logo
Piątek, 22 marca 2019 r.
imieniny:
Bogusława, Jagody, Katarzyny, Zachariasza, Lei – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ewelina Gładysz
Mam dość szczęśliwych ludzi
Profeto
 
fot. Tuan Truong | Unsplash (cc)


To żadne odkrycie. Od kilku dni w mediach społecznościowych przewija się filmik, na którym dziewczyna mobilizuje chłopaka, by zrobili sobie wspólne zdjęcie i zamieścili w sieci. Kłócą się. Przepychają. W końcu jest. Piękna fota. Uśmiechy młodych trafią do znajomych, rodziny, ale i ludzi całkiem obcych. Krążą po sieci. Krążą po świecie.  
 
Przyjrzyjmy się temu, czym karmimy się każdego dnia. To oczywiste: szczęśliwością innych. Przewijamy ją na ekranach telefonów i komputerów. Ilością kliknięć „lubię to” mierzymy pewne rezultaty. Kupujemy rower! Bach do sieci. „Świetny”, „boski”. Kupujemy psa. Bach. „Słodziak”. Grecja. Chorwacja. Portugalia. Nawe polskie morze zyskuje jakiś egzotyczny klimat, jak się dobrze wyprofiluje zdjęcie i przytnie całe, wylewające się obok dzikie tłumy plażowiczów i parawanów.
 
Jesteśmy szczęśliwi. Mamy rodziny. Domy. Samochody. Rozwijamy się na kursach. Studiujemy. Jeździmy na zagraniczne wycieczki. Latamy samolotami. Potrafimy upiec, ugotować. Innym udostępniamy zdobyte w sieci informacje, żeby – no chyba, żeby też mogli być tak szczęśliwi jak my. Publikujemy swoją twórczość. Wszelaką. Nasze napisane wiersze, felietony, nasze rzeczy uszyte, pomalowane, wyszlifowane. Jesteśmy kreatywni, pracowici, cierpliwi. To, co demonstrujemy, jest jak naturalny efekt, jak oczywistość. Należy nam się nasze szczęście jak nic na świecie.
 
Potem, podobne mechanizmy przenosimy do naszego życia duchowego. Jesteśmy w wiecznej szczęśliwości. Dzielimy się z ludźmi na koncertach, że przeżyliśmy nawrócenie, że modliliśmy się, że przecież tak gorąco prosiliśmy, że Pan Bóg nie mógł nas nie wysłuchać. Należało nam się to nawrócenie, to szczęśliwe życie duchowe. Wypracowaliśmy sobie to z Panem Bogiem.
 
I teraz: Czy ktoś z nas kiedykolwiek słyszał świadectwo: mam ciemną noc! Tu, teraz, w tej chwili! Nic nie widzę, nic nie czuję. Nie wiem, gdzie mnie to zaprowadzi? Czy ktoś z nas słyszał publiczne świadectwo o bezradności, złości? Nie, nie opowiadziane jako elementu drogi, która nas doprowadziła na szczyty, gdzie przybijamy sobie piątki z Panem Bogiem? Nie. Jako miejsce tu i teraz. Punkt.
 
Uczymy się strzepywać nasze wątpliwości. Odchodzimy od naszej złości. Bezradności. Świat nas do tego zachęca. Sami się nim karmimy. 
 
Ciekawe. Jezus też mógł nie przeprowadzać nas przez trzy ciemne dni. Po co to opisywać: krzyż, gwoździe? Mógł wyjść z grobu i dać piękne świadectwo: było ciężko, naprawdę ciężko, ale Ojciec wysłuchał i udało się: zmartwychwstałem. Nie zrobił tak. Reporterskie wręcz fragmenty o wołaniu z krzyża, detaliczność opisu warunków atmosferycznych, ciemne niebo i te sprawy. Chciał, żebyśmy tak posiedzieli, w tej ciemności też.
 
W ostatnich dniach wstrząsnęła nami informacja o gwałcie zbiorowym dokonanym na Polce, która wraz z mężem spędzała wakacje we Włoszech. Internet huczał o emigrantach, o ich braku, ich obecności. Przewinęła się po raz kolejny fala hejtu.
 
I w tle. Czasem w jednym zdaniu była ona - ofiara. 
 
Bywa, że ludzie po wypadkach samochodowych mają połamane ręce, nogi, przerwany rdzeń kręgosłupa. Gazety o tym piszą. To znaczy, że ktoś do końca życia nie będzie chodził, tańczył, biegał w maratonach. A kiedy ktoś ma przerwaną duszę? Co tu napisać? Że nie będzie się śmiał przez lata, że nie pozwoli się przytulić, że zadzieją się rzeczy, które przerosną naszą wyobraźnię?!
 
Może jednak zostać przy tej niemocy opisania, skomentowania. Posiedzieć z ciszą, który rozlewa się w nas na myśl o bestialstwie innych, cokolwiek nie wykombinujemy w głowie – też ludzi. 
 
Może warto przy tej kobiecie posiedzieć z dobrą myślą, z modlitwą, nawet bez prośby o cuda nad cudami. Bo o co tu prosić? 
 
Ewelina Gładysz
profeto.pl 
 
Zobacz także
Jacek Salij OP
Wolność publicznego wyrażenia swoich poglądów jest wielkim dobrem społecznym, ale nie zapewnia ona wolności słowa. Niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo wypowiadane nie jest wolne. Jeśli jest spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych – dla tych na przykład, którzy różnią się narodowością, religią albo poglądami. 
 
Jacek Salij OP
„Moi rodzice byli bardziej godni nieba niż ziemi” – pisała św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Dziś te słowa, które Mała Święta czuła już wtedy swoim sercem, stały się rzeczywistością. Rodzice świętej właśnie „trafili na ołtarze”. To zwyczajne małżeństwo Ludwik i Zelia Martin 19 października zostali zaliczeni w poczet błogosławionych. Jest to druga para małżeńska w historii Kościoła wyniesiona do chwały ołtarzy.
 
Stanisław Musiał SJ
O zwierzętach mówi się dzisiaj dużo, chętnie oglądamy o nich filmy, podejmowane są liczne inicjatywy w ich obronie. Parlamenty wielu krajów wprowadzają nowe prawa określające nasz stosunek do zwierząt. Coraz częściej podkreśla się potrzebę przyjęcia karty praw zwierząt, na wzór Karty Praw Człowieka. Czy to wszystko jest tylko wielką modą? Wielu podejrzewa wręcz, że tak dużo uwagi poświęca się zwierzętom po to, by zatrzeć granicę między nimi a człowiekiem lub co najmniej zredukować dystans, jaki dzieli nasz świat od świata zwierząt.
 
 
___________________
 
 reklama