logo
Piątek, 25 września 2020 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Paweł Sobierajski
Ludzie środka
materiał własny
 


Ludzie środka
WIELKI POST 2001 - część 3

Apokalipsa wypowiada się jednoznacznie: bądź zimny albo gorący. Jeżeli będziesz letni wypluję cię z moich ust. Nasz narodowy wieszcz Adam Mickiewcz ujmuje rzecz inaczej: Kto nie zaznał slodyczy ni razu ten nie może być w niebie, kto nie zaznał goryczy ni razu ten nie może być w niebie. A Ty drogi czytelniku, może myślisz sobie: dla kogo właściwie jest to całe gadanie o nawróceniu. Może dla wielkich grzeszników albo dla wielkich świętych, ale mnie przecież to nie dotyczy. Świętym nie jestem, ale nikogo nie okradłem, nikogo nie zabiłem, chodzę do kościoła, od czasu do czasu przystępuję do komunii św. Od wieków mam te same grzechy: czasem nie zmówię pacierza, czasem powiem jakieś niepotrzebne słowo, czasem moje myśli są zdrożne, czasem popatrzę na jakiś film, który zawiera takie czy inne sceny, ale jest emitowany w normalnej telewizji, czasem nie zwrócę uwagi na wychowanie moich dzieci, czasem jestem opryskliwy w stosunku do mojej żony. Ot wszystkie moje grzechy. Czy jestem wielkim łajdakiem. Może jestem, ale nie aż takim...

Czy wezwanie do nawrócenia Jezus kieruje do jakiejś szczególnej grupy ludzi? Czy są to jakieś wyjątkowe osoby? Przypatrzmy się im z bliska. Oto właśnie schodzą z góry ci, których Jezus powołał. Pierwszy idzie Piotr. Chcielibyśmy powiedzieć Panu Jezusowi: Powołałeś zdrajcę. Nie znasz się na ludziach. Absolutnie nie wolno Ci powoływać tego czlowieka. Jest stary i głupi i pełen obaw. Zdradzi się niebawem. Następny idzie Judasz. I znowu mówimy: Ten jest złodziejem, ten Cię sprzeda, ten Cię zamorduje, wskaże pocałunkiem zdrady. Więc zrezygnuj z niego czym prędzej! Za nim Mateusz: A ten tu co robi? Przecież to jest kolaborant z wrogiem.

Jaką ty masz klasę Chryste? Kto Ciebie reprezentuje na tym świecie?

Jezus zresztą sam udawadniał bylejakość swoim uczniom. Tyle razy nie zdali lekcji z wierności. Proponował im, żeby wspólnie z nim czuwali, uczył ich modlitw. A oni? Kłócili się po drodze o ministerialne stołki, rozdzielali pomiędzy siebie posady i zaszczyty. Na wieczerzy paschalnej najedli się pieczonego barana, popili winem i usnęli w Ogrodzie Oliwnym. A On się krwawił i pocił...

Kiedy umierał, nie było ich przy Nim. Zdezerterowali, uciekli. Jeden Jan został, ale też chyba nie był najlepszy, bo nie zrobił nic żeby odwieść Judasza od jego zamiarów. Nie wyszedł, nie przekonywał: Judaszu co robisz, Judaszu opanuj się. Jezus podejmował tyle wysiłków, żeby tego biedaka uratować. Najpierw wybrał go do grona dwunastu, a nie powinien był tego czynić. Potem obdarzył go wielkim zaufaniem, powierzając mu trzos czyli opieką nad ubogimi. A wiadomo już było ze Starego Testamentu, że kto jałmużnę daje ...jałmużna zasłania wiele grzechów. Dla Judasza to kolejna szansa na nawrócenie. I to jak podana:
- Judaszu będziesz zajmował się normalnymi sprawami. Nie mówię Ci byś się biczował, będziesz tylko rozdawal.
- I w ten sposób mogę się nawrócić Panie?
- Możesz!

