logo
Niedziela, 24 stycznia 2021 r.
imieniny:
Felicji, Roberta, Sławy, Franciszka, Mileny  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jarek Kumor
Mężczyzna - istota samotna
Profeto
 


W serii artykułów dotyczących duchowości chciałbym napisać kilkanaście zdań o nas - facetach. Bo męska duchowość być może jest mniej skomplikowana niż kobieca, ale na pewno niemniej fascynująca.
 
Spróbuję pokazać kilka zaobserwowanych cech mężczyzn zarówno w Kościele Powszechnym jak i Kościele Domowym. Pierwszą, która niejako sama mi się nasuwa, jest samotność.
 
Kontrą dla tematu niniejszego tekstu częstuje mnie sam Bóg, mówiący w Księdze Rodzaju: "Nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam" (Rdz 2,18). Trudno, bym nie zgadzał się z moim Stwórcą. Jednakowoż ten sam Bóg najpierw umieścił mnie w Edenie samego. Dopiero po czasie dał mi odpowiednią dla mnie pomoc. Czy zrobił to przypadkowo? Nie sądzę.
 
Samotny, ale nie sam
 
Dość powiedzieć, że Kościół zbudowany został na samotności Jezusa na Golgocie. Jest to odniesienie wręcz mistyczne, ale faktem jest, że ta swoista samotność Jezusa była potrzebna do zbawienia ludzkości. Znajdziemy w Ewangelii fragmenty, gdy Chrystus modlił się w odosobnieniu. Mężczyźnie, by zbawić siebie i swój dom, też potrzebna jest samotność. Jaka? Chrystusowa. W Nim szukająca wzorca.
 
Ojcowie Kościoła potrzebowali wielu dni samotności, wychodzenia i przebywania na pustyni, by tymi ojcami być. I sądzę, że nie przesadzę, gdy powiem, że ojcami rodzin też powinni zostawać mężczyźni wychodzący na pustynię. A niestety, współcześnie w Kościele jesteśmy zmuszeni częściej pytać, czy ojcem zostaje w ogóle mężczyzna, czy raczej duży chłopiec.
 
Jak było na początku? Nie sądzę, by był to szowinizm ze strony Pana Boga, że to mężczyzna pierwszy pojawił się na świecie. Myślę, że Bóg chciał go nauczyć wchodzenia w relację z Samym Sobą i panowania nad tym światem oraz chciał wyrobić w nim nawyk dochodzenia do pewnych wniosków na temat swojego życia w samotności.
 
Kobiety nie trzeba było uczyć wchodzenia w relację z kimkolwiek. Ona to po prostu ze swej natury potrafi. Widzimy zresztą, jaką przewagą ilościową wobec mężczyzn dysponują kobiety w kościołach. Kobieta pojawiła się niejako" na gotowe", gdy świat był już ukształtowany i mogła zająć się co najwyżej detalami, co nieco z boku doradzić. Myślę, że zamysł był taki, by mężczyzna nad tym światem panował, a kobieta ten świat czyniła pięknym. Niestety grzech to wszystko powywracał i pomieszał, ale czyż nie mamy dążyć do tego początkowego zamysłu Boga?
 
Sądzę, że Bóg chciał i nadal chce samotności w męskim sercu. Oczywiście nie takiej, która ucieka od relacji i jest egoistyczna. Samotność mężczyzny ma go przygotowywać do relacji. Bóg chce dla niego takiej samotności, która pozwoli na widok kobiety zakrzyknąć z zachwytem. Chce samotności, która jest odizolowaniem się w konkretnym celu - by wrócić lepszym. I nie chodzi tu o częste wyjazdy na rekolekcje ignacjańskie. Chodzi o godzinkę w garażu sam na sam z zepsutym motorem, pół godziny sam na sam ze Słowem Bożym, czy po prostu otworzenie pustego pudełka w naszym męskim mózgu i kilka chwil myślenia kompletnie o niczym. Potrzebujemy samotności, która będzie środkiem do celu. 
 
Pustynia
 
Wiemy, że człowiek bez relacji się nie rozwija. Ale żeby przeżywać zdrową relację, musimy od czasu do czasu stanąć z boku i zastanowić się. I naprawdę jest na to czas. Pytanie, jak go pożytkujemy. Bo możemy praktykować samotność "meczową", samotność "piwną", "pubową" itp. Ona może być, ale nie musi. Natomiast samotność, którą roboczo nazwałem samotnością Chrystusową, być bezwzględnie musi. A w niej musi być prawda. Prawda o nas. A gdzie ta prawda o nas jest zawarta? W książce o nas? Jakiej? Oczywiście w Biblii. Dlatego bardzo ważne jest, by tę potrzebę męskiej samotności obficie zaspokajać osobistym kontaktem ze Słowem Bożym. 
 
