logo
Wtorek, 01 grudnia 2020 r.
imieniny:
Blanki, Edmunda, Eligiusza, Natalii, Florencji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marcin Makohoński
Matka od naszych codziennych spraw
Przewodnik Katolicki
 


O codziennym poznawaniu Matki Bożej, Jej obecności w naszym życiu, miłości do niej i dobru, jakie za Jej wstawiennictwem otrzymujemy, z ks. Zygmuntem Grochowiakiem SDB, proboszczem parafii i kustoszem sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Kawnicach, rozmawia Marcin Makohoński  
 
 
Z Ewangelii nie znajdziemy wielu informacji o życiu Maryi. Maryja pozostawała zawsze w cieniu Syna – a jednak przez wieki fascynowała jako Kobieta i jako Matka. Zachwycała wierzących i niewierzących, inspirowała artystów i zwyczajnych, niewykształconych ludzi. Jak Ksiądz spogląda na Maryję?

Odpowiedzią na pytanie, kim jest Maryja, jest dla mnie testament z krzyża. „Oto Matka” – mówił umierający na krzyżu Jezus. Nie powiedział: „Oto królowa” tylko „Matka”. „Bardziej Matką niż Królową” nazywała również Maryję św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Wyjątkowość Maryi polega na tym, że wskazuje Ona na Jezusa i mówi do każdego z nas: „zróbcie wszystko cokolwiek wam powie mój Syn”. Dla mnie Maryja jest najlepszą z matek. Kochałem i kocham matkę, która dała mi życie i która mnie wychowała, ale nade wszystko kochałem i kocham Maryję. To właśnie Jej każdego dnia w prostych słowach powierzam swoje życie i powołanie salezjańskie. 
 
Papież Benedykt XVI, rozważając scenę rozmowy pomiędzy Maryją a Jezusem w Kanie Galilejskiej, określił Ją jako „głęboko ludzką rozmowę matki z synem”. Maryja stara się pomóc przyjaciołom, którzy znaleźli się w niezręcznej sytuacji i jest Tą, od której warto uczyć się „prawdziwej modlitwy”. Jaka powinna być ta modlitwa? 

Gody w Kanie Galilejskiej są klasycznym przykładem zatroskania Maryi o sprawy czysto ludzkie. Mogła przecież powiedzieć: to nie dla mnie, jestem wdową. Ona jednak przyszła, by cieszyć się z cieszącymi. Ale przyszła także, by w razie potrzeby udzielić pomocy, by służyć. Możemy powiedzieć, że bez Maryi gody w Kanie nie byłyby tym, czym były. To Ona, mając instynkt matczyny, pierwsza zauważyła, że skończyło się wino. To Ona, cicho i dyskretnie zwróciła uwagę Syna: „wina nie mają”. To była modlitwa Maryi, prośba, by Syn ratował sytuację. Nie liczyła na cud: ale wierzyła i ufała. Taka właśnie powinnam być nasza modlitwa. 
 
Maryja modliła się w swoim codziennym życiu, pośród zwykłych zajęć dobrze znanych wszystkim kobietom. Jak powinniśmy patrzeć na naszą codzienność, na pracę? Jak pokochać banalność zwykłego życia?

Maryja, włączona w historię zbawienia ludzi, jest zarazem wpisana w życiorys każdego z nas. Jest z Synem i jest wśród nas. Świadoma naszych losów i potrzeb, uczy nas kochać Boga, uczy nas szukać Go i przy Nim trwać. Uczy rozpoznawać Go w codzienności, wśród spotkanych ludzi, na weselu, w cierpieniu, w radości i przy stracie kogoś bliskiego: w tym wszystkim, co niesie życie. Nie przez przypadek śpiewamy przecież, że „żyła prosto, zwyczajnie, jak my…” 
 
Bardzo często słyszymy, że od Maryi powinniśmy uczyć się pokory, wielkoduszności i zawierzenia Bogu. Nie jest to jednak takie proste…

Założyciel salezjanów ks. Bosco powiedział takie słowa: Czyńcie tyle dobra, ile możecie, bez obnoszenia się. Fiołek rośnie w ukryciu, a znajdujemy go po zapachu”. Te słowa bardzo trafnie określają pokorę Maryi. Ona czyniła wszystko bez rozgłosu. Sama o sobie mówiła: „Wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej”, „wielkich rzeczy dokonał we mnie Bóg”. Niektórzy twierdzą, że aby być pokornym, trzeba zaprzeć się swych przymiotów. Tak nie jest. Prawdę trzeba nazwać prawdą, fałsz fałszem. Kłamstwo nie może być nigdy podstawą cnoty: a pokora jest cnotą.
 
Mówi się często o Maryi jako wzorze dla kobiet. Jakie cechy Matki Najświętszej poleciłby Ksiądz naśladować współczesnym matkom?

