logo
Poniedziałek, 19 kwietnia 2021 r.
imieniny:
Alfa, Leonii, Tytusa, Elfega, Tymona, Adolfa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Tadeusz Hajduk SJ
Marta i Maria
Posłaniec
 


W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: “Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział: “Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
Łk 10,38-42
 
 Przyglądając się tej znanej nam dobrze scenie, starajmy się o odkrycie tego, co ewangelista chce nam, przez opis tego wydarzenia, uzmysłowić. Spróbujmy zapragnąć przebywania z Jezusem i zaprośmy Go do swojego domu. Chciejmy doświadczyć wartości dawania Mu naszego czasu i starajmy się zrozumieć istotę wyrażania Mu naszej miłości, zarówno służbą jak i zasłuchaniem się w Jego słowo, modlitewnym trwaniem u Jego stóp.
 
Z opisów ewangelicznych wiemy, że Jezus lubił zatrzymywać się w Betanii w zaprzyjaźnionej rodzinie, u dwu sióstr i ich brata Łazarza, bo Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza (J 11,5). I tym razem zatrzymuje się w ich gościnnym domu. Nie wiemy, gdzie są jego uczniowie i towarzyszące Mu w Galilei kobiety, o których ewangelista wspomina nieco wcześniej (zob. Łk 8,1-3). Nie ma też tu mowy o Łazarzu. W centrum sceny obok Jezusa są tylko dwie siostry, Marta i Maria. Jak widać z tej sceny, siostry cechowała duża różnica temperamentów, dlatego łatwo mógł między nimi powstać spór, właśnie z powodu ich różnego sposobu wyrażania przyjaźni do Jezusa.
 
Maria siada u stóp Jezusa. Wsłuchuje się w Jego słowa. I to właśnie ona nieco później, niedługo przed męką, namaści Jezusa drogocennym olejkiem i włosami swoimi otrze Jego nogi. Jest słusznie uważana za model życia kontemplacyjnego. Natomiast Marta ukazana jest w tej scenie jako kobieta czynu. Występuje jako gospodyni zakrzątana koło rozmaitych posług, chcąc godnie przyjąć tak wielkiego Gościa, bliskiego jej sercu. Siostry miały wielkie zaufanie do Jezusa; nie krępowały się w wypowiadaniu ostrych słów także wobec Niego. Nie ukrywały przed Nim tego, kim każda z nich jest. Ich małe nieporozumienie daje Jezusowi okazję, by ukazać właściwą kompozycję działania i modlitwy, by ukazać to, co jest drogie Jego sercu.
 
Jezus się zatrzymał, by wypocząć i zapewne był głodny po podróży, ale dla Niego ważniejsze od strawy i wypoczynku były kochane osoby, które chciał spotkać. Potrzeba tylko jednego skierowane do Marty, która troszczy się o wiele, może mieć równocześnie podwójne znaczenie: Jezusowi wystarczy jedno proste danie zamiast uczty, a zaprzyjaźnionym siostrom wystarczy siąść u Jego stóp, by być z Nim. Jezus chce się nacieszyć ich obecnością i pragnie, by one też się Jego bliskością cieszyły.
 
Pamiętajmy, że to Marta przyjęła Jezusa do swojego domu i że to dzięki niej Maria może kontemplować Mistrza. Marta pobudza Jezusa swoimi pretensjami do wypowiedzenia się, i właśnie jej żarliwość umożliwia nam otrzymanie tej Jezusowej syntezy działania i modlitwy. Dzięki niej wiemy, co jest drogie Sercu Jezusa. Ewangelista nie przytacza tego, co mówił  Jezus do Marii, siedzącej u Jego stóp, przytacza natomiast cały dialog Marty z Jezusem...
 
Prawdziwą winą Marty nie jest to, że pracowała dla Jezusa, czy też że Go zaniedbała. Jej problem tkwi w tym, że nie nauczyła się od swojej siostry tego, by w swoją aktywność wnieść gest kontemplacyjny. Powinna pamiętać, że Jezus bardziej pragnie spotkania z nią niż posiłku. Kiedy działanie staje się niepokojem, napięciem, poszukiwaniem efektów, grozi zawsze tym, że stanie się poszukiwaniem siebie. Może stać się troską zagłuszającą Boże słowo, co Jezus piętnował w swoim nauczaniu niedługo przed przybyciem do Betanii. Mówił wtedy, że ziarno, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu (Łk 8,14).
 
 
 
1 2  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
Jest takie powiedzenie: Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Źle to czy dobrze? Dobrze, jeśli kryje się pod tym stwierdzeniem zdolność człowieka do adaptacji, do znoszenia rzeczy trudnych przy jednoczesnym, pełnym nadziei, dążeniu do celu. Wielki kłopot pojawia się wtedy, gdy „potrafimy” przyzwyczaić się do najwspanialszych obdarowań, a wskutek tego tracimy zdolność zdumiewania się, dziwienia i wdzięczności. 
 
Krzysztof Osuch SJ
Bóg nawet z największego zła jest w stanie wyprowadzić dobro. Grzeszna przeszłość Dawida nie zaciążyła nad wyborem Salomona na króla. Bóg okazał się wyjątkowo łaskawy i Salomon stał się bodaj najsławniejszym królem Izraela. Bo odpowiedzią Boga na grzech jest łaska, czasem także łaska powołania...
 
Ks. Andrzej Paś
Nigdzie w świecie Boga znaleźć nie można. Wymyka się On ucieleśnionej obecności i spostrzeganiu. Jego realność nie jest w czasie i przestrzeni. Jego istnienie nie może być dowiedzione. Jeżeli jest, to realność Jego musi być całkiem różna od realności świata. Żadna nauka, w sensie uniwersalnie ważnego poznania Boga, żadne poznanie, które mogłoby badać obiekt "Bóg", nie wywodzi się z myślenia o Bogu. Bo nie ma Boga dla wiedzy...
 
 
___________________
 
 reklama