Bóg widzi nas bez żadnych masek. Pytanie, czy my chcemy tego widoku. Jeśli tak, to bez wychodzenia na pustynię możemy się z nim pożegnać. Mężczyzna zapyta: no dobra, ale co to znaczy w praktyce wyjść na pustynię? Osobiście uważam, że dokładnie to samo, co dosłowne wyjście na pustynię. W końcu ta przenośnia nie wzięła się znikąd. A zatem: nic atrakcyjnego w oczach świata. Nikogo dokoła, żadnych rozpraszających bodźców, Pismo Święte w ręku, brak możliwości zajęcia czasu czym innym. Trzeba dać sobie warunki dla skupienia się tylko, ale to tylko na rozmowie z Bogiem. 
 
Mojżesz
 
Dla Mojżesza to na pustyni, w jej głębi, zaczęło się prawdziwe życie. Później ta osobista relacja z Bogiem była nieodzowna. Mojżesz jest postacią, w której odnaleźć się może wielu współczesnych mężczyzn. Bo nie oszukujmy się Panowie, jesteśmy powołani do tego, by dowodzić. Mamy być dowódcami, którzy dają się prowadzić Bogu. Tak, jak Mojżesz. Mnóstwo mężczyzn, tak jak on, ma kompleksy i uważa za szczyt swojej misji życiowej zapewnienie chleba rodzinie. Czy nie jest to minimalizm? Dlaczego nie mamy się przede wszystkim starać o zbawienie naszych rodzin? Bóg nas do tego wzywa, mimo naszych wewnętrznych ograniczeń. Tak, jak wezwał Mojżesza, by uwolnił Jego lud. 
 
Bóg, aby nas wezwać do naprawdę wielkiej życiowej misji, musi się przebijać przez szereg naszych wymówek i kompleksów. Ułatwmy Mu to! Na pustyni jesteśmy w stanie napotkać krzew gorejący i wejść z Bogiem w prawdziwą zażyłość. Wtedy nasze ograniczenia schodzą na dalszy plan. Bo pamiętajcie, że Bóg nie wybiera uzdolnionych, ale uzdalnia wybranych.
 
Czytając te słowa, zastanów się proszę, do jakiej wielkiej misji wybiera Cię Bóg. W jakim wymiarze masz panować nad tym światem? Do czego chciałby się uzdolnić? A może już Cię uzdolnił, tylko Ty wolisz zakopać ten kapitał i oddać Mu nienaruszony, żeby przypadkiem czegoś nie zepsuć. Nie bój się! Bóg jest potężniejszy niż Ty i Twoje słabości, i ograniczenia. 

Jarek Kumor
profeto.pl
 
fot. Frank Mckenna | Unsplash (cc)
 
Zobacz także
Miłosz Studziński
Nauczanie i wychowanie to dwa podstawowe obszary aktywności, w których uczestniczy uczeń szkoły. Konieczność zachowania równowagi pomiędzy obydwoma elementami omawianej diady – jakkolwiek oczywista dla każdego trzeźwo myślącego nauczyciela – sprawia trudności nie tylko świeżo upieczonym pedagogom, ale także wytrawnym belfrom zaprawionym w edukacyjnych bojach. 
 
Paweł Zybura OP
Jednym z najistotniejszych problemów „kaznodziei dziecięcego" jest wypracowanie oryginalnych i prostych pomysłów na przekazanie małym odbiorcom treści Bożego Objawienia. Mając do czynienia z taką a nie inną „publicznością", nie da się zwyczajnie przeczytać lekcji i wygłosić standardowego kazania. „Dorosły" sposób przekazywania wiary okazuje się na ogół nieskuteczny. 
 
o. Stanisław Morgalla SJ
Decyzję na życie w celibacie porównałbym do skoku w ciemną przepaść z przekonaniem, że nic złego nam się nie stanie, bo niewidzialna dłoń Boga jednak nas złapie. Bóg w takich decyzjach jawi się jako dobry i troskliwy Ojciec. Ale prawdziwa przygoda zaczyna się dopiero wtedy, gdy dostajemy gwałtownego przyspieszenia, a niewidzialnej ręki jak nie było, tak nie ma...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー