logo
Piątek, 26 lutego 2021 r.
imieniny:
Bogumiła, Eweliny, Mirosława, Porfiriusza
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Paweł Skibiński
Męczennicy rewolucji
Idziemy
 


 Niewiedza o toczącej się w latach 1936–1939 hiszpańskiej wojnie domowej jest powszechna. W Polsce, po latach propagandy, wojna ta kojarzona jest głównie z „obroną demokracji przed faszyzmem”. Ostatnio mówi się też o prowadzonym rękami Hiszpanów brutalnym starciu komunizmu i nazizmu, które stanowiło dla obu stron rodzaj doświadczalnego poligonu przed II wojną światową. Znacznie mniej rozpowszechniona jest świadomość, że wojna hiszpańska oznacza krwawe prześladowania katolików. Prawdopodobnie jedne z najkrwawszych w całych dziejach Kościoła powszechnego.
 
W najbliższych dniach przypomni nam o tych wydarzeniach masowa beatyfikacja męczenników hiszpańskich z czasów wojny domowej. Kolejnych 498 osób, które straciły życie z powodu swej wiary, zostanie wyniesionych na ołtarze w Rzymie przez papieża Benedykta XVI. Jest to sytuacja bezprecedensowa, ponieważ dotychczas za świętych i błogosławionych już zostało uznanych przez Kościół 479 osób, które straciły życie w czasie tamtych wydarzeń.
 
Wszyscy byli ofiarami gwałtownych prześladowań, jakie spotkały katolików po stronie republikańskiej. Była ta zorganizowana i planowa akcja zakładająca całkowitą eksterminację duchowieństwa i laikatu świeckiego. Odpowiedzialność za nią ponoszą zarówno rewolucyjne partie polityczne wspierające republikę – anarchiści, komuniści i socjaliści różnych odcieni, jak też partie liberalne, które co najmniej tolerowały masowy antykatolicki terror.
 
Terror narastał jeszcze przed wybuchem wojny domowej w lipcu 1936 r. Wystąpienia skierowane przeciwko duchowieństwu i budynkom sakralnym zdarzały się od początku istnienia II Republiki hiszpańskiej tj. od kwietnia 1931. Akty wandalizmu i nienawiści wobec katolików narastały stopniowo. Szczególnej intensywności nabrały w maju 1931, gdy odbywało się tzw. palenie klasztorów, następnie podczas socjalistycznego powstania zbrojnego przeciw centrowemu rządowi, które wybuchło w Asturii, na północy kraju, w październiku 1934, oraz po zwycięstwie wyborczym lewicy w lutym 1936. Ogółem zniszczono w tym okresie ponad 400 kościołów i klasztorów oraz zamordowano przynajmniej kilkudziesięciu duchownych.
 
Wróg numer jeden
 
Przyczyny tych prześladowań były rozmaite, ale dominowała ideologiczna niechęć wobec Kościoła katolickiego, który był uznawany przez całą lewicę i liberałów za główną przeszkodę w modernizacji kraju. W związku z tym księża, zakonnicy i pobożni katolicy stali się a priori wrogami numer 1 hiszpańskich przemian, bez względu na ich poglądy polityczne i rzeczywiste dokonania na polu społecznym. To szaleńcze założenie przyniesie swe najkrwawsze żniwo podczas wojny domowej. Zbuntowani wojskowi wtedy wystąpili przeciwko republice, natomiast strona republikańska opanowana została przez lewicowych zwolenników rewolucji społecznej. Pękły ostatnie hamulce, a zwolennicy „nowej Hiszpanii” rozpoczęli prawdziwe polowanie na księży, zakonników i działaczy katolickich. Wiele z ofiar nie zdążyło nawet wypowiedzieć się, czy popierają wojskowych, czy opowiadają się po stronie republiki. Dla prześladowców nie miało to najmniejszego znaczenia.
 
