logo
Wtorek, 22 stycznia 2019 r.
imieniny:
Dominiki, Mateusza, Wincentego, Anastazego  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
O. Jan Andrzej Kłoczowski OP
Mieszkam sama, grzechów nie mam...
List
 


czyli jak się spowiadać
 
z o. prof. Janem Andrzejem Kłoczowskim,
dominikaninem, filozofem religii, rozmawiają Beata Kolek i Anna Dąbrowska
 
 Ojcze, pierwszą rzeczą, która kojarzy się nam ze spowiedzią, jest konfesjonał. Niekoniecznie jest to skojarzenie miłe...
 
Od razu zaczynamy się bać. Bardzo wielu z nas ma duże opory przed przystąpieniem do tego sakramentu właśnie ze względu na ów dziwnie wyglądający mebel. Lęk, nierzadko jeszcze większy, wzbudza również osobnik, który w nim siedzi. Dla niektórych jest to wystarczającym powodem, by w ogóle zrezygnować ze spowiedzi, a przecież chodzi w niej o pojednanie. To jest w spowiedzi najważniejsze. Nie jednamy się z konfesjonałem ani z siedzącym w nim księdzem, ale z Panem Bogiem. Ten proces wewnętrznej przemiany, zarówno postępowania, jak i myślenia nazywamy metanoją (z gr. metanoia - zmiana myślenia).
 
Kiedy ten proces się zaczyna?
 
W momencie, gdy człowiek uświadamia sobie, że coś jest nie tak, i to „nie tak" nie oznacza niepowodzenia w miłości czy w interesach, ale w tym, co w życiu najistotniejsze - w relacji z Panem Bogiem. Moment uświadomienia sobie tego i wewnętrznego rozliczenia się ze sobą przed Bogiem katechizmowo nazywamy rachunkiem sumienia.
 
Często już na tym etapie napotykamy problemy.
 
Tak. Myślę, że ludziom zdarza się mylić głos sumienia z poczuciem winy, które rodzi się w nich, gdy nie spełniają czyichś oczekiwań. Mogą być one nawet bardzo słuszne i dobre: rodzice pragną, bym się dobrze sprawował; bliscy chcą, bym wypełnił daną im obietnicę. Zdarzają się też jednak inne: ktoś oczekuje, że wręczę mu łapówkę. Co prawda nie robię tego, ale jestem przekonany, że w ten sposób go rozczarowuję. Dlatego spowiadam się później: „zrobiłem przykrość jednemu człowiekowi". A przecież grzechem byłoby dać tę łapówkę. Poczucie winy może być zatem słuszne albo niesłuszne, ale nie można go mylić z sumieniem.
 
Czym jest sumienie?
 
Bardzo bliska jest mi definicja św. Tomasza z Akwinu. Jego zdaniem, sumienie to nie żaden wewnętrzny głos, ale osąd rozumu praktycznego. Myśląc o moim postępowaniu, stwierdzam niegodziwość takiego czy innego czynu, gdyż jest on sprzeczny z tym, czego oczekuje ode mnie Pan Bóg.
Można powiedzieć, że sumienie to trybunał osądzający, który w sobie mamy. Jego godność jest tak wielka, że ten „głos” – jak mówi jasno Magisterium – jest dla nas zobowiązujący.
 
Nawet wtedy, gdy nie zgadza się z nauczaniem Kościoła?
 
Nawet wtedy, ale sumienie należy kształtować. Odbywa się to m.in. przez posłuszeństwo autorytetowi. Jest to zasada, która obowiązuje we wszystkich tradycjach religijnych. W buddyzmie uczeń jest zobowiązany do posłuszeństwa swojemu mistrzowi, bo inaczej nie będzie miał szansy na duchowy rozwój. W chrześcijaństwie, a zwłaszcza w katolicyzmie, ten aspekt również bardzo się podkreśla.
 
Innym problemem, który pojawia się przy rachunku sumienia, jest odróżnianie pokusy od grzechu.
 
Gdy ktoś mówi, że jego myśli krążyły wokół tematów seksualnych, zawsze podkreślam, że grzechem jest „świadome i dobrowolne przekroczenie Bożego przykazania", a w wypadku grzechu ciężkiego - w ważnej materii. W głowie pojawiają „się" jakieś myśli - to krótkie słówko „się" wskazuje na to, że to nie jest świadomy akt. Gorzej, jeśli pod wpływem tych myśli ułożyłeś sobie bardzo chytry plan uwiedzenia cudzej żony. Nawet jeżeli, mimo twoich usilnych starań, plan się nie powiódł, bo dostałeś od kobiety po pysku, to grzech jest. Nie jej - bo słusznie ci dała po gębie, ale twój - bo byłeś gotów popełnić zły czyn. Za to, że się nie udało, chwała wiernej małżonce.
Kiedy idziesz ulicą, zobaczysz dziewczynę i pomyślisz: „Ładna!", to podziękuj Panu Bogu, że stworzył nie tylko tak brzydkie dla nas zwierzęta jak ropuchy, ale i piękne kobiety. Skądinąd jest to dowód Jego dużego poczucia humoru.
 
 
1 2 3 4 5  następna
Zobacz także
ks. Adam Sikora
Grzech jest zjawiskiem społecznym nie tylko w wymiarze jego skutków, ale także przyczyn. To inni, wpływając na nas, mogą powodować pojawienie się grzechu w naszym życiu. To my, wpływając na innych, możemy wywołać taki sam skutek.
 
Terry Harley
Pierwotnie astrologia zakładała poszukiwanie wiedzy o człowieku; była to próba odnalezienia sensu ludzkiego istnienia w konfiguracji gwiazd i planet. Uważano także wówczas, że możliwe jest przewidywanie przyszłości człowieka i Ziemi na podstawie położenia ciał niebieskich na niebie.
 
ks. dr Piotr Gąsior, Magdalena Guziak
To, że młodych ludzi nie ma w Kościele znaczy, że we wczesnych latach nie udało im się nawiązać osobistej relacji z Chrystusem. W Kościele najważniejszy jest Chrystus. Pewien profesor mawiał, że to On jest życiodajnym ziarnem orzecha. Nikt nie podziwia pustej skorupy, nawet gdyby była pomalowana na złoto.
 
 
___________________
 
 reklama