logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Pisarczyk
Miłość – ciągłe tworzenie
wstań
 


Miłość jest procesem, ciągłym stawaniem się, ruchem. Jako taka wymaga od nas aktywności. Każda miłość jest wyjątkowa, niepowtarzalna i tak bogata w sobie, że trudno ją w prosty sposób sklasyfikować, czy poddać analizie. Niemniej psychologowie, badając zjawisko miłości między mężczyzną i kobietą, zdołali uchwycić pewną jej dynamikę.
 
Przeceniana namiętność
 
Wyróżniamy trzy podstawowe składniki miłości: intymność, namiętność i zaangażowanie w relację. Podczas gdy intymność oraz zaangażowanie towarzyszą każdemu rodzajowi ludzkiej miłości, namiętność jest zarezerwowana jedynie dla relacji damsko-męskich. I to ona właśnie jest dziś często utożsamiana z miłością. Namiętność wiąże się z poszukiwaniem bliskości fizycznej, pragnieniem zespolenia ciałem i duchem z ukochaną osobą. Łączy w sobie silnie przeżywane emocje, takie jak zachwyt, radość, pożądanie, tkliwość, a także ból, tęsknotę i zazdrość. Namiętność najbardziej zaznacza swą obecność w fazie zakochania. Jest jakby przedsmakiem głębszej miłości. Tak jak szybko i nagle się pojawia, tak samo szybko gaśnie. Może jednak co jakiś czas się odradzać.
 
Błędem jest twierdzenie, że wraz z zanikiem namiętności wygasa miłość, czy też musi stać się mniej satysfakcjonująca. Niestety takie myślenie nie jest dziś rzadkie. Świat wokół nas promuje bowiem miłość w fazie zakochania – pełną silnych emocji oraz pozbawioną rozsądku – i do tej fazy pragnie ją sprowadzić. Taki sposób patrzenia sprawia, że możemy wpaść w pułapkę niedoceniania własnego związku. Będziemy wówczas tęsknić za miłością z czasów młodości oraz chwilami uniesień, niesłusznie uważając, że to, co najlepsze, jest już za nami. Żyjąc przeszłością, nie jesteśmy w stanie czerpać z tego, co daje nam teraźniejszość. Tęskniąc za nierealnym uczuciem, nie stajemy się wystarczająco otwarci na bogactwo, jakie niesie ze sobą relacja z żoną lub mężem.
 
Intymność, którą można kształtować
 
Gdy namiętność w związku zdaje się słabnąć, zaczyna rozwijać się następna składowa miłości, którą jest intymność. I tak jak na przeżywanie namiętności nie mamy większego wpływu, ta bowiem pojawia się w nas niejako sama z siebie i zgodnie ze swą naturą również bez naszej zgody zanika, tak jeśli chodzi o intymność, możemy ją świadomie wzmacniać i rozwijać. Jest to bardzo dobra wiadomość, bowiem o tym, czy w danej relacji czujemy się spełnieni i szczęśliwi, w dużej mierze decyduje właśnie poziom przeżywanej wspólnie intymności.
 
Intymność jest związana z bliskością i przywiązaniem. Składa się na nią wzajemne zrozumienie, poczucie bycia dla siebie ważnymi, pragnienie dobra dla drugiej osoby, dawanie i otrzymywanie emocjonalnego wsparcia, dzielenie się swoimi przeżyciami, myślami oraz odczuciami. Tak pojęta intymność pojawia się w związku wraz z coraz głębszym poznawaniem się partnerów. Rozwija się wolno i stopniowo oraz trwa długo. Pozostawiona samej sobie zaczyna powoli wygasać, zaś świadomie rozwijana pogłębia się, dając przeżywającym ją osobom dużo radości na co dzień.
 
Zaprzecza to dość mocno obecnemu w dzisiejszym świecie przeświadczeniu głoszącemu, że prawdziwa miłość kształtuje się sama. A skoro wygasa, to widocznie nie była prawdziwa. Tymczasem każda miłość pozostawiona samej sobie, nie wspierana wysiłkami doświadczających jej osób, w naturalny sposób zmierza do wygaśnięcia. Każda bliska relacja, niezależnie od tego, na jakim etapie się znajduje, wymaga bowiem ciągłego tworzenia. Kiedy podejmujemy świadome działania mające na celu wzmacnianie przeżywanej intymności, doświadczamy na sobie, jak bardzo miłość poddaje się naszym staraniom i jak owocny jest każdy wysiłek w nią wkładany.
 
