logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Listy wolontariuszek misyjnych
 


Do Rwandy wyjechałyśmy dzięki Fundacji Redemptoris Missio oraz przy wsparciu Programu Wolontariat Polska Pomoc Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Na misji każda z nas spędziła trzy miesiące, chociaż nie cały czas byłyśmy razem. Agata Cicha – nasz świeżo upieczony lekarz – była na misji od czerwca do września, Ania Klupś – nasza specjalistka położna oraz Agnieszka Pydzińska – studentka medycyny – dołączyły w lipcu i pracowały do października, natomiast Aneta Ciołek – lekarz i najbardziej doświadczona z nas – przyleciała w październiku  i pozostała na misji aż do stycznia. Mieszkałyśmy i pracowałyśmy w wiosce Rushaki na północy kraju, przy granicy z Ugandą. Gościły nas siostry ze Zgromadzenia Św. Rodziny z Bordeaux, które prowadziły tam Ośrodek Zdrowia dla około 20 tysięcy ludzi mieszkających w okolicznych wioskach.
 
W jego skład wchodziły gabinety konsultacyjne, gabinet opatrunkowy, porodówka z salą poporodową, sale do krótkoterminowej hospitalizacji, gabinet do konsultacji kobiet ciężarnych, poradnia dla zakażonych wirusem HIV, centrum szczepień, gabinet dystrybucji leków oraz laboratorium. Pracowałyśmy od poniedziałku do piątku od 9 do 18 oraz w soboty – na wezwanie. Zdarzało się często, że wstawałyśmy do porodów również w nocy. Niedziele miałyśmy wolne, więc chodziłyśmy z siostrami odwiedzać ciężko chorych lub bardzo ubogich ludzi, którzy nie byli w stanie sami dotrzeć do naszego Ośrodka – często pomoc medyczna nie była im potrzebna lub możliwa, chodziło raczej o same odwiedziny, dobre słowo i wspólną modlitwę. Miałyśmy także swoich stałych pacjentów, których leczyłyśmy w domach.
 
Głównym problemem zdrowotnym, z którym się spotykałyśmy była malaria, jak w większości Afryki – zakażenie wirusem HIV oraz biegunki – wynikające z braku dostępu do świeżej lub przegotowanej wody. Częstym problemem, szczególnie wśród dzieci, były choroby pasożytnicze przewodu pokarmowego. Oprócz chorób infekcyjnych częste były też urazy, które w większości udawało się nam zaopatrzyć na miejscu, w cięższych przypadkach odsyłałyśmy pacjentów do szpitala rejonowego w Byumba, większym mieście, oddalonym o około godzinę jazdy samochodem.
 
Gdy przyjechałyśmy do Rushaków bardzo dużym problemem były niegojące się rany. Pacjenci przychodzili miesiącami do Ośrodka na zmiany opatrunków. W czasie naszego pobytu przyszły paczki, które wcześniej wysłałyśmy z Polski i dzięki materiałom opatrunkowym w nich zawartym mogłyśmy wiele z tych ran wyleczyć i uwolnić pacjentów od bólu.
 
Ważną naszą działalnością w Ośrodku była również edukacja personelu, która wymagała od nas dużo pomysłowości i cierpliwości, jednak wielką radością było dla nas widzieć, że nasze rady są przyjmowane z zainteresowaniem i stosowane w codziennej pracy.
 
Podczas naszego pobytu uczestniczyłyśmy również w akcjach szczepień oraz w testach przesiewowych na HIV w szkołach. Miałyśmy też okazję przeprowadzić zajęcia z języka angielskiego w szkole podstawowej oraz warsztaty z pierwszej pomocy dla uczniów z miejscowego college’u.
 
www.medicus.ump.edu.pl