Czy Judasz rozumiał więcej niż inni? Wątpię w to. Podobnie jak reszta, niczego nie rozumiał. A jednak Pan Jezus sadza go na Ostatniej Wieczerzy tak blisko siebie, że nie wstając z miejsca może mu podać kawałek chleba. Judasz prawdopodobnie czuł oddech Pana Jezusa, czuł na sobie wzrok chrystusowy. Przy tym Kielichu Błogoslawionym Judasz mógł przecież powiedzieć: Nie uczynię tego co zaplanowałem. Zbyt go kocham. Zbyt On mnie kocha. Gdy Judasz wrócił ze zbrojnymi żołdakami, Pan Jezus nie mówi do niego: ty parchu, oprychu, idioto, oszuście, kretynie, ty zdrajco wynoś się łajdaku... ale zwraca się z miłością: Przyjacielu. To było podanie ręki w ostatnim momencie. To są proste, ludzkie gesty, które Jezus kieruje do człowieka, do każdego człowieka, do zwykłego człowieka, do Ciebie i do mnie. Ale Chrystus wie doskonale, że to co może, to proponować inne życie, niczego nie narzucać.

Do wiary potrzeba odwagi, do grzechu potrzeba jej także. Jeżeli jesteś tchórzem, jeżeli jesteś szarakiem i boisz się samego siebie, tak naprawdę nie uświadamiasz sobie pełni swojego człowieczeństwa, nie stajesz się człowiekiem, nie zaryzykowałeś jeszcze w życiu człowieczeństwa. Jesteś być może istotą rozumną, ale nie stajesz się na nowo osobą. Nie dokonujesz wyborów, żyjesz gdzieś w bezpiecznych granicach swojej prywatnej kałuży. Z tą swoją mentalnością i moralnością spłaszczoną jak ruski telewizor. Nie ma pasma górnego przenosznia, nie ma pasma dolnego - obraz ucięty.

Kto się nigdy Bogu nie dał zauroczyć, kto się nigdy boską prawdą nie przejął, kto nigdy nad Ewangelią nie zapłakał, kto się nigdy nie wzruszył boską dobrocią, nie tęskni za niebem. Jest średniaczkiem. I kto nigdy nie odczuł głodu Boga, kto nigdy nie poczuł tęsknoty za Nim, kto nigdy nie zawołał jak Bartymeusz pod Jerychem: Jezusie Synu Dawida ulituj się nade mną - ten też niczego nie zrozumie.

Pytasz co masz robić? Bądź jak Jezus. Cztery elementy składają się na nasz katolicyzm: wiedzieć a więc mieć informację, umieć czyli być odpowiednio uformowanym, tworzyć wspólnotę i być apostołem. A więc informacja, formacja, inicjacja i ewangelizacja. Potrzeba twojego zaangażowania. Już wiesz jaki jest Jezus, już wiesz kim są Ci których wybrał, już wiesz jaka jest Ewangelia. Niech ta Ewangelia cię formuje, znajdź sobie koniecznie małą wspólnotę, może w twojej parafii i buduj tę wspólnotę. Ale nie zostawaj w kościele, idź na zewnątrz, działaj. Jezus Cię wysyła. I to będzie Twoje cudowne nawrócenie i Twoja droga do świętości.

opracował Andrzej Gołąb
www.kerygmat.Jezus.pl

 
Zobacz także
 
Mówią, że jest matką głupich i że umiera ostatnia. Najczęściej jednak życzą, by była. Ale skąd ją wziąć? Okazuje się, że można ją sobie zrobić. Wyciąć z kartonu dobrych myśli, poskładać i posklejać bliskością, na koniec, lekko spoglądając w górę, pokolorować zaufaniem. 
 
Było to na początku czerwca. Wracaliśmy ze szkoły grupką kilkuosobową. Jak zawsze szliśmy skrótem do tramwaju, czyli przez targ, zwany również bazarem. Nie było tłoczno, tylko w piątki i soboty trudno się przecisnąć między stoiskami. Dostawcy przywieźli warzywa i owoce, inni sprzedawali słodycze czy nabiał. Minęliśmy rząd pawilonów z pieczywem, przy jednym stała kolejka kupujących...
 
ks. Marek Dziewiecki
Często młodzi ludzie rozumieją wprawdzie świat wokół siebie, ale nie rozumieją samych siebie. Nie wiedzą, kim są ani po co żyją. Boją się nawet postawić sobie tego rodzaju pytania. Uważają je za „nienaukowe”, a naukę traktują jako ostateczną wyrocznię prawdy o człowieku. 
 
 
___________________
 
 reklama