Bezcenne zaangażowanie
 
Trzecim składnikiem miłości jest zaangażowanie. Wiąże się ono z konkretną decyzją trwania w relacji, jej podtrzymywania i rozwijania. Może występować nawet wtedy, gdy bycie razem staje się trudne, wymaga poświęceń, rezygnacji z siebie. Jeżeli zaangażowanie wykazują obie strony w związku, to wzmacnia ono poczucie wzajemnej bliskości. Wtedy mimo zewnętrznych trudności para potrafi się wspierać i czerpać satysfakcję z przezwyciężania tego, co bolesne.
 
Zaangażowanie daje partnerom poczucie bezpieczeństwa, oparcie i punkt odniesienia w codzienności. Jest strażnikiem trwałości związku. Motywuje do podejmowania konkretnych wysiłków służących budowaniu relacji. Dzięki niemu możliwe staje się nieustanne pogłębianie intymności.
 
Praktycznie
 
Jak zatem kształtować własną miłość? Trzeba prawdziwie spotykać się ze sobą. Raz na jakiś czas bowiem potrzebne jest nam bycie razem – bez telewizora, myślenia o bieżących sprawach, z wyłączonymi telefonami oraz skupieniem uwagi na sobie nawzajem. Ważne, by znaleźć czas na zatrzymanie się, przyjrzenie się sobie i własnej relacji, porozmawianie o sprawach ważnych, podzielenie się swoimi odczuciami. Niezbędna jest wtedy otwartość na drugą osobę, wsłuchanie się w to, co chce nam przekazać, a dopiero w drugiej kolejności mówienie o sobie. Choć mówienie też jest ważne. Trzeba dopuścić partnera do świata własnych przeżyć, dzielić się tym, co cieszy i co jest trudne, nazywać swoje emocje oraz wprost wyrażać oczekiwania.
Zachęcam zatem gorąco do praktykowania wzajemnej otwartości na siebie oraz twórczego podejścia do relacji z ukochaną osobą na co dzień.

Aneta Pisarczyk
 
Zobacz także
o. Andrzej Ruszała OCD
Wiele osób przeżywających kryzys w życiu duchowym, objawiający się wewnętrznym cierpieniem, oschłością bądź rozproszeniami w modlitwie, niechęcią lub wręcz niezdolnością do czytania duchowego, medytacji, praktyk umartwienia, niepowodzeniami w relacjach z bliźnimi, różnorodnymi pokusami, ogólnym zmęczeniem i zniechęceniem praktykami religijnymi, na wyrażenie tego stanu duchowego i psychologicznego, w którym się znajdują, używa sformułowania: "przeżywam pustynię".  
 
Małgorzata Nawrocka

Skąd bierze się to współczesne zdziczenie obyczajów, tak bardzo widoczne w promujących fascynację śmiercią mediach? Parafrazując tytuł serii słynnych szkiców Francisco Goyi, można by powiedzieć: ano dlatego, że „gdy wiara śpi, budzą się upiory”… Pewien zaprzyjaźniony ksiądz egzorcysta powiedział mi kiedyś ze smutkiem: „Kumulacja brutalnych obrazów przemocy i zabijania w filmach, wiadomościach, fotografiach, grach komputerowych, nawet kreskówkach dla dzieci, to przejaw czystego satanizmu w popkulturze”.

 
ks. Jerzy Bagrowicz
Dojrzewanie to bardzo ważny, ale i trudny etap w życiu człowieka. Nie każdy młody człowiek przeżywa ten okres jako czas „burzy i naporu”, gdy „niebo staje w płomieniach”, ale może się zdarzyć najlepszemu dziecku, że zaczyna próbować wszystkiego, byle tylko zaznaczyć wobec rodziców i wychowawców swoją niezależność, a rówieśnikom zaimponować najgłupszymi wyczynami. 
 
 
___________________
 
 reklama