowo młodym. Zaczęto je odkrywać i badać zaledwie około dziesięciu lat temu. Bez wątpienia występowało ono już wcześniej, lecz ewolucja naszych społeczeństw powoduje, że zaczęły coraz częściej pojawiać się pewne charakterystyczne czynniki traumatyczne - bowiem nie każdy czynnik traumatyczny wywołuje zranienie życia - które wcześniej należały do rzadkości, a obecnie stają się coraz powszechniejsze społecznie, np. w Europie nastąpił w ostatnich czasach gwałtowny wzrost przestępstw na tle seksualnym. Niestety, niechlubną rolę w ich mnożeniu się mają współczesne media, które szukają w nich sensacji i kierują uwagę zwykłych ludzi, szczególnie młodzieży, na zachowania dewiacyjne. Poza tym człowiek współczesny jest o wiele słabszy i bardziej podatny na zranienia w sferze własnej tożsamości niż pokolenia naszych dziadków i rodziców.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Józef Augustyn SJ
Dobry kontakt emocjonalny z ojcem w okresie dzieciństwa i dojrzewa­nia staje się natomiast fundamentem „stabilności emocjonalnej” i poczucia bezpieczeństwa na całe późniejsze życie zarówno u dziewcząt, jak i u chłop­ców. U dziewczyn, które posiadały dobry kontakt emocjonalny ze swoim ojcem, relacje z osobami płci odmiennej są zwykle o wiele prostsze i bar­dziej naturalne...
 
Marian Zawada OCD
Bywa, że trucie zaczyna się od osłabienia ostrości widzenia, a nawet utraty wzroku. Coraz bardziej słabnący duchowy wzrok, nieostrość widzenia powoduje, że człowiek żyje w zamazanym świecie, nie rozeznaje ani dobra, ani zła, a tym bardziej nie odróżnia działania Bożego od demonicznego.
 
Kazimierz Szałata
Cierpienie jest jedną z najgłębszych tajemnic osobowego życia człowieka. Od najdawniejszych czasów jest ono przedmiotem głębokich dociekań filozofów. Dlaczego człowiek cierpi? Czy jest jakiś sposób, który pozwoliłby człowiekowi uniknąć tego przykrego, a czasem wręcz tragicznego doświadczenia?
 
 

Zaduszki

___________________
 
 reklama