Wystarczającym powodem do aresztowania, a często i do rozstrzelania była sama przynależność do stanu duchownego, ale także posiadanie podstawowych dewocjonaliów – różańców, krzyżyków, obrazków świętych – oraz udział we Mszy św. Msze i inne obrzędy liturgiczne zostały po stronie republikańskiej zakazane! Świątynie zamykano, zamieniano w magazyny, stajnie, koszary lub po prostu równano z ziemią. Niszczono obrazy, rzeźby i inne obiekty liturgiczne, często o wielkiej wartości artystycznej.
 
Na porządku dziennym były świętokradztwa, bezczeszczenie Hostii, rozbijanie grobów i wywlekanie ciał pochowanych tam osób, bluźniercze naśladowanie uroczystości religijnych. Słowem, po stronie republikańskiej trwał niczym nieskrępowany festiwal antykatolickiej nienawiści.
 
W Madrycie i Barcelonie działał przez 3 lata prawdziwy „Kościół w katakumbach”. Aby przeżyć, duchowni musieli albo zejść na kilka lat do konspiracji, albo schronić się w zagranicznych przedstawicielstwach dyplomatycznych. Niektórym udawało się uciec za granicę lub na stronę frankistów.
 
Największe nasilenie agresji przypadło na pierwsze miesiące po wybuchu wojny. W 1936 r. zamordowano niemal 95% ofiar. Jednak ostatnie przypadki zabójstw z powodu wiary notowano jeszcze w 1939 r., tuż przed zakończeniem działań wojennych.
 
Skala prześladowań przeraziła samych republikanów. Oddajmy głos ministrowi sprawiedliwości Republiki – Manuelowi Irujo, który w styczniu 1937, w raporcie dla rządu republikańskiego pisał:
„Wszystkie ołtarze, obrazy i przedmioty kultu, z wyjątkiem nielicznych, zostały zniszczone, w większości w sposób świętokradczy. Wszystkie kościoły zostały zamknięte dla kultu, który został całkowicie zakazany. Wielka część świątyń, w Katalonii – zdecydowana większość – spłonęła. (...) Tysiące księży i zakonników zostały aresztowane, uwięzione i rozstrzeliwane bez sądu. (...) Doprowadzono do całkowitego zakazu prywatnego posiadania obrazków i przedmiotów kultu. Policja  dokonuje rewizji w domach, (...) niszczy wśród szyderstw i przemocy, obrazki, figurki, książki religijne”.
  
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Jacek Wójcik
Powołanie Matki Teresy kształtowało się w pełnym ciepła domu. O wyjątkowości jej wychowania świadczy fakt, że w dzieciństwie była prowadzana za rękę przez swoją matkę do innych domów, po to, żeby nieść pomoc ludziom potrzebującym. Jej dom rodzinny był wypełniony wewnętrzną harmonią modlitwy, pracy i wzajemnych dobrych relacji. W harmonię tę wtargnął dramat tragicznej śmierci ojca. Teresa miała wtedy osiem lat. Śmierć ta zachwiała dobrobytem rodziny, ale jej harmonii nie zniszczyła...
 
Jacek Wójcik
Święty Jan od Krzyża pisał, że nieważne, czy ptak siedzi w żelaznej klatce, czy jest przywiązany delikatną nitką, i tak nie poleci. Czasem tym, co cię najmocniej wiąże, są drobne, rutynowe, nieuporządkowane codzienne czynności. Miej odwagę tam posprzątać!
 
ks. Józef Bremer SJ
W listopadzie 2001 roku przypadała trzechsetna rocznica przekroczenia przez o. Eusebio Francisco Kino SJ rzeki Colorado. Z europejskiej czy polskiej perspektywy wydarzenie to może jest mało istotne. Inaczej sprawa wygląda z amerykańskiego i z meksykańskiego punktu widzenia. O. Kino jest jednym z dwóch jezuitów, których statuy stoją w Galerii Zasłużonych na Waszyngtońskim Kapitolu...
 
 
___________________
 
 reklama