„Matka, która wszystko rozumie, sercem ogarnia każdego z nas” – są to dobrze znane słowa pieśni, śpiewanej w kościołach, a szczególnie w maju. Podpowiadają one współczesnym matkom, by rozumnie, z miłością i wiarą wypełniały swoje powołanie. Matka musi być zatroskana, współczująca i kochająca, bo taka jest najlepsza z matek – Maryja.

Dlaczego akurat w Polsce Maryja jest obdarzana czcią, jakiej nie ma w żadnym innym kraju? Czy możemy mówić o fenomenie maryjnym w naszej Ojczyźnie?

Już od wczesnego średniowiecza rys polskiego chrześcijaństwa naznaczony jest maryjnością. Kiedy pierwszy krzyż stanął na polskiej ziemi, pod nim stanęła Maryja. Płaszczem macierzyńskiej troski otoczyła cała Polskę, czego dowodem są liczne sanktuaria maryjne. Na Jasnej Górze, w Ostrej Bramie i w innych miejscach wierni w trudnych momentach dziejów modlili się: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Sanktuaria maryjne były traktowane jako bastiony katolicyzmu i polskości, dlatego też stanowiły szczególny cel ataków ze strony zaborców. Tak było w przypadku kawnickiego sanktuarium. Pocieszycielka Strapionych przyciągała wiernych nawet z odległych stron. Szukali tu pociechy, umocnienia i nadziei na lepsze jutro. W ostatnim stuleciu mieliśmy wielu wspaniałych przewodników duchowych, którzy uczyli nas miłości do Maryi: to Słudzy Boży kard. Stefan Wyszyński i Papież Jan Paweł II. W tym znaczeniu możemy mówić o fenomenie maryjnym w Polsce, który przetrwał ciężkie chwile, próby i trwa. 
 
Z kultem Matki Bożej nierozerwalnie związane jest pielgrzymowanie do sanktuariów. Jak się Księdzu wydaje – dlaczego pielgrzymujemy?
 
W ekonomii zbawienia ludzkości Bóg posłużył się Maryją i nadal się Nią posługuje w dziejach Kościoła. Taki jest zamysł i wola Boga. Pielgrzymujący do sanktuariów maryjnych przez modlitwy, śpiew, udział w sakramentach, przez ofiarę trudów i zmęczenie wyrażają Matce Najświętszej miłość i hołd. Pielgrzymujemy, bo kochamy Tę najlepszą z matek. Pokonujemy często duże odległości, by stanąć przed wizerunkiem Maryi, wierząc, że Ona – Dobra Matka, jest Pośredniczką, Pocieszycielką, Orędowniczką i Wspomożycielką. Ona każdego wysłucha, nikim nie wzgardzi i nikogo nie wyśmieje. Gdy wpatruję się w rozmodlone twarze pielgrzymów w naszym kawnickim sanktuarium, widzę ich dziecięcą ufność i składane w Jej dłonie modlitwy, biedy, bóle i cierpienia. Współczesny człowiek chce mieć kogoś, komu powierzy swe trudy, radości oraz często poranione serce. Prawdziwy katolik mocno wierzy, że Tym Kimś jest właśnie Maryja.

Rozmawiał Marcin Makohoński
Przewodnik Katolicki 19/2007
 
fot. Jill111, Wineglass
Pixabay (cc)
 
Zobacz także
ks. dr hab. Jan Daniel Szczurek
Rzeczywiście można powiedzieć, że Bóg Ojciec jest trochę „niepopularny". Być może jeszcze nie dorośliśmy do odkrywania tej tajemnicy. Cała działalność Kościoła była i jest chrystocentryczna – przez ostatnie stulecia w teologii koncentrowano się głównie na Drugiej Osobie Boskiej...
 
Czesław Ryszka
"Wielka Boga Człowieka Matko, Przeczysta Panno! My, Jan Kazimierz, z łaski Syna, Króla królów a Pana mojego, i z Twojej łaski, u stóp Twoich najświętszych padając na kolana, obieram dzisiaj za Patronkę moją i moich państw Królową i polecam Twojej szczególnej opiece i obronie Siebie samego, i moje Królestwo Polskie z księstwami..."
 
Krzysztof Osuch SJ
Jest w tym jakaś prawidłowość, że siebie spontanicznie oszczędzamy, zaś bliźni tak łatwo „wpadają” w ogień naszej krytyki. Skąd w nas tyle gotowości, by pod adresem innych formułować żądania, wymagania czy nawet oskarżenia (choćby tylko w myślach)? Skąd tyle determinacji w rozprawianiu się ze złem (faktycznym czy domniemanym) u bliźniego, a taki brak zdecydowania w eliminowaniu własnych wad i grzechów?
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー